Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowania. Pokaż wszystkie posty

Panie Kwietniu panu już podziękujemy, zapraszamy Maj!

Ten kwiecień wcale taki dobry nie był jakby się wydawało. Nie chcemy go już, więc pora go podsumować. Jak wypadły moje plany? I jakie są na nowy miesiąc? Tego oczywiście dowiecie się z lektury tego oto postu. To jak ciekawi jak wypadł u mnie kwiecień?

Kwietniowe podsumowanie:

Choć czytelniczy wynik jest mniejszy, niż ostatnich dwóch miesięcy to jednak wciąż nie mogę narzekać. Przeczytałam pięć książek, co daje mi już w tym roku dziewiętnaście książek. Nie mogę zdecydować się, co Doskonała pomyłka, która nie zapowiadała się na książkę jaką się okazała. Z drugiej Złota godzina i Spódniczka ze starej podszewki. To był naprawdę udany pod względem doboru lektur miesiąc. W kwietniu nie znajdę swojego numeru jeden, gdyż wszystkie trzy wymienione przez mnie książki mnie oczarowały. Oprócz nich był jeszcze Czas burzy, który ani mnie nie zawiódł, ani nie zachwycił, ale o tym opowiem Wam w najbliższych dniach. I numer pięć to audiobook, który słuchałam sobie w domowych obowiązkach, czyli Niesamowite przygody 10 skarpetek. Pozycja tak ciekawa i pełna humoru, że na pewno coś Wam o niej opowiem.

Mogliście przeczytać o moich czytelniczych nawykach, ale nie pojawił się wpis z serii Obiektywnie i nie wiem, kiedy uraczę Was nowym tego typu. Nie zrealizowałam pełni swoich planów, ale ogólnie jestem zadowolona z tego, co pojawiło się na blogu w tym miesiącu. Spotkała mnie jednak w kwietniu smutna niespodzianka, końcem marca zmieniłam wygląd bloga, z którego jestem bardzo zadowolona. Od dwóch lat korzystałam z systemu komentarzy Disqus, po zmianie szablonu zniknęły mi wszystkie dotychczasowe komentarze, nie tylko te napisane poprzez platformę, ale także standardowy system komentowania Bloggera. Próbuje to naprawić, ale do tej pory wybrałam mniejsze zło i na bloga wrócił standardowy system komentowania (i chyba taki zostanie). Och! Był też konkurs, jednak nie cieszył się on dużym powodzeniem, a osoba, która jako jedyna się zgłosiła swój udział, nie odpowiedziała na moją wiadomość.

Co w maju:


W Maju, o ile wszystkie moje plany się udadzą, w końcu pokaże Wam moje książkowe półki. Jeśli nie to opowiem Wam o czymś innym w ramach wpisów z serii Czytelniczy kącik. W kwietniu się jakoś nie złożyło, ale niebawem chciałabym napisać coś nieco na temat albumu mojego ulubionego wykonawcy ostatnich miesięcy Anatoma, kto śledzi świat hip - hopowy mógł coś usłyszeć na temat tego rapera, gdyż robi on niezły "bałagan" w tym gatunku. W szkicach czeka już post na temat gry komputerowej, w którą gram naprawdę dużo, a mianowicie The Sims 4, więc już za jakiś czas będziecie mogli trochę na temat poczytać. Co jeszcze się szykuje? Tego nawet sama nie wiem. W kwestii do przeczytania mam na pewno trzy książki, o których mówiłam Wam tutaj. Mam ochotę przeczytać jeszcze Zakazane życzenie. Zobaczymy co z tego będzie.

A jak Wasz kwiecień, jesteście zadowoleni? I jak prezentują się Wasze plany?

Żegnamy marzec i witamy kwiecień

Czas pędzi. Rok temu 1 kwietnia przypominał mi, że to nie żart do mojego ślubu pozostało 6 miesięcy, a tu już po ślubie jestem pół roku! Tak trochę prywaty, a co z moimi blogowymi marcowymi planami i ich realizacją? Zobaczcie sami, ja jestem zadowolona!

Marcowe podsumowanie:

Mogę być zadowolona z ilości przeczytanych książek, nie mam tendencji spadkowej. Przeczytałam ponownie 6 książek, a byłoby 7 tylko brakło mi jeszcze jednego dnia. Jak planowałam rozpoczęłam lekturę po angielsku, ale do tego potrzebuję dużo skupienia, więc czytam powoli, zaczęłam także Emmę Jane Austen, lecz po początkowym zachwycie, teraz utknęłam w martwym punkcie, może w kwietniu skończę? Marzec to także miesiąc spotkania po latach! Spotkałam się z Klaudią z Herbatka z książką, z którą chodziłam do liceum, to było naprawdę miłe spotkanie. Zaniosłam do biblioteki książki do których już nie wrócę.

Czytałam bardzo różne lektury, ale moim numerem jeden chyba stała się Dziewczyna z daleka, ale po piętach depcze jej Jak cię zabić kochanie. Nie mogę także zapomnieć o wspaniałym Słowiku, który przeniósł mnie do nieco mroczniejszych czasów. Zapoznałam się również z Baśniami barda Beedle'a, o których już niebawem Wam opowiem, próbowałam również dowiedzieć się co się stało z detektywem Pozytywką w najnowszej książce autorstwa Grzegorza Kasdepke. Szukałam również swojej drogi do kreatywności z Mindfulness. Droga do kreatywności

Poza czytaniem oczywiście było granie, w planszówki i The Sims 4, zastanawiałam się nad powrotem do świata Wiedźmina, ale zaniechałam pomysłu, ale kto wie, co przyniesie kwiecień? Na blogu oprócz recenzji mogliście przeczytać o moich dwóch miesiącach z abonamentem Legimi, a także standardowo dzieliłam się z Wami moim światem widzianym za obiektywem. Ładna pogoda zachęcała mnie do wyjść na zewnątrz, stąd też wpisów na blogu pojawiło się mniej. Zapomniałabym o wpisie o planszówkach, gdzie dzieliłam się tym co mamy i w co gramy.

Co na kwiecień:


Wpis o abonamencie Legimi był pierwszym z serii Czytelniczy kącik, gdzie będę Wam chciała pokazać trochę mojego czytelniczego światka. Wpis o planszówkach także nie był jednorazowym wybrykiem, analogicznie pojawi się moja opowieść o grach komputerowych i nie tylko! Chodzi mi po głowie parę słów na temat moich muzycznych upodobań, a także bardzo chciałam Wam opowiedzieć co nie co na temat Atomistyki, więc może właśnie w kwietniu to nastąpi? Będzie też konkurs z niespodzianką. Oczywiście to wszystko plany, a jak będzie okaże się w kwietniu!

A Wam kochani jak minął marzec?

Luty nas pożegnał, ale już witamy się z marcem

W okamgnieniu przeleciał mi luty, ale jak to z tym krótkim miesiącem bywa, ja przeczytałam dużo książek. Duża zasługa tutaj czytnika, który sprawił, że czytanie stało się dla mnie dużo wygodniejsze. Co mnie smuci nie sięgnęłam po książki z listy do przeczytania w lutym, ale jedną zaczęłam i nie mogę przez nią przebrnąć, no nie potrafię i już. 


Podsumowanie lutego:

Nie mogę narzekać, ba nawet narzekanie nie przechodzi mi przez myśl. Luty był dla mnie bardzo łaskawy pod względem czytelniczym. Przeczytałam dużo i to samych dobrych [no prawie] powieści. Sześć książek, niewiele brakowało do siedmiu. Nie mogę znaleźć tej ulubionej miesiąca, bo każda była inna. Oszpicyn zmroził mi krew w żyłach i nie pozwalał spać po nocach, Baśnie braci Grimm bez cenzury trochę mnie zawiodły, ale w końcu pokonałam ciekawość. Wotum nieufności wciągnęło bez reszty, to była niesamowita powieść. Przyszła pora także na Dziewczynę z pociągu, która ani mnie nie rozczarowała, ani nie oczarowała, po prostu była. Poznałam też swój chronotyp, przekonując się, że funkcjonuje zgodnie z nim(!), to za sprawą książki Potęga kiedy.

Luty to prywatnie jest dla mnie wyjątkowym miesiącem, bo w końcu wiem na kogo czekam. Bardzo dobrze wypadł mi ten miesiąc pod względem nie kupowania książek, poza standardowym zakupem dwóch pozycji z Kolekcji Romantycznej i sagi kryminalnej Charllotte Link na mojej półce nie pojawiło się nic innego. Chyba, że mówimy o półce wirtualnej na czytniku, bo tu trochę poszalałam z nowościami (no nie tylko), które chłonęłam niczym gąbka. Już wiem, że zdecydowanie się na abonament Legimi w moim przypadku było strzałem w dziesiątkę (musi pojawić się na ten temat "mały" post). W lutym intensywnie grałam w The Sims 4, wzbogaciłam swoją rozgrywkę o kolejny już dodatek, więc znów trochę "świeżości" pojawiło się w mojej rozgrywce. Może macie ochotę poznać moje rodzinki? Niedawno stworzyłam nową, a poznać miasto, które zyskałam wraz z dodatkiem, a nie chciałam przeprowadzać swojej standardowej rodziny, który wybudowanym domu mieszka od początku.


Na blogu poza recenzjami książek, mogliście przeczytać o moich pierwszych wrażeniach po zakupie czytnika e-booków, pojawił się także standardowo wpis z cyklu Obiektywnie i podzieliłam się z Wami moją walentynkową historią sprzed dwóch lat [czy Wy też uważacie, że czas pędzi niemiłosiernie?]. No i oczywiście recenzja książki ze stycznia, czyli Dzień dobry północy


Plany Marcowe:

Niezwykle podoba mi się marcowa grafika z mojego kalendarza. 

Nie zaplanowałam sobie marca tak jak lutego, choć zamierzam sięgnąć w tym miesiącu po literaturę w oryginale, bo trochę tych anglojęzycznych powieści zebrało mi się na półce. Chciałabym też przeczytać kolejną książkę ze zbieranej przez mnie Kolekcji Romantycznej. Najlepiej jednak, kiedy nic nie planuje skrupulatnie, bo moje plany lubią się zmieniać. Na pewno pojawi się kolejny wpis z serii Obiektywnie, podzielę się z Wami zdjęciami z Zamościa, no i mam nadzieję, że nie zapomnę, jak to zrobiłam w lutym o cyklu planszówkowym i filmowym. Nie mogę zapomnieć także o bookshelf tour, które powstało, ale nie jestem zadowolona z efektu, stąd też nie ujrzało światła blogowego, więc muszę "nagrać nowy materiał.

A Wam jak minął luty? Ile przeczytaliście?

Do zobaczenia Styczniu, witam Cię Luty!

Pisanie podsumowań to nie moja mocna strona, ale co roku skutecznie próbuję. Wymyślając co raz to nowsze formy i w tym roku jest podobnie. Postanowiłam zrezygnować z tradycyjnego comiesięcznego stosika (co jakiś czas jednak jakiś będzie), którego przygotowanie zawsze zajmowało mi sporo czasu, a zamiast niego postawiłam właśnie na post lekko podsumowujący ubiegły miesiąc i prezentujący plany na nadchodzący.

Podsumowanie Stycznia


Hm... styczeń to miesiąc, który w całości przesiedziałam w domu. Nie przeniosło się to jednak na czytanie, bo dzieliłam je pół na pół z graniem w Wiedźmina, który absorbował dużo mojej uwagi. Przeczytałam trzy książki, co i tak jest dosyć dobrym wynikiem, ostatnio czytam wolno, jednak dzięki temu więcej wynoszę z czytanych lektur. Postawiłam na jakość, a nie ilość. 


Rok zaczęłam od Andrzeja Pilipiuka i jego Litra ciekłego ołowiu, który mnie wciągnął bez reszty, następnie zaczytywałam się w Stulatku, który wyskoczył przez okno i zniknął, który mocno mnie zaciekawił i zaintrygował (recenzja powinna pojawić się na dniach - małe kłopoty z koncepcją zdjęcia), skończyłam niesamowitą, pełną emocji książką autorstwa Lily Brooks - Davis Dzień dobry, północy. Każda z nich, a szczególnie ta ostatnia sprawiły, że mój styczeń to był dobry miesiąc. Wiecie Dzień dobry, północy to taka książka nad którą można się długo rozwodzić...(więcej na pewno w recenzji, która pewnie będzie i nawet przed Stulatkiem...)
Szczerze mówiąc w styczniu nie kupiłam żadnej książki, która nie była planowana - poza kolekcjonowanymi przez mnie seriami wydawniczymi tudzież, Kolekcją Romantyczną i serią kryminalną Charllotte Link. Kupiłam też, odłożoną dla mnie książkę Tess Gerritsen z nowej wydawniczej serii. Nie mogę też zapomnieć o dwóch tytułach kupionych dla męża, z których jednak oboje będziemy mieć korzyści.

Dużo było też grania w planszówki i nie tylko, na święta bowiem doszły mi, aż trzy i jeszcze jedną kupiłam w styczniu. Najczęściej wybieraną przez nas grą planszową był Eurobiznes, ta stara gra, od zawsze była naszą ulubioną. Mocno też uplasował się Dixit i Biznes po polsku. Wspomniałam już, że zagrywałam się w Wiedźmina 3: Dziki Gon, ostatnio jednak trochę zwolniłam i spędzam sporo czasu na The Sims 4, od zawsze lubiłam tę symulację życia. Czwarta cześć bardzo mi się podoba, a odkąd twórcy wprowadzili małe dzieci i odkąd kupiłam dodatek Witaj w pracy rozgrywka stała się bardzo emocjonująca (jest umiejętność fotografowania!)

Na blogu mogliście przeczytać także o fotoksiążce (zachęcam do zajrzenia do wpisu, a także do fanpage'a na Facebooku: Foxgrafia), którą zamówiłam za pośrednictwem firmy Saal Digital Polska, o książkach po angielsku od wydawnictwa ZeSłownikiem oraz pojawił się 7 wpis z cyklu Obiektywnie, który kontynuowany będzie dalej.

Co planuję w Lutym?

Nigdy nie planowałam co przeczytam, w tym roku jednak postanowiłam to zmienić i zrobiłam sobie małą listę do przeczytania. Małą, bo liczącą tylko dwie pozycje, są to: Wszyscy w górę i anglojęzyczna wersja Frankensteina. Oczywiście zamierzać czytać i inne książki. 

Chciałabym też, aby pojawiały się cykliczne wpisy o filmach, jak za dawnych lat. Tym razem nie zamierzam opisywać każdego filmu, jak było to dotychczas, tylko zestawić trzy filmy i krótko je przedstawić. Mam nadzieję, iż się uda! Koniecznie muszę też zrobić cykl o planszówkach, tyle ich się nazbierało, a i gramy chętnie i często.

Jak i Luty, tak i Walentynki. Święto(?), do którego od zawsze miałam mieszane uczucia. Nie zmieniło się odkąd poznałam mojego obecnego męża. Z tego powodu nie tylko przypomnę Wam wpis sprzed kilku lat (5?), ale także pojawi się trochę prywaty o tym, jak wyglądają moje Walentynki. 
A tak na zakończenie chcę Wam zdradzić, że bardzo bym chciała, aby wpisy pojawiały się codziennie lub chociaż co dwa dni. Siedzenie w domu, może mi w tym pomóc.



Podsumowanie roku 2016


Nie wiem, kiedy przeleciał mi rok 2016. Trudny pod wieloma względami, ale też przynoszący wiele zmian. Moje podsumowanie nie będzie typowe. Nie będę tutaj analizowała ilości przeczytanych książek, ani wybierała tej najlepszej, bo cały 2016 rok nie był dla mnie zbyt łaskawy. Przeczytałam wiele pozycji, które bardzo mi się spodobały i z pośród tych 40 ciężko było mi wybrać choćby jedną najlepszą. 

W 2016 roku wiele było przerw w prowadzeniu bloga, czego nigdy nie chciałam. Przeczytałam tylko 40 książek, dla niektórych to może i mało, ale mnie ten wynik mocno satysfakcjonuje. Zbyt emocjonalny, zbyt pochłaniający czas był rok 2016. Miałam bardzo dużo planów, których nie zrealizowałam z różnych powodów. Nie mogę obiecać, że 2017 będzie łaskawszy, przed mną nowe zadania. W lipcu mój świat zmieni się o 180 stopni i nic już nie będzie takie samo. 

Ubiegły już rok sporo mnie nauczył. Przede wszystkim, że czasami to co sobie zaplanujemy nie zawsze pójdzie tak jakbyśmy chcieli i że nie można tracić ani chwili na czas z bliskimi, bo nigdy nie wiadomo, kiedy ich stracimy. Jednego dnia grasz z kimś w piłkę, a tydzień później już tej osoby nie ma. Miałam podsumować kwartały, na początku szło mi całkiem dobrze, ale potem wszystko się posypało - jednak nie umiem robić podsumowań, stąd też i to nie jest tradycyjne. Przez kilka miesięcy nie było też stosów, bo i czasu było mało, aby wszystko zebrać i przedstawić. Nie recenzowałam książek z prywatnej biblioteczki skupiając się na tych recenzenckich. Błąd, spory błąd, ale znowu zwalę wszystko na brak czasu i... chęci, a raczej siły, bo to pierwsze raczej by się znalazło, ale ostatnio miewam trudne dni. Tyle jeśli chodzi o ubiegły już 2016 rok, a plany na nowy? Wyjdą z czasem...  

Kwartalnik podsumowujący #2 [#2/2016]


No kochani, przyszedł dzień, kiedy pora podsumować kwiecień, maj i czerwiec. Miesiące szalone, zagonione i pełne zmian.Zaraz Wam szerzej opowiem, co i jak. Zacznę jednak standardowo od podsumowania książkowego.



Kwiecień i jego 30 dni to było dla mnie wyzwanie, nie tylko książkowe, co życiowe. Wynik na taki młyn jest naprawdę dobry. Bo książek przeczytanych było cztery, albo aż cztery.
Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że najmilej wspominam lekturę Cudów przeszłości, choć wcale nie daleko za nią uplasowało się Korytarzem w mrok. Moją czytelniczą tragedią okazała się Zemsta, ale nie wszystkie książki muszą nam przypaść do gustu prawda? W

W kwietniu pracowałam po średnio 9 godzin dziennie w mieście oddalonym o 40 km, opłaciło się, ale moje zmęczenie było ogromne. Sam fakt pracy nie był taki zły, ale obowiązki domowe, jakie spadły na mnie z powodu nieobecności mamy w domu - brakowało mi doby, a książki czytałam w pociągu. 

Maj ze swoimi 31 dniami, choć zdecydowanie lżejszy od kwietnia, także zapracowany, ale już w nowym miejscu. Z moim czytaniem było gorzej, bo przeczytałam tylko trzy książki. 


Wynik wziął się ze zmęczenia jakie wynikało z zaaklimatyzowania się w nowej pracy. Bowiem 7 maja dostałam pracę, akurat na 60 000 000 kumulacji w Lotto w saloniku prasowym. Było ciężko, ale powoli się przyzwyczajam. Ekspozycja to moja książka miesiąca maja, bezapelacyjnie uważam swoje pierwsze spotkanie z Remigiuszem Mrozem za bardzo udane. Pan Mróz przyćmił wszystkie inne tytuły.

No i czerwiec, dni 31. Miesiąc ciekawy, a w jego trakcie przeczytałam 4 książki, w tym jedną skończoną wczoraj (!).
To był bardzo pracowity miesiąc, praca i wycieczki z zaproszeniami ślubnymi. Jest ciężko, ale pozytywnie, a wynik bardzo mi się podoba, na te wszystkie wypadki to bardzo dobry wynik. Jestem oczarowana po skończeniu Księgi Wieszczb, ale powrót do Zawrocia, także okazał się strzałem w dziesiątkę. Tak naprawdę w czerwcu nie przeczytałam złej książki, bo Bez wyroku uczuliło mnie na wymiar sprawiedliwości, a Wielka księga kaca wniosła inne spojrzenie na syndrom dnia następnego. 

Ten kwartał był dla mnie trudny, wiele nieprzyjemnych sytuacji przyniósł ze sobą. Biorąc pod uwagę moje zabieganie i inne obowiązki jestem zadowolona ze swoich wyników. Dzisiaj, kiedy piszę ten post do mojego ślubu pozostały 4 miesiące, będzie jeszcze więcej pracy, ale plus jest taki, że książkę mogę zabrać wszędzie. A tak nawiasem jestem dumna, bo drugi kwartalnik się pojawił.


Kwartalnik podsumowujący #1 [#1/2016]

Miało być podsumowanie stycznia i lutego, po dłuższym namyśle postanowiłam wprowadzić Kwartalnik podsumowujący, czyli mały sumik 3 miesięcy. Nie zawsze będę mówiła o książkach pokażę Wam nieco więcej. Oto pierwsza odsłona i miejmy nadzieję, że nie ostatnia. 

[klikając w zdjęcia będzie mogli przenieść się do postów z konkretnego miesiąca]
Styczeń dni miał 31 - żadna nowość, a w tym czasie przeczytałam pozycje takie jak:

Osobiście najmilej wspominam lekturę Reputacji, bo Andrzej Pilipiuk  i tym razem mnie nie zawiódł. Już ostrzę ząbki na nową książkę spod pióra autora.

Luty, w tym roku dni miał, aż 29 - a ja pobiłam swój rekord :)
Najlepszą książką bez apelacyjnie okazała się Ostatnia Noc w Tremore Beach, jednakże wszystkie pozostałe książki były równie wspaniałe. Życie na pełnej petardzie, już świętej pamięci ks. Kaczkowskiego dały mi z kolei silną motywację do działania.

Marzec, miał dni 31 znowu, ale książek przeczytałam
W marcu moje serce podbiła Wariatka i całkowicie pochłonęła mnie biografia malucha. Marzec po polsku, wypadł. W zasadzie przeczytałam 3 książki polskie i 3 zagraniczne, ale jak widać dobre to co polskie.

Ogólnie przeczytałam 17 książek i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, ale nie można pozostawać na laurach, ale walczyć o czytelnictwo, prawda?

Inne ciekawostki:
W okresie tych trzech miesięcy na moim komputerze pojawiły się trzy nowe gry komputerowe, jedna moja ulubiona, którą lubię od lat, tym razem w odsłonie czwartej, czyli The Sims 4 - moja rodzinka już ma kilka pokoleń za sobą - Need For Speed: Most Wanted, to bardziej dla mojego lubego, niż dla mnie, ale i ja spróbowałam swoich sił, jest i Medal of Honors, jaki nie wiem to już zupełnie brocha mojego Narzeczonego. Marzec okazał się bardzo obfity w książki, które do mnie przywędrowały, ale o tym dowiecie się w stosie.  

A jak Wam minął pierwszy kwartał 2016 roku?

Podsumowanie roku 2015


Czy ktoś jest w stanie mi powiedzieć, kiedy ten rok przeleciał? Ani się obejrzałam a ze stycznia zrobił się grudzień. Miałam duże i ambitne plany na ten rok, ale wyszło inaczej, bo życie pisze nam czasami zupełnie inny scenariusz. Nie będę jednak przedłużyła tylko krotko podsumuje zakończony  już rok 2015.


Zacznę od kwestii nieksiążkowych, które wpłynęły na mój bardzo słaby wynik, ale liczy się nie to ile przeczytaliśmy tylko ile wynieśliśmy z przeczytanych książek. A mnie rok 2015 bardzo dużo nauczył. Oto mój rok przedstawiony w kilku zdjęciach, które mówią więcej, aniżeli jakiekolwiek słowa (choć krótko wyjaśnię):

1- Zaręczyny - powiedziałam TAK.
2- Upoważnienie do realizacji foto video podczas liturgii. Krok ku marzeniom.
3- Moja największa miłość: Niunia - domowy przytulasek
4- Dyplom z fotografii, kolejny krok ku spełnianiu marzeniom zrobiony.
5- Zgredek - nasz mały łowca myszy.
6-Znaleziony film sprzed 10 lat i wielka radość, bo to moje pierwsze zdjęcia.
7-Mój samochód, na razie niby nic, ale wkrótce kto wie?
8-Bo Ola zawsze przygarnie kota - Bunia.

Książkowo mogło być lepiej w końcu dobiłam do 30, połowa zaplanowanego celu. Nie jest dobrze, ale nie ma też tragedii. Trudno było mi wybrać te "najlepsze", ale w końcu wyodrębniłam trzy. Nie pięć jak planowałam, ale właśnie trzy, które najbardziej mnie poruszyły lub najwięcej z nich wyniosłam.
Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora - bo fotografia to moje życie, więc książka ta wiele wlała światła do moich prac i natchnęła pod różnymi względami.
Cienie Barcelony to była lekka i przyjemna książka, choć skrywała mroczna tajemnicę, a przy tym świetnie się przy niej bawiłam.
Królowa lodów z Orchard Street, niesamowita opowieść o dążeniu "po trupach do celu", która zapada w pamięci.

W roku 2015 na blogu pojawiło się też kilka postów niezwiązanych z książkami, a mianowicie trochę fotograficznych tematów, które w 2016 roku będą kontynuowane (klikając w zdjęcia przyniesiecie się do postó)


Pisałam Wam też o koncercie, co zdarza się tutaj naprawdę rzadko:
http://feelsometimes.blogspot.com/2015/11/troche-dla-ucha-i-ducha.html


Moim odkryciem w 2015 roku były kolorowanki dla dorosłych, które sprawiają mi wiele przyjemności. Postów było mniej niż zwykle, ale ten rok dał mi porządny wycisk psychiczny i nie zawsze miałam ochotę na prowadzenie bloga. Udało mi się nawiązać współpracę z Wydawnictwem Znak Litera Nova i Wydawnictwem Czarna Owca.

Życzę Wam, aby 2016 rok był rokiem zaczytanym!

Co w lutym, czyli podsumowanie książkowe #2

Pora podsumować luty, który podobnie jak zeszłoroczny był miesiącem niespodzianek i czasu na czytanie miałam naprawdę niewiele. Dużo czasu pochłonęła lektura Tajemniczego uśmiechu, ale wynik pomimo tego, że niski cieszy. Jeszcze brak internetu sprawił, że napisane podsumowanie nie mogło być opublikowane. Jak dokładniej wyglądał luty liczbowo? 


Przeczytanych książek: 3
Wyzwanie Grunt to okładka: 0
Wyzwanie Przeczytam 52 książki w 2015: 3
Wyzwanie książkowe 2015:
Luty to od kilku lat dziwny miesiąc dla mnie. Ten był pewien nieoczekiwanych zwrotów, a także niespodzianek na polu prywatnym i nie tylko. Wynik jest bardzo niski patrząc na wynik ubiegłoroczny, ale wszystko się zmieniło, właśnie w sferze prywatnej. Życzę sobie, żeby marzec okazał się być lepszy :)



Co w styczniu, czyli podsumowanie książkowe #1


Witajcie!
Takim moim noworocznym postanowieniem było przyłożenie się do podsumowań, bo mówiąc szczerze trudno mi było pamiętać o nich w ubiegłym roku. Będzie to tylko zestawienie przeczytanych książek, nic o planach, bo planowanie przeczytania jakiś książek mi nie wychodzi, choć może od czasu do czasu o czymś powiem. Czasami podsumowanie zamieszczę razem ze stosem, wszystko wyjdzie w czasie. Będę tutaj mówiła tylko o książkach, o filmach za jakiś czas pojawi się tematyczny cykl (muszę go tylko dopieścić). Czas na podsumowanie stycznia!


Przeczytanych tytułów: Cztery
W ramach wyzwania Grunt to okładka: Zero :(
W ramach wyzwania Czytam starą literaturę: Jedna
Wyzwanie 52 książki w 2015 roku: Cztery
Wyzwanie książkowe: udało mi się przeczytać tytuły z następującej kategorii:
Przeczytane tytuły (w kolejności przeczytania):
  1. E.T.A. Hoffman - Opowiadania
  2. Mats Strandberg, Sara B. Elfgren - Klucz
  3. Joyce Maynard - Ostatni dzień lata
  4. Stephen King - Carrie
Choć cztery książki to mało to jednak jestem zadowolona z wyniku, bo czasu na czytanie było naprawdę mało (studia = sesja, fotografia = zaliczenia), a wierzę, że później może być lepiej. Kiepsko mi poszło z wyzwaniem Grunt to okładka, ale muszę sobie gdzieś zapisać jaki jest motyw, bo po prostu zapominam. Najbardziej cieszy mnie przeczytanie Opowiadań Hoffmanna do których zabierałam się od lat i Carrie, która wciąż pomimo mojej sympatii do Stephena Kinga była dla mnie zagadką.

A Wam jak czytelniczo minął styczeń?

Coś więcej o najlepszych dla mnie książkach w 2014 roku


W swoim podsumowaniu wymieniłam 5 książek, które najbardziej mnie poruszyły w ubiegłym już roku. A tak już ze mną jest, że po 1 stycznia dopada mnie melancholia i wszystko dokładnie analizuje, przeliczam etc., ma to jednak plus, gdyż jeszcze raz pragnę Wam opowiedzieć o tych 5 książkach, które najbardziej mnie poruszyły w 2014 roku. Dwie z nich to książki, wydane już lata temu, a trzy to nowości z 2014 roku. 

Celowo zacznę od tej przeczytanej najwcześniej, czyli Władcy Pierścieni, do całej historii przymierzałam się latami, aż w końcu się udało. Swą podróż do Mordoru z Frodo wspominam bardzo dobrze, niemal do tej pory pamiętam wszystkie przygody jakie razem przeżyliśmy, bo w powieść Johna Ronalda Reula Tolkiena weszłam całą sobą i czułam się jak jeszcze jeden członek Drużyny Pierścienia. Pokochałam Śródziemie, już za sprawą czytanego nieco wcześniej Hobbita i obejrzanych wcześniej ekranizacji, ale to co dostałam dopiero na kartach książki to wszystko przypieczętowały. Czytałam książek przełomem miesiąca stycznia i lutego ubiegłego roku i z czystym sercem mogę powiedzieć, że nie było dla mnie lepszej książki na rozpoczęcie nowego roku, niż właśnie Władca Pierścieni, w swojej recenzji rozpływałam się nad trylogią pana Tolkiena i nadal rozpływać się będę. .
Następnie długo, długo nic mnie nie zachwyciło, aż tak bardzo dopóki w ręce nie trafiło mi Drzewo migdałowe. Zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, poszłam za ukazaną historią. Patrzyłam na konflikt, który jest dobrze znany z mediów zupełnie innymi oczami. Czytając Drzewo migdałowe miałam w oczach łzy. Jak pisałam w recenzji, że to książka, która pokazuje jak wiele zła robi wojna, także w kwestii marzeń dzieci, jak często podcina skrzydła. Drzewo migdałowe uświadomiło mi jeszcze pełniej, że całe zło wojny polega także na tym, że uniemożliwia, że niszczy marzenia młodych ludzi. Historia tak prawdziwa, że aż do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że na Bliskim Wschodzie dzieją się takie potworności.

Kwiaty na poddaszu, to książka o której czytałam na wielu blogach i w końcu sama musiałam się przekonać, o czym jest. Czytając powieść pani Anderws przecierałam oczy ze zdumienia, że u człowieka może wystąpić taka zmiana, i tak bardzo mogą pieniądze zamydlić oczy. W recenzji pytałam, czy jest jakaś granica, której nie można przekroczyć? Książka przerażająca, o której do dziś myślę z gęsią skórką. Cały czas zastanawiam, jak można posunąć się do takiego działania. Boję się myśleć o tym, że coś takiego mogłoby mieć w ogóle miejsce w rzeczywistości.

Dlaczego Wzorzec zbrodni znalazł się w tych pięciu książkach? Bo nie pamiętam, kiedy czytałam taki kryminał, który tak mnie zastanawiał i który wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie. Nie pamiętam, kiedy jakiś kryminał trzymał we mnie w takim napięciu. Warren Ellis stworzył powieść, która do dzisiaj krąży w mojej głowie i pewnego dnia z pewnością do niej powrócę. Zmyślna intryga, to wszystko tylko dodawało smaczku całej książce i sprawiło, że znalazła się właśnie tutaj i spokojne jestem w stanie zaliczyć ją do tych najlepszych z tego roku.

Na sam koniec opowiem o Wnuczce Raguela, książce po której nie wiedziałam czego się spodziewać. Stało się tak, że obraz jaki stworzył Krzysztof Koehler wywarł na mnie tak skrajne emocje, że od tej pory inaczej spoglądam w stronę osób bezdomnych. To książka mająca podłoże psychologiczne, podczas której zastanawiamy się nad tym ile razy obok nas przemknęła osoba bezdomna, a my automatycznie skojarzyliśmy bezdomny = alkoholik. Książka ta zyskała moją "sympatię" właśnie tym, że porusza temat trudny, a przy tym owy temat nie przytłacza. Może to zdanie nad wyrost, ale to powieść, która wielu może nauczyć.

A Wy czytaliście, którąś z tych książek? Jakie są wasze opinie na ich temat?

Podsumowanie roku 2014


Przyszedł czas podsumowania roku, który dla mnie był ogromnie ciężki, smutny, ale też pełen wyzwań i radości. Szczerze mówiąc przeleciał on bardzo szybko, niemal w mgnieniu oka. Bardzo kiepsko rozpoczęłam ten rok, choć początkowo jeszcze jakoś trzymałam się na powierzchni, później było już tylko gorzej.

Wypadłam kiepsko na wszystkich liniach, ale po kolei wszystko zwięźle podsumuje. 


Ile zdołałam przeczytać, a ile chciałam przeczytać i inne takie czytelnicze tematy:

Miałam bardzo ambitne plany 60 książek, sądziłam, że skoro przeczytanie 50 poszło mi tak łatwo, to i z 60 nie będę miała kłopotu, niestety bardzo srogo się przeliczyłam. Może i rozpoczęłam rok ładnie, ale później nie było już tak kolorowo. Choć i tak zadowolona jestem z każdej strony, szczególnie, że wiele spośród tych książek było ciut grubsze. Wzięłam udział w kilku wyzwaniach, w których też mi różnie szło, zdecydowanie czytać książek pod zadany temat nie lubię, ale o wyzwaniach za chwilę. Nawiązałam współpracę z Wydawnictwem M oraz SQN co mnie bardzo cieszy. Poniżej zobaczyć możecie specjalnie przygotowaną tabelkę z podsumowaniem wszystkich przeczytanych przez mnie książek. Za najlepsze książki przeczytane w tym rokuuważam: Wnuczkę Raguela, Władcę Pierścieni, Kwiaty na poddaszu, Drzewo migdałowe, Wzorzec Zbrodni.  Było kiepsko ilościową, ale czytałam książki, które naprawdę mnie poruszały, jak zawsze czytałam wszędzie.

Ile zobaczyłam, co zobaczyłam i z czego się najbardziej cieszę:

Skoro przy książkach mi nie poszło to z filmami powinno być lepiej, niestety dla mnie jest o wiele gorzej. Zawsze oglądałam mnóstwo filmów, a w tym roku jakoś nie miałam większych chęci, bywa i tak. Bardzo mało razy odwiedziłam kino, a wolne chwile (soboty) zaczęłam spędzać inaczej, niż oglądając filmy. Wiele z obejrzanych filmów nie zrecenzowałam tu na blogu, choć wiadomo jeszcze nic straconego. Oglądałam produkcje, których normalnie bym nie obejrzała, a które w gronie znajomych sobie leciały. Choć obejrzanych filmów jest mało, obejrzałam takie filmy, które bardzo mnie poruszyły. Zaprzestałam z kwestii braku czasu oglądania serialów, ale mam nadzieję, że do nich wrócę. Miałam listę filmów do obejrzenia, trochę nie wyszło, ale cieszę się z obejrzenia szczególnie tych produkcji: Miłość, Życie jest piękne, Pod Mocnym Aniołem.

Rok w pigułce:

To był dziwny, szalony, trudny rok. Wydarzyło się bardzo wiele, co w jakimś stopniu wpłynęło na moje czytelnictwo. Rozwinęłam się fotograficznie, co zaowocowało moim zapisaniem się do szkoły, z czego bardzo się cieszę i mocno mnie pochłania (z tego miejsca zapraszam na blog Pstryk z pasji, który prowadzę z moim chłopakiem). Miałam swoje cele, które po części zdołałam wykonać, a po części nie. Najważniejszym etapem tego roku była obrona pracy licencjackiej, obroniona na 5, więc mogę się już nazywać panią licencjat, co było przysporzone wieloma łzami, potem i bieganiem do ostatnich chwil. Zmieniałam wygląd bloga do takiego, który chyba zagości na dłużej, myślałam i wymyśliłam nad nową bardziej kojarzącą się z książkami nazwą, ale tej na razie nie zdradzę. Wraz z nadejściem nowego roku zawita na bloga. Mogło być gorzej, przeżyłam i jest dobrze! Oby kolejny rok był lepszy :)


Podsumowanie marca #3/2014

Witajcie!

Marzec przeleciał mi bardzo szybko, przeczytałam mało książek, o filmach już nie wspominając. Jednak nie lenistwo jest powodem takich, a nie innych wyników, a przeorganizowanie mojego życia prywatnego oraz brak czasu związany z pracą licencjacką. Jedno i drugie zrobiło nie małą rewolucję i wpłynęło na wyniki, głównie w oglądaniu filmów, bo książki czytam wszędzie.


Przeczytanych książek: 4
Wyzwanie Z półki: 1
Wyzwanie Grunt to okładka: 3
Wyzwanie kryminalne: 1
Wyzwanie Czytam starą literaturę: 1
Najlepsza książka: Eric - Emmanuel Schmitt - Małżeństwo we troje
Najgorsza książka: -


Obejrzanych filmów: 4
w tym 
3 pełnometrażowe
1 krótkometrażowy (Le Café)
Wyzwanie Oglądam kino światowe: 0 - miałam tak wiele planów filmowych, a tak mało czasu i chęci :(
Wyzwanie własne Umrę jak nie zobaczę: 1
Najlepszy film: X - men: Pierwsza klasa - drugi raz mnie zachwycił
Najgorszy film:

Mam nadzieję, że kwiecień okaże się dla mnie bardziej wdzięcznym miesiącem, niż marzec. Jak można zauważyć zmienił się nagłówek, zachciało mi się czegoś prostszego, więc stworzyłam nowy, nie jest to jednak koniec zmian, które planuję dokonać w wyglądzie bloga.

A jak Wasz miesiąc? Cieszą Was wasze wyniki?

Podsumowanie stycznia #1/2014

Witajcie!
Jak ten czas pędzi, nie tak dawno podsumowywałam ubiegły rok, a tu już minął jego pierwszy miesiąc. Jako, że w tym roku przystąpiłam do kilku wyzwań, a także stworzyłam jedno własne stwierdziłam, że dobrze byłoby zrobić krótkie podsumowanie miesiąca. I to podsumowanie będzie ukazywało się z reguły w pierwszym tygodniu nowego miesiąca. Nie ustalam konkretnej daty, bowiem w tym roku czeka mnie bardzo wiele, między innymi pisanie pracy licencjackiej, a z każdym miesiącem będzie coraz ciężej, ale byle do czerwca.




Przeczytanych książek: 4 (ukończyłam również Władcę Pierścieni: Drużynę Pierścienia, ale mam wszystkie trzy części w jednej, a jestem w trakcie czytania jeszcze, więc nie klasyfikuję tego jako książkę przeczytaną w tym miesiącu)
Wyzwanie Z półki: 2
Wyzwanie Grunt to okładka: 1
Wyzwanie kryminalne: 2
Najlepsza książka przeczytana w styczniu: Bram Stoker - Dracula
Najgorsza książka przeczytana w styczniu:  Dmitry Glukovsky - Metro 2033



Obejrzanych filmów: 8
w tym
krótkometrażowe
pełnometrażowych
Wyzwanie własne Umrę jak nie zobaczę: 2
Wyzwanie Oglądam światowe kino:  1
Najlepszy film obejrzany w styczniu: Wilk z Wall Street, Miłość
Najgorszy film obejrzany w styczniu: -

Może nie osiągnęłam jakiś wysokich wyników, ale dla mnie nie liczy się ilość, a jakość. Styczeń był dla mnie miesiącem gonitwy, bo zbliżała się sesja i co chwilę pisałam coś na zaliczenie, biegałam po placówkach oświatowych, aby podbić dokumenty z odbytych praktyk, ale wynik zarówno książkowy jak i filmowy mnie zadowala.

Chciałabym również opowiedzieć o własnym wyzwaniu czytelniczym, które chciałabym w tym roku zrealizować. Szerzej opowiem o nim w odrębnym poście, ale chciałabym przeczytać książki zaliczane do klasyki, nie tylko powieści nowe i popularne, ale właśnie coś starego, dawnego.

A jak Wam przeminął styczeń? Jesteście zadowoleni z wyników, jakie osiągnęliście?

Podsumowanie roku 2013 i plany na nadchodzący rok 2014


W zeszłym roku podsumowałam rok w trzech postach, w tym postanowiłam zrobić to w jednym. Był to dla mnie naprawdę dziwny rok, książek przeczytałam dużo, ale mogłam przecież przeczytać więcej. Filmów obejrzałam zdecydowanie za mało. Jednak ten rok w 100% mogę uznać, za udany. Wiele się wydarzyło, w każdej dziedzinie. Jaki był dla mnie rok 2013? Co udało mi się osiągnąć? Czego nie? I jakie mam plany na nowy 2014 rok?

Podsumowanie

Z czego mogę być dumna nie czytałam wyłącznie książek, ale również przeczytałam trochę komiksów. Choć osiągnęłam swoje minimum w liczbie przeczytanych książek, nie liczy się dla mnie ilość, ale jakość. Starałam się czytać książki różne gatunkowo, był czas na horror, kryminał, powieść obyczajową, z literatury kobiecej, biografię a nawet literaturę dla dzieci, a także komiksy. Jestem usatysfakcjonowana, bowiem przekroczyłam swój czytelniczy cel, może gdyby nie komiksy i książki czytane na zajęcia nie byłoby takiego wyniko, ale kto wie, ale to i tak nieważne. Czytam dla przyjemności, nie dla wyników.(do listy przeczytanych książek przeniesiecie się klikając w grafikę)
Poza tymi filmami obejrzałam także inne takie, których nie potrafiłam lub nie chciałam recenzować, a były to filmy: 
  • Siła strachu - przymierzałam się do recenzji tego filmu, jest chyba nawet jakiś zalążek, ale nie potrafię po prostu tego filmu zrecenzować.
  • Burleska - film obejrzany przez mnie po raz kolejny, recenzja być może się pojawi, ale tego nie obiecuję.
  • Księżniczka i żaba - no cóż lubię oglądać bajki, ale ciężko mi je recenzować, dlatego też opinia o tej konkretniej bajce się nie pojawi.
  • Katedra 
  • Schody
  • Pies Andulazyjski - surrealistyczne dzieło na temat którego ciężko cokolwiek napisać, dlatego oszczędziłam sobie opinii na temat tego filmu, może kiedyś kiedy obejrzę go ponownie.
  • Forest Gump - ten film, by o nim coś napisać muszę obejrzeć jeszcze raz.
  • Droga do szczęścia - jak wyżej
  • Film, że mucha nie siada
  • Zakonnica w przebraniu
  • Step Up - kiedyś na pewno coś się o tym filmie pojawi, mam z nim przemiłe wspomnienia.
  • X - men Geneza: Wolerine
  • Zielona Mila
  • Jumanji
  • Uwierz w ducha
  • Champion 3: Odkupienie
  • Hobbit: Pustkowie Smauga - recenzja się pojawi, ale już po nowym roku


Nie obejrzałam ich tak wiele jak bym chciała, sporo filmów z mojej długiej listy, wciąż nie zostało obejrzanych. Obejrzałam wiele filmów krótkometrażowych, które wiadomo nie wymagają długiego nakładu czasu. Parokrotnie byłam w kinie, co jednak cieszy. Szczególnie jestem zadowolona z tego, że wybrałam się na Wolverine'a,  Hobbita oraz Szybkich i wściekłych 6. Sądzę, że na nowy rok powinnam ustalić sobie minimalny próg filmowy, bo kiedy go mam, to przynajmniej nie marnotrawię czasu tylko oglądam filmy.
___________________________________________________________________________

W tym 2013 roku miałam ogromną motywację do pisania tego bloga, radość sprawiło mi to, że mogłam podzielić się tym co czytam, wyrazić swoje opinie. Cieszy mnie, choć wiem, że to dla niektórych niewiele, że mój blog przekroczył liczbę 10000 wyświetleń, nie przykładam do tego wagi, ale kiedy przekracza się takie liczby jakoś samoistnie cieszy.Udało mi się również wygrać (po raz kolejny zresztą) książkę, po którą nie sięgnęła bym wcześniej, co mnie bardzo cieszy. Rok 2013 stał się również rokiem, w którym skończyłam swoje Braki, powroty i inne niuanse i wysłałam je do wydawnictwa (!) i choć na odpowiedź jeszcze czekam to mimo to dla mnie sukcesem jest już moja odwaga, rozpoczęłam drugą część, ale również od nowa zaczęłam pisać coś bardzo starego i wkrótce (jak pójdzie mi dalej tak jak mi idzie, a to może być wątpliwe) mam nadzieję to skończyć. 

Byłam na jednym koncercie, na Luxtorpedzie, na który pojechałam tak spontanicznie, że sama myśl o nim wyzwala uśmiech na mojej twarzy. Rok 2013, był rokiem dobrym i na pewno nie był pechowym, ilość niespodzianek jakie mnie spotkały w nim jest zaskakująca, niektóre były miłe, inne mniej. Jednak wszystko składa się na to, że rok 2013 był rokiem dobrym, może nie najlepszym, ale dobrym.

Plany

Postanowiłam podnieść sobie poprzeczkę i wyznaczyć sobie cel 60 książek, ale ponadto mam zamiar przeczytać parę klasyków literatury. Chcę również przeczytać te książki, które gdzieś ciągle mam w planach, a trudno to zrealizować. Mam zamiar wziąć udział również w kilku wyzwaniach: zgłosiłam się już do wyzwania Grunt to okładka, ale myślę, że znajdą się jeszcze jakieś. Chciałabym czytać więcej komiksów i może w końcu też jakieś kupić...

Chciałabym obejrzeć co najmniej setkę filmów, ale nic na siłę. W tym roku sporządzę listę tych wszystkich filmów, które opatrzyłam na filmwebie etykietą: "Muszę obejrzeć" i to właśnie te obejrzę w pierwszej kolejności. W między czasie oczywiście będę oglądała inne filmy, ale jakoś trzeba ruszyć z tym, żeby filmów na liście do obejrzenia było coraz mniej, a nie coraz więcej.
____________________________________________________________________________

Co do innych planów, dalej chciałabym mieć taką motywację do pisania tego bloga jaką mam. Jednak wiem, że w tym roku muszę się skupić na innych rzeczach, ale kto da radę jak nie ja? Pisać dalej, skończyć swoją starą Zamianę, którą to nazwałam (Nie)możliwe i nie poddawać się. 

Życzę sobie i Wam wszystkim, aby ten Nowy 2014 Rok był udany i jeszcze lepszy od poprzedniego!

2 urodziny bloga!

Pierwsze urodziny przegapiłam, drugich już nie. Blog powstał 10 lutego 2011 roku, jako blog poświęcony moim wierszom, których już w tamtym czasie pisałam mało, a on miał być pretekstem, motywacją do ich pisania.
20 czerwca 2012 rozpoczęła się dla mojego Sometimes I feel... nowa era, bowiem przeniosłam się z domeny blog.com pod skrzydła Bloggera. Początkowo troszkę żałowałam swojej decyzji, ale w tej chwili jest po prostu wygodniej tak jak jest. Odkąd przeniosłam się na Bloggera wygląd zmieniał się już kilkanaście razy. Aktualny chyba pobędzie na dłużej, gdyż odpowiada mi całkowicie, ewentualnie wprowadzę małe kosmetyczne zmiany.


Ciekawostki związane z blogiem:


Jak mnie znajdujecie, czyli jak ktoś trafiał na mój blog:


  1. wyszywanie/wyszywanie obrazów z muliny jak to zrobić - na blogu raz jeden pojawił się post o mojej pasji, którą niestety z braku czasu trochę zaniedbuje, o wyszywaniu, od tej pory na bloga trafia wiele osób, a post o wyszywaniu: Moje pasje: Wyszywanie cały czas jest w najpopularniejszych;
  2. August Rush film - niedawno leciał w telewizji i chyba wiele osób chciało odnaleźć ten film i trafiło na mój blog;
  3. chodzi mi o to, że ludzie utrudniają sobie życie bardziej, niż musi być - szczerze mówiąc nie wiem do jakiego posta mógł odnieść się ten wpis, ale w zasadzie jak tak bardzo często narzekam na wszystko, że chyba to była kwestia czasu by ktoś trafił na mój blog w ten sposób;
  4. gitarzyści długie kręcone włosy - niezwykle podoba mi się to słowo kluczowe, podejrzewam, że ktoś trafił w tym momencie na wpis o Hillelu Slovaku;
  5. adhd i inne cudowne zjawiska opinie - Adhd i inne cudowne zjawiska to spektakl na którym byłam i wyraziłam swoją opinię, cieszy mnie, że prawie pół roku po premierze, wciąż ludzie trafiają na mój blog wyszukując informacji o tym innym przedstawieniu;
  6. miasteczko halloween / the nightmare b - film o którym pisałam wiele, bowiem bardzo lubię tę produkcję Tima Burtona, oglądam ją często nie tylko w święta: Miasteczko Halloween/Koszmar przed Gwiazdką;
  7. jak były traktowane służące - wpisując to, ktoś natrafił na mój post poświęcony filmowi Służące;
  8. pomysł na bransoletkę - ten wpis pojawia się często, a mój blog z tym wspólnego tylko tyle, że raz opublikowałam post o zrobionej przez mnie bransoletce, ponadto pojawia się wiele wpisów o podobnym wyrazie;
  9. "ostatnia dieta" "smith12" - domyślam się, że ten post doprowadził kogoś do mojego posta zatytułowanego Odchudzanie, który swoją drogą mówił o tym opowiadaniu

Blog w liczbach i datach:

  1. W ciągu tych dwóch lat na blogu zostało opublikowanych 216 postów, ten będzie 217!
  2. Już tutaj na Bloggerze (stan na 10.02.2013) napisanych zostało 114 postów, z czego opublikowanych zostało 111 (łącznie z tym)
  3. Na domenie blog.com postów napisanych było 121, w tym 106 opublikowanych.
  4. Na Bloggerze przewinęło się 4200, a jeśli chodzi o blog.com to ciężko powiedzieć, nie miałam statystyki.
  5. Opublikowałam 34 opinie na temat książek.
  6. O filmach pisałam 29 razy, z tym, że jeden post zawierał opinie o trzech filmach, a jeden o dwóch.Pisałam również na temat oglądanych/ulubionych seriali, dotychczas takich postów powstało 10, dwukrotnie pisałam o Grimmie, który bez wątpienia jest moim ulubionym.
  7. O różnego rodzaju przedsięwzięciach teatralnych pisałam 5 razy.
  8. Na blogu zostało opublikowanych 33 wierszy.
  9. Trzykrotnie napisałam/opublikowałam swoje zdjęcia.
  10. O swojej twórczości pisałam 9 razy.
  11. Dotychczas na blogu przewinęły się 3 serie postów: 10 filmów spośród ulubionych Pikusia (dwie edycje), 20 ulubionych książek, Filmowe wyzwania i oczekiwania.
  12. Moich opinii, w spisie treści nazwanych "artykułami", na różne tematy powstało 30.
  13. Facebookowy fanpage powstał 18 kwietnia 2012 roku.
  14. Na Blogger oficjalnie przeniosłam się 21 czerwca 2012 roku.

 3 najpopularniejsze posty (od przenosin na Bloggera):

Jego żywot nie zawsze był taki pewny:

Kilkakrotnie zastanawiałam się nad jego usunięciem, najpoważniej, gdy blog miał zaledwie 5 miesięcy po mojej maturze, a jednak przetrwał, zmienił nieco swoje oblicze, ale prowadzę go dalej.

Pragnę sobie życzyć, bym dalej miała motywację do jego pisania oraz, abym nigdy nie miała ochoty go zawieszać (choć różne rzeczy się zdarzają).

Filmowe wyzwania i oczekiwania #1


Seria Filmowe wyzwania i oczekiwania #1 będzie comiesięcznym podsumowaniem miesiąca, ale również    zaprezentowaniem tego na co czekam lub mam zamiar obejrzeć w miesiącu przyszłym.

Podsumowania Stycznia:


Obejrzałam stosunkowo mało filmów (jak na mnie), ale było to spowodowane raczej brakiem czasu, aniżeli brakiem chęci. Obejrzałam takie tytuły jak:
  1. Bogowie ulicy (End Of Watch)
  2. Kobieta w czerni (Women in Black)
  3. Porąbani (Tucker & Dale vs. Evil)
  4. Wyspa Tajemnic (Shutter Island)
  5. Niepokonany III (Undisputed III: Redemption)
  6. Uwierz w Ducha (Ghost)
  7. Zielona mila (Green mile)
  8. Rzecz o banalności miłości (Spektakl Teatru Telewizji)
Bardzo się cieszę, że obejrzałam Zieloną Milę, jednak smuci mnie fakt, że nie oglądałam jej od początku i że wcześniej nie czytałam książki Stephena Kinga, co nadrobię z pewnością i przyjemnością po sesji. Oczywiście musiałam obejrzeć na pewnym kanale film Uwierz w ducha, pomimo tego że egzamin z Metodyki Kształtowania Pojęć Matematycznych w Przedszkolu był blisko. W ramach odpoczynku od nauki obejrzałam spektakl Teatru Telewizji - chciałam napisać swoją krótką recenzję, ale najpierw musiałabym obejrzeć go od początku, gdyż podobnie jak Zieloną Milę, oglądałam go nie od początku. Malutko filmów jak na 31 - dniowy styczeń.

Plany na Luty:

W nadchodzącym miesiącu chciałabym obejrzeć te oto filmy, niektóre ciągną się za mną już jakiś czas, inne są "świeżynkami":
  1. Les Miserables: Nędznicy
  2. Django
  3. Pulp Fiction
  4. Lincoln (Premiera: 1 lutego 2013 )
  5. Ralph Demolka
  6. Poradnik Pozytywnego Myślenia (Premiera: 8 lutego 2013)
  7. Życie Pi
  8. Atlas chmur
  9. Strażnicy Marzeń
  10. Operacja Argo
  11. Abraham Lincoln: Pogromca wampirów
  12. Sin City
  13. Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia
  14. Władca Pierścieni: Dwie Wieże
  15. Władca Pierścieni: Powrót Króla
  16. Prefontaine
  17. i pewnie się jeszcze coś znajdzie :)
Na luty planuję również powrót do moich seriali Moonlight i White Collar, których oglądanie przerwałam na czas egzaminów.

Pozdrawiam!