Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Produkcji polskiej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Produkcji polskiej. Pokaż wszystkie posty

Nie lubię poniedziałku (1971)


KOMEDIA OBYCZAJOWA
POLSKA | 1971
REŻYSERIA I SCENARIUSZ: TADEUSZ CHMIELEWSKI

Nie lubię poniedziałku! Serio, nie dlatego, że to początek tygodnia i tak dalej, ale osobiste względy na to wpływają. Jednak poniedziałek jest najmniej lubianym dniem tygodnia właśnie. Wiążę się to z tym, że trzeba po weekendzie wrócić do pracy, szkoły. Poniedziałki bywają również pechowe, o czym zapewnia nas polska komedia o tytule „Nie lubię poniedziałku”.


Mój D. wziął sobie za cel zaznajomić mnie z polskim kinem, dlatego też oglądając razem jakiś film wybieramy polskie produkcje. Nie będę ukrywała, że głownie komedie, i te nowsze i te starsze. Dlatego też wybór padł na „Nie lubię poniedziałku”, które bardzo mi się podobało i rozbawiło niemal do łez, ale po kolei.

Do Warszawy przylatuje przedsiębiorca z Włoch, którego od momentu przylotu prześladuje pech. Mija się z osobami, które mają go odebrać, wpada przez pomyłkę do Biura Matrymonialnego. W tym samym momencie w Warszawie pojawia się zaopatrzeniowiec Zygmunt Bączyk z Sulęcic, który poszukuje pewnej części, od razu trafia on na taksówkarza, który odjeżdża mu, zanim ten wsiada do taksówki. Choć główna akcja filmu opiera się na Francesco Romanellim, to jednak wszystkie występujące w filmie postacie w którymś momencie z nim spotykają.

Co tu dużo mówić, to bardzo dobra komedia! „Nie lubię poniedziałku” to całkiem sprawne, przyjemne i zarazem lekkie kino, które nie wymaga od widza zbyt wielkiego skupienia. Niemal od początku filmu na twarzy pojawia się uśmiech, który nie znika do końca seansu. Już wiem, że to film, do którego będę wracała, bo rzadko trafiam na komedie, które naprawdę mnie bawią. A fakt, że to produkcja polska cieszy jeszcze bardziej.

„Nie lubię poniedziałku” to produkcja z czasów komunizmu, a podobała mi się bardziej, aniżeli nie jeden nowoczesny film. Proste zdjęcia, minimalizm i kultura, ale to wszystko tworzy bardzo dobry film. To na pewno perełka polskiej kinematografii (wg mojej opinii, ale co ja znam się na filmach). Zaciekawiła i zaintrygowała mnie postać Francesco Romanelli’ego, którego grał Polak – Kazimierz Witkiewicz – gdyby  nie to, że przed seansem oglądałam co to za film na filmwebie pewno bym się nie zorientowała. Był znakomity i całkowicie przekonujący w swojej roli, myślę, że nie jeden dał się oszukać. W filmie wystąpił, także Bohdan Łazuka, który grał samego siebie, a jego rola był zabawnym przerywnikiem całej akcji, nie mogłam tego elementu nie zaznaczyć, gdyż dosyć mocno zapadł mi w pamięci.


Jeśli miałabym polecić jakiś polski film do obejrzenia, a tym bardziej komedię, to bez wahania odpowiem „Nie lubię poniedziałku”. Dawno, naprawdę dawno nie oglądałam polskiej komedii, która wywołała prawdziwy uśmiech, aniżeli ten sztucznie wymuszony. Polecam, warto!

Pod Mocnym Aniołem (2014)

POLSKA | 2014
DRAMAT
REŻYSERIA I SCENARIUSZ: WOJCIECH SMARZOWSKI
NA PODSTAWIE POWIEŚCI JERZEGO PILCHA

„Pod Mocnym Aniołem” to film, który w planach miałam od dawna, ale jakoś okazje do jego obejrzenia non stop umykały. Taka sytuacja nadarzyła się niedawno, kiedy chcieliśmy sobie obejrzeć film w miarę krótki, bez znaczenia na gatunek, więc wybór padł na leżący i zbierający kurz „Pod Mocnym Aniołem”. Mocny i poruszający, tak w dwóch słowach można skwitować najnowszą, choć już nie do końca świeżą, produkcję Wojtka Smarzowskiego.


„Pod Mocnym Aniołem” to film opowiadający o pijakach, pijaństwu. Głównym bohaterem jest Jerzy, w tej roli Robert Więckiewicz, który uzależniony jest od alkoholu, pije, bo pić musi i nie potrafi zrezygnować z alkoholu. W filmie przejawia się także postać kobieca, która niewiadomo, czy jest majakiem Jerzego czy rzeczywiście spotkaną w jego życiu towarzyszką życia, w tej roli Julia Kijowska. Jerzego poznajemy w chwili, w którym wydawać by się mogło, że wszystko zaczyna się mu układać, jednak nic bardziej mylnego, ze szpitalnego oddziału intensywnej terapii trafia na oddział deliryków. Każdy z bohaterów filmu, ma swoją historię picia, pije bo taka jest tradycja i tak dalej, a wszystko sprowadza się do jednego alkoholizmu, choroby, z której ciężko wyjść.

„Piję, bo piję. Piję, bo lubię. Piję, bo się boję. Piję, bo jestem obciążony genetycznie. Wszyscy moi przodkowie pili. Pili moi pradziadowie i dziadowie, pił mój ojciec i piła moja matka. Piję, bo mam słaby charakter. Piję, bo coś mi się przestawiło w głowie. Piję, bo jestem zbyt spokojny i chcę się ożywić. Piję, bo jestem nerwowy i chcę ukoić nerwy. Piję, bo jestem smutny i chcę rozweselić duszę…” /Jerzy Pilch „Pod Mocnym Aniołem”/

Na pewno ten film Wojtka Smarzowskiego do najłatwiejszych w odbiorze nie należy i nie jest filmem, na którym się pośmiejemy. Obejrzenie „Pod Mocnym Aniołem” zbiegło się w moim życiu z podpisaniem (tylko kandydackiej) Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, czyli mówiąc językiem prostym abstynencji od picia alkoholu, co tylko utwierdziło mnie w słuszności i celowości mojej decyzji, a przecież to tylko film. Historie przedstawione w filmie, choć pokazywane chaotycznie i szybko, pokazują jakie właśnie może być życie człowieka, który uzależnił się od czystej, piwa, likieru etc. „Pod Mocnym Aniołem”, to produkcja, która robi pranie mózgu, która zmusza do refleksji nad tym, jak jest ze mną.


W końcu „Pod Mocnym Aniołem” to nie film dla każdego, nie każdy zdoła go obejrzeć i spokojnie przetrawić. Nie mam porównania ekranizacji z jej literackim pierwowzorem i na dzisiejszy dzień nie wiem, czy chcę po nią sięgać, może tak, a może nie. To produkcja, która coś na pewno postawi w widzu, nie da się obejrzeć tego filmu i nie wynieść z niego nic.

Film obejrzany w ramach wyzwania własnego: Umrę jak nie zobaczę

Weekend (2011)


SENSACYJNY, KOMEDIA KRYMINALNA
POLSKA
REŻYSERIA: CEZARY PAZURA
SCENARIUSZ: LESŁAW KAŹMIERCZAK

Polskie komedie oglądam naprawdę rzadko, można by rzec, że prawie w ogóle. Kiedy znajomi zaproponowali, abyśmy wspólnie obejrzeli „Weekend” przystałam chętnie. Filmu nie widziałam, a oni oglądali go już kilkakrotnie, więc chętnie przystanęłam na ich propozycję. Nazwa filmu mi coś mówiła, ale dopiero w domu po wejściu na filmweb.pl zorientowałam się, dlaczego nazwa nie była dla mnie nowością.


Są dwie walizki – jedna pełna pieniędzy, a druga pełna narkotyków wartych więcej, niż znajduje się w tej pierwszej. Jest Max (Paweł Małaszyński), gangster, który owe walizki wraz ze swoją bratem Gulą pragnie zdobyć (Michał Lewandowski). Walizkami interesuje się też Norman (Paweł Wilczak), a tropem Maxa idzie policjant (Jan Frycz). Oczywiście na drodze zdobywania walizki pojawia się kilkanaście tropów. No i jest również grupa cyganów, którzy również mają chrapkę na „big deal”.

Określając ten film mogę śmiało powiedzieć, że jak na polską produkcję, nie był zły. Były momenty, na których się uśmiałam, przyznaję to szczerze. „Weekend” to film bardzo prosty, jak dla mnie nawet zbyt prosty, ale okazał się dobrym filmem na majowy pochmurny wieczór ze znajomymi. Reżyserem filmu był Cezary Pazura i właśnie stąd tytuł filmu wydawał mi się znajomy, przypomniał mi się owy szum, który był, kiedy film był kręcony i w czasie jego premiery. W „Weekendzie” pojawia się dużo elementów: efekty rodem z „Matrixa”, średniej klasy humor (np.: o gejach – który był mocno stereotypowy), szybkie samochody (jak na polskie realia całkiem niezłe), nagość (ale nie wyuzdana i obrzydliwa) i broń (ostra broń!). Przyznaję to z lekką grozą, ale film mi się podobał, było, z czego się pośmiać, choć chyba bardziej z niskiego poziomu produkcji, aniżeli inteligentnych dialogów i można było na kim oko zawiesić (patrz Paweł Małaszyński).


Powiem tak, jeżeli nie oczekujemy nie wiadomo, czego, to „Weekend” strawimy bez odruchu wymiotnego. Film niezły na odpoczynek po pracowitym dniu (a taki też wczoraj miałam) i spędzenie na wesoło czasu ze znajomymi czy rodziną. Nie oceniam tego filmu nisko, mógł być lepszy, bo wiedziałam naprawdę dobrze zrobione polskie filmy. Zbyt dużo było robienia na siłę z „Weekendu” produkcji rodem z Hollywood, ale bądź, co bądź dobry film na nudę, bo pomimo, iż trwa dwie godziny to da się go obejrzeć do końca, a to duży plus. Tak już pisałam wcześniej, kiedy chcemy czegoś niewymagającego myślenia „Weekend” się nada i mówię to poważnie.

Listy do M.

Gatunek: Komedia romantyczna
Produkcja: Polska
Premiera: 10 listopada
Reżyseria: Mitja Okorn
Scenariusz: Karolina Szablewska, Marcin Baczyński



Nie często oglądam komedie romantyczne, a tym bardziej te polskiej produkcji. Jednak czasami robię wyjątek, tak i zdarzyło się w przypadku Listów do M. . O tym filmie słyszałam wiele pochlebnych opinii, dlatego też chciałam poznać tę produkcję, więc kiedy zobaczyłam, że leci on w niedzielne popołudnie na pewnym kanale postanowiłam to wykorzystać. Listy do M. na pierwszy rzut skojarzyły mi się z zagraniczną produkcją o tytule To właśnie miłość i choć była to polska podróbka dobrej komedii romantycznej to jednak dobrze bawiłam się oglądając ten film.



Film opowiada historię kilku ludzi, których zmieniają święta. Doris (Roma Gąsiorowska) jest nieszczęśliwą kobietą, która pragnie miłości i tego by przestać być samotną w Wigilię. Mikołaj Konieczny (Maciej Stuhr) pracuje w radiu i jego szefowa Małgorzata (Agnieszka Wagner) każe mu wziąć w wigilijny wieczór nocną zmianę, choć ten chciałby ten czas spędzić ze swoim synem. Wojciech (Wojciech Malajkat), mąż Małgorzaty, zmierzając do Warszawy zabiera po drodze małą dziewczynkę – Tosię (Julia Wróblewska) i przywozi ją do swojego domu. Szczepan (Piotr Adamczyk) pracuje całymi dniami przez co stracił kontakt z córką Majką (Anna Matysiak) i żoną Kariną (Agnieszka Dygant), dlatego też w Wigilię postanawia to zmienić. Melchior (Tomasz Karolak) pracuje w centrum handlowym jako Święty Mikołaj, choć w gruncie rzeczy nienawidzi dzieci. Jest jeszcze Wladi (Paweł Małaszyński), który wstydzi się przedstawić rodzinie swoją miłość.

Nie wymagająca, ale mimo to zabawna i wzruszająca równocześnie komedia romantyczna. Oglądając ją naprawdę miło spędziłam czas, pośmiałam się i wzruszyłam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam tak dobrze zrealizowaną polską komedię romantyczną. Może i świat przedstawiony w Listach do M.  był cukierkowy, to jednak mimo to czasem potrzeba i obejrzeć taki film. Każdy z bohaterów był inny i każdy został w wiarygodny sposób przedstawiony. W filmie wystąpili aktorzy, którzy znani są każdemu, co również jakoś wpłynęło na mój odbiór filmu.

Bardzo lubię, kiedy komedia romantyczna naprawdę mnie bawi, ale także i wzrusza. Jednak przede wszystkim lubię, kiedy nie jest ona przesłodzona i bardzo głupiutka, lubię, kiedy taki film pomimo to zmusza do jakieś refleksji, do pochylenia się nad swoim życiem. Takie właśnie były Listy do M.. Poleca ten film, kiedy chcemy odpocząć po ciężkim dniu i obejrzeć coś lekkiego.

Dzień filmów krótkometrażowych

Jak w każdą sobotę postanowiłam obejrzeć jakiś film. W tym celu jak zwykle przeglądałam rekomendacje na filmwebie, żeby znaleźć coś interesującego, gdyż zbyt wiele filmów chcę obejrzeć i tak wpadłam w wir filmów krótkometrażowych.

Zaczęło się od polskiego filmu - etiudy w reżyserii Natalii Brożyńskiej - pod tytułem Drzące trąby, który możecie obejrzeć poniżej. Jeśli chodzi o tą animację, ciężko ją zrozumieć, ale można się pośmiać. Jak i to z karykaturalnych postaci jakimi są bohaterowie filmu Pafnucek i Kalasanty, jak i tekstów, które zapadają w pamięć np.: "ty jesteś taki, a ja myślałem, że ty jesteś owaki" lub "Przyjechałeś do mnie z siekierką, znaczy, że też nie jestem ci obojętny". Trudno cokolwiek powiedzieć na temat tego film, gdyż jest on naprawdę bardzo specyficzną produkcją.
Ocena: brak oceny


Kolejny film, który obejrzałam to Ptasie Sprawki - animacja bardzo zabawna i trwająca zaledwie trzy minuty. Możemy tutaj zaobserwować "złośliwość" ptaków, która obraca się przeciwko nim samym. Ten filmik pomimo swojego krótkiego czasu trwania potrafi wiele nauczyć.
Ocena: 7/10


Następny to kolejny polski film, tym razem surrealistyczne twór z 1971 roku pod tytułem Jak działa jamniczek. Jak już napisałam na początku jest to animacja surrealistyczna, a tym samym nie każdemu przypadnie do gustu. Mnie osobiście Jak działa jamniczek bardzo się spodobał. Całego animuszu tej animacji nadawała narracja, która tylko podkreślała inność i odrębność tego filmu.
Ocena: 8/10


Going Green to kolejna krótkometrażowa animacja. Jej bohaterami są światła drogowe, które postanawiają stać się drzewem. Jednak ta pozycja na tle tych wszystkich dzisiaj obejrzanych wypada najsłabiej. Mimo to oglądając ją uśmiechnęłam się parę razy. Nie jest to film, który koniecznie warto obejrzeć. Podobała mi się grafika w tej produkcji, a także wygląd świateł drogowych, który mnie osobiście mocno zastanowił.
Ocena: 5/10

Invention of Love urzekł mnie chyba najbardziej ze wszystkich tych oglądanych po raz pierwszy. Ten krótkometrażowy film utrzymany w stylizacji steampunkowej to smutna historia o miłości. Kobieta zakochuje się w mężczyźnie, ten zabiera ją do swojego zmechanizowanego świata, w którym kobieta nie może się odnaleźć i gaśnie. Historia bardzo wzruszająca, w moim oku zakręciła się łza. Myślę, że tę pozycję mogę gorąco polecić, gdyż jest to naprawdę dobrze zrealizowany krótkometrażowy film.
Ocena: 9/10


Odbijany bardzo urzekł mnie swoim morałem z którego wynika, że w życiu nie zawsze jest łatwo. Animacja przyjemna i lekka, którą ogląda się z ogromną przyjemnością, bo można z niej naprawdę wynieść dobre treści. Idealna do puszczenia dziecku, gdyż jest ona w języku polskim i jej teksty są rymowane i zabawne. Każdy ten duży i mały znajdzie w niej coś dla siebie.
Ocena: 9/10


Na koniec zostawiłam animację krótkometrażową w reżyserii Tima Burtona o tytule Vincent, którą już oglądałam przed rokiem. Jest to historia chłopca Vincenta Malloya, który pragnie stać się taki jak jego idol - Vincent Price. Chłopiec coraz bardziej popada w samotność i mrok, że zatraca samego siebie. Całość animacji dopełnia narracja Vicenta Price'a, która idealnie oddaje dramatyzm występujący w tej animacji. Jest to również produkcja, która jest kwintesencją tego co oferuje nam Tim Burton w swoich filmach. Bardzo serdecznie polecam ten film, warto!
Ocena: 9/10

Doskonale zdaję sobie tego sprawę, że mogłam obejrzeć jeden pełnometrażowy film, ale w dniu dzisiejszym miałam ochotę obejrzeć kilka krótszych filmów. Uważam, że był to czas jak najbardziej dobrze spędzony, a każdy z tych filmów w jakiś sposób na mnie wpłynął. Zachęcam wszystkich do obejrzenia wyżej wymienionych filmów. Dodatkowo dzisiaj obejrzałam jeszcze pierwszy film w dziejach, czyli Wyjście z fabryki braci Lumiere



Filmowe wyzwania i oczekiwania #4


Kwiecień według mnie minął mi o wiele lepiej pod względem oglądalności filmów, niż miesiąc ubiegły, ale i tak czasowo miałam ogromny kłopot z filmami, oglądałam głównie seriale (czyt. X - men).

Obejrzałam sześć filmów, z tym, że jeden w kinie, dwa ponownie, a inne dwa spośród mojej dłuugiej listy filmów do oglądnięcia:


  1. Chłopiec w pasiastej piżamie
  2. Filadelfia [opinia ukaże się wkrótce]
  3. Intruz
  4. Jesteś Bogiem
  5. Siła strachu [opinia ukaże się wkrótce]
  6. Życie Pi - obejrzany ponownie w ramach spotkania ogólnego na Oazie

W maju szczególnie czekam na:


  1. Iron Man 3 - ekranizacje marvelowskich komiksów uwielbiam o czym wspominałam już setki razy, byłam w kinie na poprzedniej części i obiecałam sobie, że pójdę na kolejną, szczególnie po obejrzeniu . Premiera: 8 maja
  2. Szybcy i wściekli 6 - serię filmów Szybcy i wściekli bardzo lubię, dlatego też z przyjemnością zobaczę kolejną odsłonę. Premiera: 24 maja

Tytuły, które chciałabym obejrzeć od dłuższego czasu:

Wszystko to co napisałam w trzeciej odsłonie Filmowych wyzwań i oczekiwań podtrzymuje, ale dwa spośród wymienionych przez mnie filmów już obejrzałam, ale dodaje do tego zestawienia, Meridę Waleczną, którą już dawno chciałam zobaczyć.

Jesteś Bogiem


Gatunek: Biograficzny, Dramat, Muzyczny
Produkcja: Polska
Premiera: 7 maja 2012
Reżyseria: Leszek Dawid
Scenariusz: Maciej Psiuk
Muzyka: Fokus, Rahim
Na podstawie: Maciej Pisuk - Paktofonika. Przewodnik krytyki politycznej

Są takie filmy, które chce się obejrzeć, pomimo tego, że nie jest się związany z daną subkulturą czy gatunkiem muzycznym. Dla mnie takim filmem było Jesteś Bogiem opowiadające życie polskiego rapera Magika, który zginął samobójczą śmiercią 26 grudnia 2000 roku, był on członkiem zespołu Kaliber 44 oraz współzałożycielem Paktofoniki.

O filmie Jesteś Bogiem przed obejrzeniem słyszałam, bardzo wiele i najczęściej były to opinie pozytywne. Chciałam wybrać się na ten film do kina, ale zabrakło przede wszystkim chętnych. Film biograficzny, szczególnie taki, który opowiada tak smutną historię, jest ciężki do jakiekolwiek opisania, ale postaram się zrobić to jak najlepiej. Do obejrzenia Jesteś Bogiem przymierzałam się już od jakiegoś czasu, ale wciąż albo brakowało mi czasu, albo wybierałam coś innego. W końcu wczoraj po posłuchaniu paru piosenek Paktofoniki, a przede wszystkim utworu Jestem Bogiem postanowiłam i zdecydowałam się na film opowiadający o Magiku.


Jesteś Bogiem trzeba obejrzeć samemu i indywidualnie się do niego odnieść, nie można tego filmu w żaden sposób ocenić. Powiedzieć jednak można, że aktorzy wcielający się w rolę Magika (Marcin Kowalczyk), Fokusa (Tomasz Schuchardt) i Rahima (Dawid Ogrodnik) odnaleźli się w swoich rolach i nie sposób się tutaj znaleźć tutaj jakiekolwiek zastrzeżenia. Ogólnie rzecz biorąc, w filmie pojawiała się znakomita obsada. W Jesteś Bogiem ważną rolę odgrywają piosenki Paktofoniki, które przewijają się podczas całego filmu.

Jak już napisałam na początku nie jestem fanem, ani Paktofoniki, ani Magika, choć czasami posłucham polskiego hip – hopu, więc nie będę w żaden sposób go oceniała pod względem zgodności z życiorysem, bo nie mam do tego prawa. Wiem, że film został oparty na książce o tytule Macieja Pisuka Paktofonika. Przewodnik krytyki politycznej. Pamiętam, że kiedy film wchodził do kin w jednym z pobliskich kin (o ile mnie pamięć nie myli chyba w kinie "Wisła" w Brzeszczach) obywała się projekcja filmu z spotkaniem z Rahimem, co na pewno było atrakcyjne i ciekawym, innym przeżyciem premiery tego filmu.

Jesteś Bogiem naprawdę warto obejrzeć, choćby po to, aby przybliżyć sobie postać Magika, ale nie tylko, bowiem jest to film dobrze zrealizowany.


Drogówka

Gatunek: Kryminał, Sensacyjny
Produkcja: Polska
Premiera: 1 lutego (Polska), 14 grudnia (świat)
Reżyseria: Wojciech Smarzowski
Scenariusz: Wojciech Smarzowski

Źródło: filmweb.pl
Ciężko wypowiedzieć się na temat tego filmu, choć jest filmem bardzo dobrym i wartym uwagi.

Drogówka to film o warszawskich policjantach, którzy poza obowiązkami zawodowymi lubią poimprezować, szybkie samochody i... kobiety. Wszystko zmienia śmierć jednego z policjantów, o którego zabójstwo oskarżony zostaje Ryszard Król (Bartłomiej Topa), Mężczyzna jednak nie zamierza przyznać się do czegoś czego nie zrobił, a także znaleźć prawdziwego sprawcę, przy tej okazji odkrywa prawdę o przestępczych powiązaniach w najwyższych strzeblach władzy.

Źródło: filmweb.pl

Na Drogówkę wybrałam się do kina, czego nie żałuję, jest to jednak film dosyć wulgarny, co nie każdemu przypadnie do gustu, o czym mogłam przekonać się już podczas seansu. Do produkcji Wojciecha Smarzowskiego należy podejść bardzo obiektywnie, na nie podobających się scenach odwrócić wzrok lub po prostu je przetrzymać. Choć jest w niej dużo erotyzmu i wulgarności jest to naprawdę bardzo dobra produkcja, nie zdecydowałabym się na ten film, gdyby nie jego dobre opinie i zwiastuny, które parokrotnie widywałam na seansach. Parokrotnie na filmie się uśmiałam, a  Częstochowa na długo pozostanie mi w pamięci.

W Drogówce znalazło się miejsce zarówno na nieprzewidywalną i dobrą akcję, a także na humor, w odpowiedniej dozie. Ogromnym atutem tego filmu mogą być aktorzy, którzy świetnie wywiązali się ze swoich ról, szczególnie spodobała mi się rola Jacka Braciaka - znanego głównie z roli Pshemko w BrzydUli -, który dla mnie w Drogówce był fenomenalny, również gra Bartłomieja Topy, który odgrywał jakby nie patrząc główną rolę, nie powinna być pominięta, bowiem według mnie pasował na Ryszarda Króla.
Drogówka, choć jest filmem bardzo dobrym i wartym uwagi, nie jest filmem odpowiednim dla każdego. Pozornie może wydawać się głupim, wulgarnym, typowym filmem o policjantach to jednak, niesie w sobie coś głębszego, co wyskubać można wyłącznie po obejrzeniu tego filmu. Oceniłam ten film dosyć wysoko, ale uważam, że w pełni sobie zasłużył na tą ocenę: 8/10, bardzo cieszy mnie, że to polski film.


Filmowe podsumowanie roku 2012


Także wypadałoby podsumować obejrzane przeze mnie filmów, tu według mnie jest o wiele lepiej, aniżeli z książkami. Obejrzałam ich dużo i to filmów różnorakich, przede wszystkim z czego jestem dumna, obejrzałam pozycję do których przymierzałam się już jakiś czas (nie dokończyłam jednak postanowienia na rok 2011). W tym roku zaczęłam oglądać aż trzy seriale (!), co dla mnie jest czymś niewiarygodnym. Wybrałam się do kina na film Woody'ego Allena, który jest niewątpliwie moim ulubionym reżyserem, a to sukces z mojej strony, bo już parę razy chciałam iść do kina na jakiś film Allena, ale zawsze było mi nie po drodze.W kinie byłam na siedmiu filmach, dla mnie to wyczyn, gdyż w ostatnim czasie rzadko bywałam w kinie.Ze swoich planów filmowych na ten rok nie obejrzałam tylko kilku filmów. Obejrzałam Amelię, do której przymierzam się w zasadzie już od zeszłego roku. Dużo filmów obejrzałam na HBO, które pojawiło się w naszym abonamencie we wrześniu, wiele obejrzałam też filmów po raz któryś, ale ja lubię wracać, szczególnie do ulubionych filmów. Tymczasem w roku 2012 obejrzałam filmy takie jak(oznaczone gwiazdką obejrzałam w kinie):
  1. Kaznodzieja z karabinem 
  2. Kobieta Kot
  3. Frankenweenie*
  4. Sucker Punch
  5. Szósty zmysł
  6. Saga Zmierzch: Przed Świtem cz.2
  7. Obcy
  8. Kłopoty z żołędziami
  9. Odlot
  10. Bestia
  11. Dystrykt 9
  12. Prometeusz
  13. Harry Potter i Insygnia Śmierci cz.2
  14. Uprowadzona 2*
  15. Postrach Nocy
  16. Spotkanie
  17. Punisher
  18. Miłość na żądanie
  19. Dorian Gray
  20. Żona na niby
  21. Przeznaczone do burdelu
  22. Nietykalni
  23. Giganci ze stali
  24. Poznasz przystojnego bruneta
  25. Zombieland
  26. Obława
  27. Mroczne cienie
  28. Smerfy
  29. Planeta 51
  30. Osmosis Jones
  31. Invictus - Niepokonany
  32. Służące
  33. Auta 2
  34. 1920: Bitwa Warszawska
  35. Muppety
  36. Miasteczko Halloween
  37. Zakochani w Rzymie*
  38. Iniemamocni
  39. Jestem numerem cztery
  40. Capitan America: Pierwsze starcie
  41. Rozmowy nocą
  42. Bandyta
  43. Turysta
  44. Odrzucone
  45. Skazani na Shawshank
  46. Król Lew
  47. Dzieci Kukurydzy
  48. Źródło
  49. Sweeney Todd: Demoniczny golibrody z Fleet Street
  50. Kołysanka
  51. Avengers*
  52. Pamiętnik
  53. Królewna Śnieżka i Łowca*
  54. Śniadanie u Tiffany'ego
  55. 1408
  56. Gorączka złota
  57. Dziewczyna z tatuażem
  58. Vincent
  59. Artysta
  60. Amityville
  61. Wzgórze nadziei
  62. Kot w butach
  63. Gabinet doktora Calligari
  64. Nosferatu Symfonia Grozy
  65. Anastazja
  66. Liga niezwykłych dżentelmenów
  67. Zakochany kundel
  68. Upiór w operze
  69. Jak wytresować smoka?
  70. Co nas kręci, co nas podnieca
  71. Jak zostać królem?
  72. Jeździec bez głowy
  73. Seksmisja
  74. Ghost Rider 2
  75. Prestiż
  76. Burleska
  77. Sok z żuka
  78. August Rush (Cudowne dziecko)
  79. Underworld
  80. Kac Vegas w Bangoku
  81. 360*
  82. Parnassus
  83. Australia
  84. Van Helsing
  85. Looper
  86. Amelia
  87. Toy Story 2
  88. Kevin sam w domu
  89. Kevin sam w Nowym Jorku
  90. Zróbmy sobie wnuka
  91. Opowieści z Narnii: Książę Kaspian
  92. Sezon na misia
  93. Odważni
  94. Ognioodporni (Próba ogniowa)
  95. Hobbit: Niezwykła podróż*
Z filmów obejrzanych w kinie najbardziej cieszę się, że udało mi się wybrać na Hobbita (dla którego poświęcę post), Avengers i na Frankenweenie.

Zaczęte i skończone seriale:
  1. Pamiętniki Wampirów (zakończyłam oglądanie)
  2. Grimm 
  3. White Collar 
  4. Moonlight
  5. The Walking Dead
A jakież mam filmowe plany na rok 2013? Znając życie filmy znajdą się w ciągu roku, bo lista filmów, które chcę obejrzeć jest dłuższa niż krótsza, ale jeśli chodzi o premiery, które będą miały miejsce w roku 2013 to chce obejrzeć: Iron Man 3 - uwielbiam ekranizacje komiksów Marvela, więc czemu miałaby tego filmu nie obejrzeć, szczególnie, że Iron Man jest dla mnie dosyć interesujący;
Intruz  - pokochałam książkę, z przyjemnością obejrzę film;
i z pewnością coś w reżyserii Woody'ego Allena czy Tima Burtona, o ile moi ulubieńcy uraczą mnie czymś nowym.

10 filmów spośród ulubionych Pikusia/Kołysanka

Wczoraj oglądałam Postrach nocy z Collinem Farrerem, jako wampirem, dlatego dzisiaj zdecydowałam się na film również o tematyce wampirycznej, ale będzie to film polski i w dodatku komedia.

Kołysanka (2010)

Gatunek: czarna komedia
Produkcja: Polska
Premiera: 12 lutego 2010 (Polska), 8 lutego 2010 (świat)
Reżyseria: Juliusz Machulski
Scenariusz: Adam Dobrzycki
Muzyka: Michał Lorenc

Film o wampirach w polskim wydaniu, na polskiej ziemi i w dodatku komedia (!). Spokojna wieś - Odlotowo - na Mazurach, pewnej nocy przybywa do niej rodzina Makierowiczów, którzy nie są zwykłymi ludźmi. Makierowiczowie wiodą zwykłe życie, ale skrywają tajemnicę, której wielu nie chciałoby by poznać. Kiedy zaczynają ginąć kolejni ludzie, policja zaczyna śledztwo, ale wszystkie poszlaki donikąd ich prowadzą.

Po Kołysankę sięgam, gdy chcę sobie odetchnąć, w filmie jest wszystko co mi odpowiada, jest to czarna komedia, więc bawi mnie czasem do łez, a w dodatku w filmie jest wspaniała muzyka Michała Lorenca, która jest przepiękna i w cudowny sposób oddaje klimat filmu, nieco mroczny, ale z nutką śmiechu.

Według mnie Kołysanka jest pozycją obowiązkową dla fanów wampirów, gdyż ukazuje on całkowicie inne oblicze wampira. Jest on tu wyśmiany, ale jednocześnie ukazany jako istota bezwzględna. Mam w tym filmie swoje ulubione postacie, pierwszą jest dziadek Makarewicz (Janusz Chabior), a drugą ksiądz miejscowej parafii (Michał Zieliński). Moja ocena to: 10/10 (według skali na filmweb.pl)

10 wybranych filmów spośród ulubionych Pikusia/Seksmisja

Seksmisja (1984)

Tytuł: Seksmisja
Gatunek: Komedia, Sci - fi
Premiera: 14 maja 1984r.
Produkcja: Polska
Reżyseria i scenariusz: Juliusz Machulski

Wybierając filmy do prezentacji moich 10 ulubionych filmów, stwierdziłam, że musi tutaj się znaleźć ten film. Seksmisja jest dużo starsza niż ja, aczkolwiek ten film, pomimo swojego wieku potrafi mnie rozbawić.
Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy cię nie zdradzi.

Seksmisja opowiada historię dwóch mężczyzn, którzy zostali zahibernowani, a w wyniku katastrofy nie zostali wybudzeni na czas. Odkopani przez przypadek i zauważają, że w świecie, w którym przyszło im się obudzić nie ma żadnych mężczyzn. Chcą oni na nowo wprowadzić męską płeć do świata.


Komedia kultowa i wszech czasów - tak mówi się o Seksmisji. Czy ja tak uważam? Chyba tak,  ilekroć go oglądam to zawsze śmieję się do łez. Załączam sobie Seksmisję, gdy mam zły humor. Znajdziemy tutaj wiele znanych powiedzonek, które funkcjonują do dziś w naszym społeczeństwie.
Moja ocena (na podstawie sposobu oceniania na filmweb.pl) : 10/10 





Bandyta

Film polskiego reżysera Macieja Dejczera z roku 1997. Postanowiłam go obejrzeć głównie za to, że jestem oczarowana muzyką Michała Lorenca z tego filmu.

Szczerze powiedziawszy spodziewałam się po tym filmie nieco więcej, ale nie jestem rozczarowana, na pewno również te 88 minut z hakiem, które trwał film nie poszły na marne. Bandyta opowiada historię mężczyzny recydywisty - Brute'a (Til Schweiger) , które zostaje wysłany do Rumunii do szpitala dla sierot, w którym dzieci są sprzedawane, aby w szpitalu były potrzebne lekarstwa, niestety okazuje się, że pieniądze nie do końca są przeznaczane na znany cel. Gdy Brute widzi jak ciężki los spotyka przebywające w szpitalu dzieci przeżywa swoje odrodzenie.

Film przejmujący, bo nic tak nie wzrusza człowieka jak cierpienie drugiego, a tym bardziej dziecka, które w tym przypadku staje się towarem w rękach dorosłych. Bardzo długo zbierałam się w sobie, by zobaczyć ten film, ale gdy w końcu postanowiłam oglądam Bandytę i mimo tego, iż zaczęłam film dzień wcześniej obiecałam sobie, że wrócę do niego następnego i tak też zrobiłam, mimo że na zegarku była godzina 2:30, gdy film się kończył. Trzeba jednak przyznać, że cały klimat filmu oddaje muzyka Michała Lorenca w tym filmie, bez niej ten film nie byłby taki jaki jest.

Muszę się z bólem serca przyznać, ale rzadko oglądam filmy polskich reżyserów, jednak po tym seansie, wiem, że to duży błąd. Bandyta to film, który warto obejrzeć, nawet dla samej muzyki. Najpiękniejszej.

Moja ocena w kategorii od 1 - 10: 8 z dodatkiem kiedyś go na pewno obejrzę :)

Mro iło

Taniec Eleny