Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Animacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Animacje. Pokaż wszystkie posty

Oglądane seriale: X-men Evolution

Gatunek: Animacja, Sci-fi, Dla młodzieży
Czas emisji: 2000 - 2003
Czas trwania odcinka: 22 minuty
Sezonów/Odcinków: IV/52

Oglądanie przez mnie X-men: Evolution to było moje cofnięcie się w czasie. I tutaj powiem, że ten serial oglądałam codziennie na kanale Cartoon Network, jednakże i tak parę odcinków mi gdzieś umknęło, no i oczywiście nie oglądałam czwartego sezonu, który w Polsce nie był emitowany. Po obejrzeniu wszystkich odcinków X-men: Ewolucji towarzyszą mi trzy stany: złość, nostalgia i zawiedzenie. Dlaczego tak? Już wyjaśniam.

Przede wszystkim z i X-men: Evolution pamiętałam urywki i tak jakoś zapamiętało mi się, że był to znakomity serial o moich ulubionych superbohaterach, jednak po obejrzeniu wszystkich odcinków takiego przekonania nie mam. Brakowało mi tutaj tak strasznie paru wątków, które według mnie powinny się znaleźć: Gambit w X-menach, jego niespełniona miłość do Rogue, Apocalypse w jakimś szerszym kontekście. Przede wszystkim zawiodło mnie zakończenie, które zapowiadało ciekawy dalszy ciąg, którego nie było i nie będzie. A nostalgia to już dlatego, że powróciłam do czegoś co było mi bardzo bliskie w przeszłości.


W X – men Ewolucji dobrze znane nam postacie takie jak Jean Grey, Cyklop, Rogue, Shadowcat, Nightcrawler są uczniami, którzy dopiero co odkrywają swoje niezwykłe moce, jedynie Wolerine, Storm i Beast to dorośli mutanci, którzy stanowią kadrę nauczycielską. Chodzą oni do szkoły w Bayville, a na co dzień mieszkają w Instytucie Xaviera w którym uczą się panowania nad swoją mocą, a także współpracy w boju. Po drugiej stronie mamy zaś Bractwo dowodzone przez Mystique w którym skład wchodzą Avalanche, Toad, Bloop, Quicksilver i później także Scarlett Witch. Mamy także Magneto, który występuje początkowo bardzo zagadkowo, a później poznajemy jego drużynę. X- meni muszą stawiać tutaj czoła realnym niebezpieczeństwom, jakoby np.: walki z Magneto, czy Apocalypsem lub po prostu zaczepkami ze strony Bractwa.

Odcinki X – men Ewolucji raz były ciekawsze, raz gorsze. Mi niewątpliwie oglądało się ostatni sezon w którym X – meni walczyli już z ogromnym problemem jakim był Apocalypse. Nie mówię, że odcinki poprzednich sezonów były nudne, ale po obejrzeniu X – men TAS  oraz Wolverine and The X – men  tej odsłonie przygód o mutantach czegoś brakowało, choć oglądając go dobrze spędzałam czas i nie czułam, aby był to czas zmarnowany.

Oczywiście w tej kreskówce jak i w innych z tej serii miałam swoich ulubionych bohaterów. Jednak tutaj odchodzę od moich znanych już „ulubionych”, bowiem wyróżniam oczywiście Rogue, która tutaj była zamkniętą i trochę niezrozumianą przez świat dziewczyną, Nightcrawlera, który swoim zachowaniem zawsze wyzwalał uśmiech na mojej twarzy (wiadomo taki był cel twórców) oraz Avalanche, który zdobył moje serce swoją walką o Kitty. Tutaj Jean Grey dla mnie była zbyt ważna i jakoś nie zyskała mojej sympatii, a Wolverine, jakoś mi nie odpowiada w tej odsłonie. Jest jeszcze i Gambit, który pojawił się w kilku odcinkach, ale nie po stronie X – menów, więc tak jakoś nie umiem go pozytywnie ocenić.

Nie zmarnowałam czasu na oglądanie X – men Evolution, ale też nie polecę tej serii, choć ostatnie odcinki były naprawdę ciekawe, aż z przyjemnością obejrzałoby się kolejny sezon. Może także kwestia mojego wieku, że wtedy byłam zaledwie czternastolatką, a teraz mam już tych lat więcej i dlatego wcześniej ten serial był dla mnie tak atrakcyjny? Tak mi się nasunęło w trakcie oglądania tego serialu, że Wolverine and The X – men zgodnie oddaje to co mamy tutaj i w sumie mogłoby tego kontynuacją.

Ocena całego serialu: 7,5/10

Dzień filmów krótkometrażowych

Jak w każdą sobotę postanowiłam obejrzeć jakiś film. W tym celu jak zwykle przeglądałam rekomendacje na filmwebie, żeby znaleźć coś interesującego, gdyż zbyt wiele filmów chcę obejrzeć i tak wpadłam w wir filmów krótkometrażowych.

Zaczęło się od polskiego filmu - etiudy w reżyserii Natalii Brożyńskiej - pod tytułem Drzące trąby, który możecie obejrzeć poniżej. Jeśli chodzi o tą animację, ciężko ją zrozumieć, ale można się pośmiać. Jak i to z karykaturalnych postaci jakimi są bohaterowie filmu Pafnucek i Kalasanty, jak i tekstów, które zapadają w pamięć np.: "ty jesteś taki, a ja myślałem, że ty jesteś owaki" lub "Przyjechałeś do mnie z siekierką, znaczy, że też nie jestem ci obojętny". Trudno cokolwiek powiedzieć na temat tego film, gdyż jest on naprawdę bardzo specyficzną produkcją.
Ocena: brak oceny


Kolejny film, który obejrzałam to Ptasie Sprawki - animacja bardzo zabawna i trwająca zaledwie trzy minuty. Możemy tutaj zaobserwować "złośliwość" ptaków, która obraca się przeciwko nim samym. Ten filmik pomimo swojego krótkiego czasu trwania potrafi wiele nauczyć.
Ocena: 7/10


Następny to kolejny polski film, tym razem surrealistyczne twór z 1971 roku pod tytułem Jak działa jamniczek. Jak już napisałam na początku jest to animacja surrealistyczna, a tym samym nie każdemu przypadnie do gustu. Mnie osobiście Jak działa jamniczek bardzo się spodobał. Całego animuszu tej animacji nadawała narracja, która tylko podkreślała inność i odrębność tego filmu.
Ocena: 8/10


Going Green to kolejna krótkometrażowa animacja. Jej bohaterami są światła drogowe, które postanawiają stać się drzewem. Jednak ta pozycja na tle tych wszystkich dzisiaj obejrzanych wypada najsłabiej. Mimo to oglądając ją uśmiechnęłam się parę razy. Nie jest to film, który koniecznie warto obejrzeć. Podobała mi się grafika w tej produkcji, a także wygląd świateł drogowych, który mnie osobiście mocno zastanowił.
Ocena: 5/10

Invention of Love urzekł mnie chyba najbardziej ze wszystkich tych oglądanych po raz pierwszy. Ten krótkometrażowy film utrzymany w stylizacji steampunkowej to smutna historia o miłości. Kobieta zakochuje się w mężczyźnie, ten zabiera ją do swojego zmechanizowanego świata, w którym kobieta nie może się odnaleźć i gaśnie. Historia bardzo wzruszająca, w moim oku zakręciła się łza. Myślę, że tę pozycję mogę gorąco polecić, gdyż jest to naprawdę dobrze zrealizowany krótkometrażowy film.
Ocena: 9/10


Odbijany bardzo urzekł mnie swoim morałem z którego wynika, że w życiu nie zawsze jest łatwo. Animacja przyjemna i lekka, którą ogląda się z ogromną przyjemnością, bo można z niej naprawdę wynieść dobre treści. Idealna do puszczenia dziecku, gdyż jest ona w języku polskim i jej teksty są rymowane i zabawne. Każdy ten duży i mały znajdzie w niej coś dla siebie.
Ocena: 9/10


Na koniec zostawiłam animację krótkometrażową w reżyserii Tima Burtona o tytule Vincent, którą już oglądałam przed rokiem. Jest to historia chłopca Vincenta Malloya, który pragnie stać się taki jak jego idol - Vincent Price. Chłopiec coraz bardziej popada w samotność i mrok, że zatraca samego siebie. Całość animacji dopełnia narracja Vicenta Price'a, która idealnie oddaje dramatyzm występujący w tej animacji. Jest to również produkcja, która jest kwintesencją tego co oferuje nam Tim Burton w swoich filmach. Bardzo serdecznie polecam ten film, warto!
Ocena: 9/10

Doskonale zdaję sobie tego sprawę, że mogłam obejrzeć jeden pełnometrażowy film, ale w dniu dzisiejszym miałam ochotę obejrzeć kilka krótszych filmów. Uważam, że był to czas jak najbardziej dobrze spędzony, a każdy z tych filmów w jakiś sposób na mnie wpłynął. Zachęcam wszystkich do obejrzenia wyżej wymienionych filmów. Dodatkowo dzisiaj obejrzałam jeszcze pierwszy film w dziejach, czyli Wyjście z fabryki braci Lumiere



Oglądane seriale: Wolverine and The X - Men

Gatunek: Animacja, Akcja, Sci - fi
Czas emisji/Data emisji: 2008
Czas trwania odcinka: 23 minuty
Sezonów/Odcinków: I/26
Ten serial animowany opowiadający o mojej ulubionej grupie superbohaterów, a tym samym ulubionych bohaterów komiksowych został mi polecony przez mojego kolegę z uczelni. Zaczęłam oglądać z nieufnością i niezbyt pozytywnym nastawieniem, ale szybko przekonałam się do tej animacji, a ostatnie odcinki tak mnie zafascynowały, że ze smutkiem uświadomiłam sobie, że to już koniec.

Serial zaczyna się w momencie, kiedy Wolverine opuszcza szeregi X - menów, aby uporządkować swoją przeszłość, w momencie jego wyjazdu na terenie Instytutu dochodzi do wybuchu podczas, którego zostaje on poważnie zniszczony, Profesor Charles Xavier zapada w śpiączkę, a Jean Grey gdzieś przepada. Logan po kilku latach tułaczki i uciekania przed MRD postanawia przywrócić drużynę do dawnego składu. Wkrótce do szeregów X - menów dołącza Emma Frost - telepatka, mogąca również przybierać formę diamentu. Odnajduje ona Profesora, który znalazł się na Genoshy - państwa rządzonego przez Magneto, które to zamieszkują tylko mutanci, a także później Jean Grey. Wolverine, który poprzez Cerebro porozumiewa się z Charlesem Xavierem pomiędzy latami wie, że musi uratować Ziemię przed grożącą jej wojną pomiędzy mutantami a ludźmi, której nikt nie wygra, dlatego też Logan zbiera X - menów, co przychodzi mu z niewielkim trudem i walczy, aby na Ziemi nie doszło do wojny.

Bywały odcinki nudne, ale również były i takie, które oglądało się praktycznie z zapartym tchem i czekało na dalszy ciąg lub włączało kolejny odcinek. Trochę szkoda, że nie powstał kolejny sezon tegoż serialu, bo był on naprawdę obiecujący i zakończenie ostatniego odcinka, aż domaga się dalszego ciągu.

Oceniając tą animację jest w pozytywnym szoku, że tak dobrze się ją oglądało, dużo dała tutaj animacja, czy inaczej rysunek, który bardzo mi się podobał, choć niektóre postacie "spasowały" mi bardziej w rysunku z serialu X - men: The Animated Series, doszłam do wniosku, że rysunek z Wolverine and The X - men był zbliżony do X - men: Ewolucja, którą mam zamiar obejrzeć ponownie. Na pewno czas poświęcony na ten serial nie został zmarnowany, bardzo dobrze się stało, że "odkryłam" go dopiero teraz.
Moja ocena: 9/10


Oglądane seriale: X - men The Animated Series

Pisałam już jakiś czas temu o pewnym odświeżanym po latach serialu, jest to właśnie serial animowany o nazwie X - men zwany też X - men The Animated Series. Od tego serialu rozpoczęła się przygoda z komiksami 7 lat temu.

X - men Animated to animowany serial o grupie mutantów pod kierownictwem Charlesa Xaviera, którzy starają się pomagać ludzkości, a także walczyć ze złem, które pragnie zniszczyć ziemię np. Apocalypsem czy Sinistrem.

Wydawać by się mogło, że to bajeczka dla dzieci, ale ja po obejrzeniu trzech pełnych sezonów i kilku odcinków sezonu 4 nie jestem przekonana, czy jest to dobra pozycja dla dziecka. Wiele w X - menach pojawia się brutalności, choć polski dubbing, z którym serial oglądam - ale o nim nieco później - ogranicza przynajmniej słowną wulgarność, choć nie mam porównania z wersją oryginalną. W X - men The Animated Series znajdzie się również miejsce na romanse, ale one pojawiają się już w komiksach, oczywiście jest tutaj wątek pięknej miłości Jean Grey i Scotta Summersa, zakochanego w Jean Logana, ale także innych, wątkiem, który warto wyróżnić to niespełniona miłość Rogue i Gambita, szczerze mówiąc ja bardzo lubię tę parę.


Zaczynając oglądać ten serial ponownie wiedziałam, że oglądałam odcinki bardzo nie po kolei, co wtedy było dla mnie rzeczą uciążliwą, pierwszy sezon był dla mnie swoistym uporządkowaniem serii, przypomniałam sobie również dzięki temu zapomniane postacie. Choć wiele przez te 7 lat się zmieniło to nadal czerpię radość z oglądania X - men The Animated Series, jestem już osobą dorosłą i do całej produkcji podchodzę inaczej, niż te 7 lat temu. Nie zmienił się mój stosunek do Cyklopa, który wciąż mnie drażni, ale to postać czołowa, więc trzeba to przeboleć.



Ciekawym doświadczeniem było obejrzenie "filmowej" wersji Opowieści o Czarnym Feniksie, który nie dawno czytałam, zauważyłam jak wiele jest tutaj różnic i powiedzieć mogę z pełną świadomością, że bardziej wolę komiksową bardziej dramatyczną wersję zakończenia.

Jak już wspomniałam oglądam X - men TAS w polskiej wersji językowej, do której nie można się doczepić, jest po prostu wspaniała i mówiąc szczerze nie wyobrażam oglądanie tej animacji w innym języku. Dialogi, są takie niesamowicie napisane, że czasami można się porządnie uśmiać, najciekawszymi są te pomiędzy Rouge (Rudą) a Gambitem, także dobór głosów do postaci jest idealny, oddaje ich charakter doskonale.

Nie mogę znaleźć złego słowa na ten serial, według mnie jest najlepszy. Brakuje dla mnie kilku postaci, to znaczy pojawiają się oni, ale gościnnie, są to na przykład Nightcrawler (Nocny Łowca) - Kurt Wagner - i Colossus - Peter (Piotr) Rasputin. W planach mam jeszcze obejrzenie X - men Ewolucji, ale to w przyszłości.

Pisząc te kilka słów na temat X - men TAS uświadomiłam sobie, że warto to napisać również kilka słów o ulubionych odcinkach, nie będzie dla nikogo niespodzianką, kiedy powiem, że moimi ulubionymi są: Saga Feniksa, Opowieść o Czarnym Feniksie, wszystkie odcinki w których pojawia się Sinister, szczególnie te z szalonym Morfem, który udzielił fikcyjnego ślubu Jean i Scottowi.

X - men TAS to obowiązkowa pozycja dla fana marvelowskich komiksów, ale może też dla osób lubiących po prostu seriale animowane. Moja przygoda z komiksami zaczęła się właśnie od tego serialu, ale to już opowieść na inny post.



Strażnicy Marzeń


Tytuł oryginalny: Rise of the Guardians
Gatunek: Animacja, Przygodowy, Familijny
Premiera: 4 stycznia 2013 (Polska), 10 października 2012 (świat)
Reżyseria: Peter Remsey
Scenariusz: David Lindsay - Abaire
Muzyka: Alexandre Despat
Na podstawie: William Joyce - The Guardians of Childhood
Dialogi w polskim dubbingu: Bartosz Wierzbięta



Pomimo tego, iż Strażnicy Marzeń to animacja dla widzów młodszych, postanowiłam ją obejrzeć z czystej ciekawości. Nie oglądałam jednak wersji z polskim dubbingiem, a z napisami, przez co mogłam się delektować się głosem swojego ulubionego aktora - Hugha Jackmana - ,który podkładał głos Zającowi Wielkanocnemu.

Strażnicy Marzeń to bajka, w której Święty Mikołaj, Wróżka Zebuszka, Zając Wielkanocny, Piaskowy Dziadek są strażnikami chroniącymi dzieci, ich dzieciństwo, dopóki te w nich wierzą. Gdy dzieciom, ale i nie tylko zaczyna zagrażać Boogeyman - Pitch, przez Księżyc zostaje wytypowany na kolejnego strażnika Jack Frost, który przynosi śnieg i mróz, a także uwielbia figle. Zaraz pewnie opowiedziałabym całą animację, ale więcej już nie zdradzę.

Śmiało mogę powiedzieć, że Strażnicy Marzeń to animacja wręcz idealna dla dzieci. Ukazuje bowiem to wszystko w co dzieci wierzą, nie jedno dziecko odnajdzie w bohaterach samego siebie. Pomimo tego, iż w Strażnikach Marzeń świat jest światem czarno - białym, coś co jest złe, nigdy nie może być dobre, to jest dobra pozycja dla dziecka, dla którego takie ukazanie świata uczy wartości. A ta bajka niesie ich w swoim przekazie dość sporo, przede wszystkim, pokazuje, że kiedy uwierzymy w swoje możliwości może zdziałać coś o co wcześniej nie byliśmy w stanie sobie wyobrazić. Pokazuje również jak wiele w życiu niesie przyjaźń i wzajemne zaufanie.

Mnie osobie dorosłej bardzo przypadła do gustu, a także troszkę rozbawiła postać Zająca Wielkanocnego i całkowicie nie ma tu nic wspólnego fakt, że głos użyczył mu mój ulubiony aktor. Ja sama znalazłam w tej animacji wiele zabawnych sytuacji, które mnie rozśmieszyły i pomimo tego, iż jest to film przeznaczony dla widzów młodszych mnie również się spodobał i nie żałuję poświęconego na niego czasu. Oceniłam go jako bardzo dobry (8/10) i mogę go polecić każdemu najmłodszemu widzowi, a także starszemu.

Miasteczko Halloween (Koszmar przed Gwiazdką)

Tytuł oryginalny: Nightmare Before Christmas, The
Gatunek: Fantasy, Animacja, Musical
Produkcja: USA
Premiera: 16 grudnia 1994 (Polska), 9 października 1993 (świat)
Reżyseria: Henry Selick
Scenariusz: Michael McDowell, Caroline Thompson
Muzyka: Danny Elfman
Na podstawie: Tim Burton (materiały do scenariusza, historia, postacie)

Nightmare Before Christmas to film traktujący równocześnie o Gwiazdce - świętach Bożego Narodzenia jak i również Halloween. Oba te święta ścierają się tutaj za sprawą mieszkańców miasteczka Halloween - straszydeł, truposzczaków, wampirów itd., którzy odpowiedzialni są za organizowanie co roku Halloween, ale ich największa gwiazda - Król Dyń - Jack Skellington znudzony jest byciem ciągle tym, który straszy, trafia on więc przypadkiem do Miasteczka Gwiazdki i jest oczarowany tymi światełkami, śniegiem, choinką i wszystkim co związane z Bożym Narodzeniem. Jack postanawia więc, że w tym roku to oni mieszkańcy straszliwego Halloween zorganizują Gwiazdkę. Rozpoczynają przygotowania, robią prezenty, dla Jacka szyty jest strój Świętego Mikołaja (Śniętego Mikołaja - jak nazywa go Jack), a wysłana grupa trzech dzieciaków - potworków wysłana jest do Miasteczka Gwiazdki, aby porwać i uwięzić przed Bożym Narodzeniem Mikołaja, aby to w tym roku Jack wraz z innymi mieszkańcami Halloween urządził gwiazdkę.

Animacja, która jest dosyć kontrowersyjna, bowiem może niektórych bulwersować fakt, że święta Bożego Narodzenia, które są tak wspaniałym świętem zostały na równi ukazane z Halloween, które do chrześcijańskiej tradycji nie należy. Nightmare before Christmas to film przełożony z gruntu amerykańskiego, z tego też względu niektóre zwyczaje są odmienne od tych znanych nam, ale to jest nieważne. Ja Miasteczko Halloween polubiłam głównie za ten panujący w nim czarny humor, choć bardziej wolę Beetle Juice albo Gnijącą Pannę Młodą, to jednak Nightmare before Christmas nie odstaje od innych Burtnowskich produkcji. Ma swój klimat, a przewijające się w nim wątki dwóch sprzecznych ze sobą świąt pokazują wyłącznie jak różne są oba święta i że kiedy jesteśmy stworzeni do czegoś innego nie możemy stworzyć nagle czegoś innego. Bowiem mieszkańcy miasteczka Halloween pomimo tego, że chcieli przecież dobrze, zorganizować wesołą gwiazdkę, nie potrafili stworzyć dobrych rzeczy, bo ich powołaniem jest straszenie. Animacja ta trochę różnicuje świat na czarny i biały, ale pokazuje równocześnie, że w każdym jest odrobina dobra.

Nightmare before Christmas oglądałam kilkakrotnie, pierwszy raz w sierpniu tego roku, zachciało mi się bowiem świąt i ich klimatu, wtedy obejrzałam ten film w wersji z dubbingiem, który jest naprawdę dobrze zrobiony i przyjemnie ogląda się i słucha. Dokładnie wczoraj, a w zasadzie to już dziś oglądałam ten film po raz drugi, w wersji oryginalnej po angielsku z angielskimi napisami. Obie wersje są dobre i przyjemnie się je ogląda, zdecydowanie bardziej wolę filmy z napisami (polskimi), gdyż lubię wyłapywać zwroty lub słówka w języku angielskim, ale wersja z dubbingiem w przypadku tej produkcji nie jest gorsza od oryginału i za to należy się ogromny plus. Wczoraj (dzisiaj) oglądałam ten film z angielskimi napisami, żeby wyłapać więcej zwrotów, słówek związanych ze świętami, udało mi się to najważniejsze, a poza tym wiele zrozumiałam z tego filmu (choć pewnie jest to spowodowane tym, że już go po prostu widziałam). Oceniłam ten film na 8/10 (wg oceniania na filmweb.pl), bowiem jest on warty uwagi, ale należy podejść do niego z dystansem, przede wszystkim nie jest to film, który można ze spokojem puścić dziecku.

Wesołych Świąt!




Frankenweenie (2012)

Źródło: filmweb.pl
Gatunek: Animacja, Horror, Komedia
Produkcja: USA
Premiera: 7 grudnia 2012 (Polska), 20 września 2012 (świat)
Reżyseria: Tim Burton
Scenariusz: John August
Muzyka: Danny Elfman
Dystrybucja: Disney

Na ten film Tima Burtona chciałam się wybrać odkąd o nim usłyszałam, a było to dosyć dawno. Na Frankenweenie wybrałam się wczoraj z siostrą, która podarowała mi bilet na ten film jako prezent urodzinowy.

Frankeweenie opowiada historię chłopca - Victora Frankensteina -, który nie ma zbyt wielu przyjaciół, lubi świat fizyki, a jego jednym kompanem jest pies - Sparky. Do szkoły przybywa nowy nauczyciel fizyki, który ogłasza konkurs na eksperyment, w między czasie pies Victora zostaje potrącony przez samochód i ginie. Chłopiec nie może pogodzić się ze śmiercią swojego najlepszego i jedynego przyjaciela, więc zachęcony podczas lekcji próbuje ożywić swojego psa, za pomocą elektryczności i piorunów i udaje mu się. Musi jednak ukrywać swojego psa, przed sąsiadami, jednak gdy pies ucieka, a sprawa wychodzi na jaw. Victor musi przezwyciężyć siły zła.

Wiem jedno, pomimo tego, że jest bajka, której dystrubucją zajmuje się Disney i wybrałabym się na ten film do kina z dzieckiem, może prezentuje wartości i ma pewne przesłanie, to jednak jego formuła czarna komedia z nutką horroru, nie jest odpowiednia dla dzieci - tych młodszych, bo starsze odnalazło by się w tym filmie doskonale.

Film mi się podobał i trafił do kanonu ulubionych pośród filmów Tima Burtona. Film, a raczej animacja jest czarno - biała, co dla mnie jest ogromnym atutem tego filmu, Frankenweenie obejrzałam w wersji z napisami, gdyż nie potrzebowałam mieć dubbingu. Warto tu wspomnieć, że postacią "potwora" Frankensteina zainteresowałam się w momencie zetknięcia się z filmem Van Helsing. Frankenweenie ukazuje to wszystko w inny sposób, pokazuje jak trudne dla dziecka jest rozstanie z kochanym zwierzęciem, a także co jest pointą filmu, że kiedy wkładamy w coś serce to mogą zdarzyć się cuda, nie mam na myśli, że przez odpowiednie "zabiegi" uda się uzdrowić zmarłego, bo to raczej niemożliwe i wróżyło nic dobrego, ale to, że nieważne co się stało trzeba pamiętać, że to wszystko co było jest w naszym sercu. Tego uczy ta bajka.

Źródło: filmweb.pl
Oceniam ten film, jako miłośnik czarnego humoru, i powoli fan Tima Burtona, przypadł mi do gustu i się na nim nie zawiodłam. Cieszę się, że mogłam obejrzeć go w kinie, co jedynie mnie zdenerwowało, że leci on wyłącznie w wersji 3D, a efekty w nim nie były, aż tak porywające. Po obejrzeniu Frankenweenie co raz bardziej lubię twórczość Tima Burtona, jego animacje w szczególny sposób mnie dotykają. To już kolejna, która tak bardzo mnie poruszyła. Oceniłam ten film na 9/10, ma w sobie coś co lubię, a poza tym jest niezwykle pouczający - ma przesłanie, którego niestety w większości filmów brakuje. Gorąco go wszystkim polecam!
Zwiastun filmu

MsPikuss/Ola

Smerfy (2011)


Źródło: filmweb.pl

Tytuł: Smerfy (Smurfs, The)
Gatunek: Animacja, Familijny
Produkcja: Belgia, USA
Reżyseria: Raja Gosnell, Marek Robaczewski (reżyser polskiego dubbingu)
Scenariusz: Bartosz Wierzbięta (polski dubbing), Jay Scherick, David Ronn, David N. Weiss, J. David Stem
Na podstawie: Pejo

Obsada (polska):
Gargamel - Jerzy Stuhr
Papa Smerf - Andrzej Gawroński
Smerfetka - Małgorzata Socha
Ważniak - Dariusz Błażejewski
Śmiałek - Grzegorz Pawlak
Maruda - Zbigniew Konopka
Ciamajda - Grzegorz Drojewski
Smerf Narrator - Jacek Brzostyński
Grace Winslow - Agnieszka Fajhauer
Patrick Winslow - Waldemar Barwiński



Źródło: filmweb.pl
W dzieciństwie bardzo Smerfy lubiłam i lubię nadal, do tej produkcji byłam nastawiona dość złowrogo, gdyż nie lubię, gdy filmy rysunkowe, właśnie tak jak Smerfy, przerabiane są na grafikę komputerową. Według mnie bajki na tym nie zyskują, a tylko tracą - takie jest przynajmniej moje zdanie. Jednakże podoba mi się przywrócenia tej bajki i pokazania jej dzieciom. Ja jednak, gdybym chciała pokazać Smerfy swoim dzieciom wybrałabym kreskówkę emitowaną w latach 1981 - 1990, ale jak czasami przerzucam kanałami to zauważam, że wciąż leci jako Wieczorynka. Może nie trzeba być zacofanym, a zaakceptować zmiany jakie niesie ze sobą rozwój technologiczny.
Źródło: filmweb.pl


Źródło: filmweb.pl
Historia opowiedziana w filmie Smerfy zaczyna się w chwili, gdy Smerfy przygotowują się do obchodów błękitnej pełni, jednak Ciamajda niechcący sprowadza do wioski Gargamela (Hank Azaria) i smerfy muszą uciekać. Ciamajda biegnie również w kierunku magicznego źródła, które przenosi jego, Papa Smerfa, Smerfetkę, Ważniaka i Marudę do Nowego Jorku. Trafiają oni do mieszkania pary Grace i Patricka Winslow (Jayma Mays/Neil Patrick Harris), którzy oczekują dziecka. Niestety za smerfami do Nowego Jorku przenosi się również Gargamel wraz z Klakierem.

Podobał mi się pomysł fabuły książki, ale mam zastrzeżenia co do postaci Smerfów. Tak jak mówiłam wolę je w postaci rysunkowej i przeniesienie ich do świata komputerowego nie zbyt mnie zachwyca. W filmie polubiłam Klakiera, który był po prostu niesamowity (i to kolejny powód, że zachwycają mnie czarne charaktery). Film jak najbardziej nadaje się do puszczenia go dzieciom, bo uczy, że nie warto wątpić w innych, a właśnie pokazuje, że każdy może stać się bohaterem. Na Filmwebie zauważyłam, że planowane są kolejne części tych Smerfów, co z jednej strony mnie cieszy, bo był to śmieszny film, idealny na odstresowanie, a z drugiej nie cieszę się, że będą to ponownie komputerowe smerfy. Czasu poświęconego na Smerfy nie żałuje, bo uśmiałam się na tej bajce.











Auta 2

Źródło: www.filmweb.pl

Bardzo polubiłam animację Auta, dwa dni temu obejrzałam kontynuację przygód Zigzaka McQueena i jego przyjaciół. I szczerze mówiąc ta część podobała mi się bardziej. Nie powiedziałabym, że jest to typowa bajka dla dzieci, bo animacja Pixara, wydaje się być również przeznaczona do starszego odbiorcy. Oglądałam Auta w przerwie od pracy i bardzo nadał się ten film na chwilowe odsapnięcie.

Auta przedstawiają świat, w którym auta są jak ludzie, auta są ludźmi. W tej części Zigzak McQueen bierze udział w wyścigach promujących nową ekologiczną benzynę, które odbywają się w Japonii, Włoszech, Francji i Wielkiej Brytanii, jego przyjaciel Złomek - poczciwy stary holownik - zostaje wplątany w aferę szpiegowską.

Animacje Pixara są lepsze i gorsze - Auta 2 należą do tych lepszych, osobiście niesamowicie uśmiała się na tym filmie i z przyjemnością obejrzę je po raz drugi. Wszystkie filmy animowane mogę oglądać po stokroć i mi się nie nudzą, coś jest w takich animacjach, że człowiekowi zawsze ciśnie się uśmiech na twarz. Auta 2 pokazują świat nierealny, ale samochody zachowujące się jak ludzie, potrafi uświadomić człowiekowi jak wiele jest w nim niedoskonałości i wad, właśnie za pomocą aut. W tej części niesamowicie podobało mi się ukazanie mafii, która była przedstawiona jako auta gorszej jakości, które przez inne auta są wyśmiewane, dlatego też porozumiały się i pragnęły przejąć kontrolę nad światem. Tak jest też w życiu codziennym, ludzie innych ras czy narodowości uważane są za gorsze i stąd też często zakładają gangi, by poczuć się choć trochę bardziej cenionym. Auta pokazują również, że liczy się wnętrze człowieka, a nie jego wygląd, przykładem może być przyjaźń Złomka i Zygzaka McQueena. Według mnie jest to bardzo pouczająca animacja, w której każdy ten duży i ten mały znajdzie coś dla siebie.
Źródło: www.filmweb.pl