Tytuł oryginalny: End of watch
Gatunek: Kryminał, Thriller
Produkcja: USA
Premiera: 14 grudnia 2012 (Polska), 8 września 2012 (świat)
Scenariusz: David Ayer
Reżyseria: David Ayer
Coś ostatnio dużo opinii na temat filmów publikuje, ale po prostu trafiam na takie filmy, które robią na mnie wrażenie.
Film Bogowie ulicy opowiada historię dwóch młodych funkcjonariuszy policji Taylora (Jake Gyllenhall) i Zavali (Michael Peña)patrolujących ulice Los Angeles. Pewnego dnia podczas rutynowego patrolu trafiają na makabryczną zbrodnię, niestety okazuje się, że stoi za nią kartel narkotykowy, który na dwóch funkcjonariuszy ogłasza wyrok śmierci. Brian Taylor zamierza udokumentować swoją pracą i robi ujęcia kamerą z miejsc, które patrolują oraz z przygotowań do akcji w komendzie.
Film obejrzałyśmy z siostrą, bo obie miałyśmy ochotę obejrzeć coś "lżejszego", ale film End of watch to najłatwiejszych nie należy. Nie słyszałam wcześniej o tym filmie, a okazało się, że był to duży błąd. Film Davida Ayera Bogowie ulicy jest naprawdę dobrym filmem, a przede wszystkim wartym uwagi. Pokazuje on jak ciężko jest pracować na terenie działania potężnych karteli narkotykowych, a także jak jedna decyzja może całkowicie zrujnować życie.
Koniec zmiany oglądałam 2 stycznia, miał to być film na odpoczynek, jednakże tematyka filmu nie okazała się odprężająca, wręcz przeciwnie, mimo to film był wart uwagi i wiele można z niego wyciągnąć. Jak już kilkakrotnie mówiłam, nie jest to film łatwy, ale takie filmy właśnie lubię, które wymagają myślenia nawet, kiedy to myślenie jest trochę ograniczone. Przede wszystkim Bogowie ulicy to film o tematyce kryminalnej, a takie ostatnio bardzo lubię. Wydaje mi się, że można w tym filmie znaleźć o wiele więcej niż tylko dobrą akcję i kryminalne zagadki. Zawierają się w nim miłosne rozterki, ukazana jest prawdziwa męska przyjaźń. Dla mnie ten film w pełni zasłużył na ocenę 8/10, ale zaznaczyć muszę, że obejrzę ten film ponownie, aby bardziej zgłębić w jego akcję.
Kobieta w czerni
Tytuł oryginalny: The Woman in Black
Gatunek: Horror, Dramat
Produkcja: Kanada, Szwecja, Wielka Brytania
Premiera: 2 marca 2012 (Polska), 3 lutego (świat)
Reżyseria: James Watkins
Scenariusz: Jane Goldman
Muzyka: Marco Beltrami
Na podstawie: Susan Hill Kobieta w czerni
Na Kobietę w czerni miałam zamiar wybrać się do kina i dziękuję serdecznie, że tego nie zrobiłam, nie dlatego, że film był beznadziejny i wart uwagi, ale dlatego, że w połączeniu z ciemnością kina i efektami dźwiękowymi kina i całą fabułą filmu dostałabym zawału.
Kobieta w czerni opowiada historię miasteczka Crythin Gifford, które nawiedza przerażająca legenda. Do miasteczka przybywa młody notariusz Artur Kipps (Daniel Radcliife), który przybywa tam w celu dokonania finalizacji sprzedaży domu na Węgorzowych Moczarach po śmierci właścicielki. Ludzie nie chcą mówić co wydarzyło się przed laty, bo wszyscy boją się Kobiety w czerni, która zawsze gdy się pojawia, zabiera ze sobą jedno dziecko. Artur przekraczając próg domu sam staje się elementem przerażającej historii.
Jak już wspomniałam na początku na Kobietę w czerni miałam wybrać się do kina i bardzo się cieszę, że tego nie uczyniłam. Film był ciekawy i trzymał w napięciu, przynajmniej mnie, można było się niektórych rzeczy domyślić, ale nie przeszkadzało to w odbiorze filmu. Ostatnio bardzo szczególnie zwracam uwagę na muzykę w filmach, w Kobiecie w czerni dodawała ona niesamowitego smaku grozy i napięcia, co w przypadku horroru wydaje się czymś wspaniałym. Wiele mówiło się przy tym filmie o roli Daniela Radcliffa, który znany jest z serii filmów o Harrym Potterze, moim skromnym zdaniem mogę powiedzieć, że nie wypadł w tym filmie najgorzej i powiedziałabym, że pasował do tej roli. Nie czytałam książki, na podstawie której powstała Kobieta w czerni, ale chyba nie chcę jej czytać, film był dla mnie dość przerażający, obawiam się, że lektury książki po prostu bym nie przetrwała. Jeżeli chodzi jeszcze o fabułę filmu to jego zakończenie, którego oczywiście nie zdradzę całkowicie mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się, aż takiego obrotu zdarzeń.
Horror to nie gatunek filmowy, po który sięgam często, powiedziałabym nawet, że trzeba dobrego trailera lub jakiegoś innego impulsu, który zachęci mnie do obejrzenia takowego filmu. W Kobiecie w czerni zafascynowała mnie historia i zachęcił zwiastun. Bałam się na tym filmie i obawiam się, że będę miała problem ze zaśnięciem. Kolejnym punktem, który zadecydował, że chciałam obejrzeć i obejrzałam ten film to czasy, w których się rozgrywały, czyli początek wieku XX. Polecam film ten nie tylko miłośnikom filmów grozy, ale również osobom, które po prostu lubią filmy, w których kryje się tajemnica. Oceniłam Kobietę w czerni na 6/10.
Gatunek: Horror, Dramat
Produkcja: Kanada, Szwecja, Wielka Brytania
Premiera: 2 marca 2012 (Polska), 3 lutego (świat)
Reżyseria: James Watkins
Scenariusz: Jane Goldman
Muzyka: Marco Beltrami
Na podstawie: Susan Hill Kobieta w czerni
Na Kobietę w czerni miałam zamiar wybrać się do kina i dziękuję serdecznie, że tego nie zrobiłam, nie dlatego, że film był beznadziejny i wart uwagi, ale dlatego, że w połączeniu z ciemnością kina i efektami dźwiękowymi kina i całą fabułą filmu dostałabym zawału.
Nie wiecie, po co przyszła, że wróci bądźcie pewni. To widmo ciemności, to Kobieta w czerni – mówi legenda Crythin Gifford.
Kobieta w czerni opowiada historię miasteczka Crythin Gifford, które nawiedza przerażająca legenda. Do miasteczka przybywa młody notariusz Artur Kipps (Daniel Radcliife), który przybywa tam w celu dokonania finalizacji sprzedaży domu na Węgorzowych Moczarach po śmierci właścicielki. Ludzie nie chcą mówić co wydarzyło się przed laty, bo wszyscy boją się Kobiety w czerni, która zawsze gdy się pojawia, zabiera ze sobą jedno dziecko. Artur przekraczając próg domu sam staje się elementem przerażającej historii.
Jak już wspomniałam na początku na Kobietę w czerni miałam wybrać się do kina i bardzo się cieszę, że tego nie uczyniłam. Film był ciekawy i trzymał w napięciu, przynajmniej mnie, można było się niektórych rzeczy domyślić, ale nie przeszkadzało to w odbiorze filmu. Ostatnio bardzo szczególnie zwracam uwagę na muzykę w filmach, w Kobiecie w czerni dodawała ona niesamowitego smaku grozy i napięcia, co w przypadku horroru wydaje się czymś wspaniałym. Wiele mówiło się przy tym filmie o roli Daniela Radcliffa, który znany jest z serii filmów o Harrym Potterze, moim skromnym zdaniem mogę powiedzieć, że nie wypadł w tym filmie najgorzej i powiedziałabym, że pasował do tej roli. Nie czytałam książki, na podstawie której powstała Kobieta w czerni, ale chyba nie chcę jej czytać, film był dla mnie dość przerażający, obawiam się, że lektury książki po prostu bym nie przetrwała. Jeżeli chodzi jeszcze o fabułę filmu to jego zakończenie, którego oczywiście nie zdradzę całkowicie mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się, aż takiego obrotu zdarzeń.
Horror to nie gatunek filmowy, po który sięgam często, powiedziałabym nawet, że trzeba dobrego trailera lub jakiegoś innego impulsu, który zachęci mnie do obejrzenia takowego filmu. W Kobiecie w czerni zafascynowała mnie historia i zachęcił zwiastun. Bałam się na tym filmie i obawiam się, że będę miała problem ze zaśnięciem. Kolejnym punktem, który zadecydował, że chciałam obejrzeć i obejrzałam ten film to czasy, w których się rozgrywały, czyli początek wieku XX. Polecam film ten nie tylko miłośnikom filmów grozy, ale również osobom, które po prostu lubią filmy, w których kryje się tajemnica. Oceniłam Kobietę w czerni na 6/10.
Porąbani
Tytuł oryginalny: Tucker&Dale vs. EvilGatunek: Horror, Czarna komedia
Produkcja: Kanada, USA
Premiera: 22 stycznia 2010 (świat)
Reżyseria: Eli Craig
Scenariusz: Eli Craig, Morgan Jurgenson
Jakiś czas temu odznaczyłam ten film na swojej liście rekomendacji jako: "Nie interesuje mnie", ale mój tata załączył film na HBO i stwierdził, że sobie obejrzy, a ja sprawdziłam ocenę społeczności tego filmu i stwierdziłam, że nie jest zły i zaczęłam oglądać razem z tatą.
Porąbani opowiada historię dwóch mężczyzn Tuckera & Dale, którzy postanawiają spędzić wakacje w kupionym przez siebie domku letniskowym, w to samo miejsce przybywa również grupa studentów. Przez pomyłkę jedna z dziewcząt Allie (Katrina Bowden) upada i traci przytomność, przyjaciele panikują, a dziewczynę ratuje Dale (Tyler Labine) z pomocą Tuckera (Alan Tudyk), zanoszą dziewczynę do swojego domku i czekają, aż się obudzi. W tym czasie studenci podsyceni opowieścią jednego z nich, stwierdzają, że mężczyźni chcą najpewniej zabić Allison. Dochodzi do wielu nieprzyjemnych wydarzeń, a wakacje zmieniają się w koszmar.
Film jest czarną komedią, a więc człowieka (o ile się ma taki humor) rozbawić działania młodych ludzi, którzy działają bez pomyślunku. Jest także z drugiej strony horrorem, gdyż to co się dzieje w lasach i w domu letniskowym mężczyzn to rzeczy radosnych nie należy. Film jest połączeniem, ale w dobry sposób, durnowatej komedii (których nie lubię i najpewniej dlatego go odrzuciłam wcześniej) i krawego horroru (których też nie lubię). W niektórych momentach zakrywałam oczy, bo nie mogłam patrzeć na sikającą krew i obrażenia, które mają bohaterowie. Jest to film dość krwawy i brutalny, ale dla mnie w jakiś sposób zabawny, głównie za sprawą działania grupy studentów, którzy działali w trochę nieprzemyślany sposób, co doprowadziło do ich zguby.
Nie jest to film, który obejrzy każdy i dobrze będzie się na nim bawił oglądając go. Jest to raczej film płytki, co mnie właśnie dziwi, że go obejrzałam, ale najwyraźniej potrzebowałam czegoś niewymagającego myślenia, choć ja zauważyłam w tym filmie trochę przesłań. Przede wszystkim, że miłość nie patrzy na to jak ktoś wygląda, tylko co dana osoba dla tej drugiej robi, jaka jest w stosunku do niej, a drugie przesłanie to takie, że czasami urazy, czy zranienia z dzieciństwa mogą prowadzić do sytuacji tragicznych w skutkach. Porąbani to film, dość brutalny, którego nie polecam osób o słabych nerwach i które po prostu mdleją na nawet najmniejszy widok krwi, mnie osobiście widok ran i krwi filmach tak bardzo nie odrzuca jak w rzeczywistości, ale jednak trochę tak, więc parokrotnie po prostu zakrywałam twarz. Oceniłam ten film na 7/10, zasługuję na tą ocenę, bo jest dobrze zrealizowany i w pewnym sensie zabawny.
Hobbit: Niezwykła podróż
Tytuł oryginalny: Hobbit: An Unexpected Journey, The
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Premiera: 28 grudnia 2012 (Polska), 28 listopada 2012 (świat)
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens
Muzyka: Howard Shore
Na podstawie: J.R.R. Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem
Hobbit: Niezwykła podróż rozpoczyna się, gdy do hobbita o imieniu Bilbo Baggins przybywa czarodziej Gandalf, który proponuje mu przygodę. Bilbo początkowo się nie zgadza i odmawia, a kiedy w jego domu pojawiają się kransoludy i opowiadają o swoim losie, po dłuższym namyśle postanawia im pomóc, wyrusza w trudną podróż, która może kosztować go życie.
Wybranie się na Hobbita w ostatni dzień 2012 roku było naprawdę dobrym rozwiązaniem, jest to film naprawdę warty obejrzenia, nawet dla kogoś kto nie bardzo przypada za Tolkienem i fantastyką, bowiem Hobbit to wspaniały film przygodowy. Zrealizowany w taki sposób, że bezproblemowo można wybrać się na ten film z dzieckiem, zrozumie może nie wszystko, ale na pewno będzie zadowolone. Ja byłam w kinie na wersji z dubbingiem, co uczyniłam w kwestii wyjątku (już wspominałam jak bardzo nie lubię filmów aktorskich z dubbingiem), gdyż jak już wspomniałam odwiedziłam kino w Sylwestra, a wersja dubbingowana leciała po prostu w godzinach bardziej porannych.
Okropnie żałuję, że najpierw nie przeczytałam książki, ale po obejrzeniu filmu mam silniejszą motywację do jej przeczytania, a nawet sięgnięcia po Władcę Pierścieni. Jednakże pomimo tego, że nie czytałam książki (może inaczej, czytałam, ale nigdy nie skończyłam) film bardzo mi się podobał, bo był naprawdę dobrze zrealizowany, efekty specjalne - marzenie, dubbing - dobrze zrobiony, nie żałuję tego, że wybrałam tą wersję (choć tę z napisami też obejrzę dla porównania). Zafascynowały mnie krajobrazy, które o ile o dobrze gdzieś wyczytałam pochodzą z Nowej Zelandii. Zauważyłam parę odniesień do Władcy Pierścieni: Drużyna Pierścienia (to jedyna część, którą oglądałam w całości) z czego jestem zadowolona. Wiem, że Hobbit to jakby wstęp do trylogii Władca Pierścieni, ale dla laika takiego jak ja to powód do zadowolenia.
Oceniłam film na 10/10, nie zasługują na mniejszą ocenę, według mnie. Jak zauważyłam na filmweb.pl Hobbit zajmuje w tej chwili 37 miejsce w rankingu światowym, a więc dosyć wysokie miejsce jak na tak "świeży" film. Polecam go bardzo gorąco i naprawdę warto zobaczyć go w kinie.
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Premiera: 28 grudnia 2012 (Polska), 28 listopada 2012 (świat)
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens
Muzyka: Howard Shore
Na podstawie: J.R.R. Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem
Wybranie się na Hobbita w ostatni dzień 2012 roku było naprawdę dobrym rozwiązaniem, jest to film naprawdę warty obejrzenia, nawet dla kogoś kto nie bardzo przypada za Tolkienem i fantastyką, bowiem Hobbit to wspaniały film przygodowy. Zrealizowany w taki sposób, że bezproblemowo można wybrać się na ten film z dzieckiem, zrozumie może nie wszystko, ale na pewno będzie zadowolone. Ja byłam w kinie na wersji z dubbingiem, co uczyniłam w kwestii wyjątku (już wspominałam jak bardzo nie lubię filmów aktorskich z dubbingiem), gdyż jak już wspomniałam odwiedziłam kino w Sylwestra, a wersja dubbingowana leciała po prostu w godzinach bardziej porannych.
Okropnie żałuję, że najpierw nie przeczytałam książki, ale po obejrzeniu filmu mam silniejszą motywację do jej przeczytania, a nawet sięgnięcia po Władcę Pierścieni. Jednakże pomimo tego, że nie czytałam książki (może inaczej, czytałam, ale nigdy nie skończyłam) film bardzo mi się podobał, bo był naprawdę dobrze zrealizowany, efekty specjalne - marzenie, dubbing - dobrze zrobiony, nie żałuję tego, że wybrałam tą wersję (choć tę z napisami też obejrzę dla porównania). Zafascynowały mnie krajobrazy, które o ile o dobrze gdzieś wyczytałam pochodzą z Nowej Zelandii. Zauważyłam parę odniesień do Władcy Pierścieni: Drużyna Pierścienia (to jedyna część, którą oglądałam w całości) z czego jestem zadowolona. Wiem, że Hobbit to jakby wstęp do trylogii Władca Pierścieni, ale dla laika takiego jak ja to powód do zadowolenia.
Oceniłam film na 10/10, nie zasługują na mniejszą ocenę, według mnie. Jak zauważyłam na filmweb.pl Hobbit zajmuje w tej chwili 37 miejsce w rankingu światowym, a więc dosyć wysokie miejsce jak na tak "świeży" film. Polecam go bardzo gorąco i naprawdę warto zobaczyć go w kinie.
Podsumowanie roku 2012 i plany na rok 2013


Poza czytaniem i oglądaniem robiłam również wiele innych rzeczy.
Pisanie:
Podsumowanie 2012 roku:
Na tym polu mojej skromnej działalności nie osiągnęłam tak wiele jak w roku 2012. Zaczęłam pisać (wciąż jestem w trakcie tworzenia) opowiadanie/powieść obyczajowe/ą, jestem bardzo zadowolona z tego co piszę, a przede wszystkim cieszę się, że pomimo tego, iż czasu mam coraz mniej pomysły wciąż przychodzą mi do głowy.Braki powroty i inne niuanse są już na dalekim stopniu zaawansowania i myślę, że bezproblemowo (o ile Bóg pozwoli) ukończę je w pierwszej połowie roku 2013. Poza większym projektem jakim są Braki powroty i inne niuanse, napisałam parę mniejszych opowiadań, szczególnie dumna jestem ze swojego pierwszego horroru pod tytułem: Las. Dumna mogę być również z zasad Stowarzyszenia Anonimowych Czekoladoholików, za które dostałam nagrodę książkową (Pierwsza w życiu wygrana). Zaliczam to do kwestii "pisania", choć bardziej w tym roku należałoby to zaliczyć do "czytania", mam na myśli przeczytanie przez mnie i poprawienie błędów w moim Ukrytym spełnionym marzeniu. Powróciłam też do pisania wierszy, udało mi się napisać trochę poezji w tym roku z czego jestem zadowolona.
Plany na rok 2013:
- Zakończenie Braków powrotów i innych niuansów a po zakończeniu rozpoczęcie czegoś nowego lub stworzenie dalszych losów mojej bohaterki;
- Kontynuowanie pisania wierszy;
- Nie przestawać pisać!
Muzyka:
Podusmowanie roku 2012:
Muzycznie nie zrealizowałam niektórych swoich założeń, ale jest to wynik sytuacji losowej, a nie mojego zaniedbania czy lenistwa. Chciałam wybrać się na koncert Red Hot Chili Peppers w Warszawie, niestety mi się nie udało, jednak za to pojechałam na Męskie Granie do Żywca, a także byłam na wspaniałym koncercie Czesława Mozila w moim mieście. Nie mogę zapomnieć również o koncercie brytyjskiego zespołu Lamb, na którym to byłam w Katowicach z okazji Dni Województwa Śląskiego, poznałam zespół, którego nie znałam i polubiłam go. Rok 2012 był dla mnie rokiem zaznajamiania się z polskimi wykonawcami, zasłuchiwałam się w Comę, pokochałam Acid Drinkers. Do mojej skromniutkiej kolekcji płyt dołączyły dwa albumy: One Hot Minute i Blood Sugar Sex Magik.
Plany na rok 2013:
- Możliwy zakup nowej płyty Acid Drinkers La Part Du Diable, bo wciąż tego nie uczyniłam;
- Próba pojechania na koncert 30 Seconds To Mars w Warszawie
- Nauka gry na gitarze (bo nigdy nie jest za późno by się czegoś nowego nauczyć)
- O ile się uda i będą ciekawi wykonawcy ponowne pojechanie na Męskie Granie do Żywca
Inne:
Podsumowanie roku 2012:
Teatr: W tym toku uczestniczyłam w Teatralnej Maszynie Pszczyna, a także paru mniejszych przedstawieniach wystawianych przez NKT take tam.
Po prostu inne: W tym roku za dużo czasu marnowałam, a to duży błąd. Za bardzo skupiałam się na rzeczach niepotrzebnych, zamiast tych ważnych.
Plany na rok 2013:
Teatr:
- Wybrać się na jakaś sztukę do teatru
- Może zagrać w jakimś przedstawieniu
Po prostu inne:
- Dokładnie wszystko planować, aby nic mi nie umknęło
- Nie marnować czasu na bezsensowne i niepotrzebne rzeczy
Filmowe podsumowanie roku 2012
Także wypadałoby podsumować obejrzane przeze mnie filmów, tu według mnie jest o wiele lepiej, aniżeli z książkami. Obejrzałam ich dużo i to filmów różnorakich, przede wszystkim z czego jestem dumna, obejrzałam pozycję do których przymierzałam się już jakiś czas (nie dokończyłam jednak postanowienia na rok 2011). W tym roku zaczęłam oglądać aż trzy seriale (!), co dla mnie jest czymś niewiarygodnym. Wybrałam się do kina na film Woody'ego Allena, który jest niewątpliwie moim ulubionym reżyserem, a to sukces z mojej strony, bo już parę razy chciałam iść do kina na jakiś film Allena, ale zawsze było mi nie po drodze.W kinie byłam na siedmiu filmach, dla mnie to wyczyn, gdyż w ostatnim czasie rzadko bywałam w kinie.Ze swoich planów filmowych na ten rok nie obejrzałam tylko kilku filmów. Obejrzałam Amelię, do której przymierzam się w zasadzie już od zeszłego roku. Dużo filmów obejrzałam na HBO, które pojawiło się w naszym abonamencie we wrześniu, wiele obejrzałam też filmów po raz któryś, ale ja lubię wracać, szczególnie do ulubionych filmów. Tymczasem w roku 2012 obejrzałam filmy takie jak(oznaczone gwiazdką obejrzałam w kinie):
- Kaznodzieja z karabinem
- Kobieta Kot
- Frankenweenie*
- Sucker Punch
- Szósty zmysł
- Saga Zmierzch: Przed Świtem cz.2
- Obcy
- Kłopoty z żołędziami
- Odlot
- Bestia
- Dystrykt 9
- Prometeusz
- Harry Potter i Insygnia Śmierci cz.2
- Uprowadzona 2*
- Postrach Nocy
- Spotkanie
- Punisher
- Miłość na żądanie
- Dorian Gray
- Żona na niby
- Przeznaczone do burdelu
- Nietykalni
- Giganci ze stali
- Poznasz przystojnego bruneta
- Zombieland
- Obława
- Mroczne cienie
- Smerfy
- Planeta 51
- Osmosis Jones
- Invictus - Niepokonany
- Służące
- Auta 2
- 1920: Bitwa Warszawska
- Muppety
- Miasteczko Halloween
- Zakochani w Rzymie*
- Iniemamocni
- Jestem numerem cztery
- Capitan America: Pierwsze starcie
- Rozmowy nocą
- Bandyta
- Turysta
- Odrzucone
- Skazani na Shawshank
- Król Lew
- Dzieci Kukurydzy
- Źródło
- Sweeney Todd: Demoniczny golibrody z Fleet Street
- Kołysanka
- Avengers*
- Pamiętnik
- Królewna Śnieżka i Łowca*
- Śniadanie u Tiffany'ego
- 1408
- Gorączka złota
- Dziewczyna z tatuażem
- Vincent
- Artysta
- Amityville
- Wzgórze nadziei
- Kot w butach
- Gabinet doktora Calligari
- Nosferatu Symfonia Grozy
- Anastazja
- Liga niezwykłych dżentelmenów
- Zakochany kundel
- Upiór w operze
- Jak wytresować smoka?
- Co nas kręci, co nas podnieca
- Jak zostać królem?
- Jeździec bez głowy
- Seksmisja
- Ghost Rider 2
- Prestiż
- Burleska
- Sok z żuka
- August Rush (Cudowne dziecko)
- Underworld
- Kac Vegas w Bangoku
- 360*
- Parnassus
- Australia
- Van Helsing
- Looper
- Amelia
- Toy Story 2
- Kevin sam w domu
- Kevin sam w Nowym Jorku
- Zróbmy sobie wnuka
- Opowieści z Narnii: Książę Kaspian
- Sezon na misia
- Odważni
- Ognioodporni (Próba ogniowa)
- Hobbit: Niezwykła podróż*
Z filmów obejrzanych w kinie najbardziej cieszę się, że udało mi się wybrać na Hobbita (dla którego poświęcę post), Avengers i na Frankenweenie.
Zaczęte i skończone seriale:
- Pamiętniki Wampirów (zakończyłam oglądanie)
- Grimm
- White Collar
- Moonlight
- The Walking Dead
A jakież mam filmowe plany na rok 2013? Znając życie filmy znajdą się w ciągu roku, bo lista filmów, które chcę obejrzeć jest dłuższa niż krótsza, ale jeśli chodzi o premiery, które będą miały miejsce w roku 2013 to chce obejrzeć: Iron Man 3 - uwielbiam ekranizacje komiksów Marvela, więc czemu miałaby tego filmu nie obejrzeć, szczególnie, że Iron Man jest dla mnie dosyć interesujący;
Intruz - pokochałam książkę, z przyjemnością obejrzę film;
i z pewnością coś w reżyserii Woody'ego Allena czy Tima Burtona, o ile moi ulubieńcy uraczą mnie czymś nowym.
Książkowe podsumowanie roku 2012
Podsumowań czas nadszedł, nie założyłam sobie ile chciałabym książkę przeczytać w tym roku, z jednego jasnego powodu, choć może był to błąd z mojej strony. Gdy sobie coś ustalam, staram się za wszelką cenę zdobyć upragniony cel, często zaniedbując inne rzeczy, a jak nie uda mi się podołać swojemu celowi bardzo z tego powodu cierpię. Moim celem było przeczytanie dużej liczby książek, według mnie mogłam przeczytać ich o wiele więcej. Jedni wynik, który osiągnęłam przez cały rok potrafią osiągnąć w dwa miesiące, ja jednak robiąca milion rzeczy na raz i mistrzyni w marnotrawieniu czasu przeczytałam zaledwie 35 książek, dla mnie to mało i nie czuję się usatysfakcjonowana. Dwie książki były moimi lekturami na uczelni, o ile ta pierwsza (W ciało-w-ciało z matką) była istną męczarnią, to druga bardzo mnie zainteresowała, troszkę zastanowiły mnie wierzenia mojego regionu, tak że w pewnym czasie podążałam ich ścieżkami.
Oto książki, które przeczytałam w tym roku:
- Carlos Ruiz Zafon – Światła września*
- Charles Frazier – Zimna Góra*
- Stephen King – Nocna zmiana*
- Agatha Christie – Morderstwo w Orient Expressie*
- Truman Capote – Śniadanie u Tiffany’ego*
- Hanna Kowalewska – Tego lata w Zawrociu*
- Hanna Kowalewska - Góra śpiących węży*
- Hanna Kowalewska - Maska Arlekina*
- Hanna Kowalewska – Inna wersja życia*
- Hanna Kowalewska - Przelot bocianów
- Stephen King – Wszystko jest względne. 14 mrocznych opowieści.*
- Lucy Irigarray - Ciało – w – ciało z matką
- Hanna Kowalewska - Julita i huśtawki*
- Dorota Terakowska – W Krainie Kota*
- Dorota Simonides – Śląski horror, czyli o diabłach, skarbnikach, utopcach i innych strachach
- Wojciech Cejrowski – Gringo wśród dzikich plemion*
- Maria Nurowska – Drzwi do piekła*
- Harlan Coben – Bez skrupułów *
- Stephen King piszący jako Richard Bachman – Wielki Marsz*
- Agata Puścikowska – Życia – Rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych
- Michalił Bułhakow – Diaboliada*
- Haruki Murakami – Norwegian Wood*
- Charlaine Harris – Lodowaty grób*
- Dan Brown – Zaginiony symbol*
- Dorota Terakowska – Poczwarka*
- Dan Brown – Anioły i demony*
- Małgorzata Gutowska – Adamczyk – Cukiernia pod Amorem: Zajezierscy*
- Dariusz Rekosz – Zamach na Muzeum Hansa Klossa*
- Cecelia Ahern – P.S. Kocham Cię*
- Stephen King jako Richard Bachman – Ostatni bastion Barta Dawesa*
- Małgorzata Gutowska – Adamczyk – Cukiernia pod Amorem: Cieślakowie*
- Małgorzata Gutoowska – Adamczyk – Cukiernia pod Amorem: Hryciowie*
- Maria Nurowska – Tango dla trojga*
- Mats Strandberg & Sara B. Elfgren – Krąg*
- Maria Nurowska – Dom na krawędzi*
Plany na rok 2013? Oczywiście są, w tym roku postanawiam wyznaczyć sobie cel: 50 książek, mam nadzieję, że uda mi się dobić do tej liczby, na półce czeka na mnie kilkadziesiąt książek. Mam nadzieję, że w końcu przeczytam Dom Ciszy O. Pamuka, czy skończę Przed Świtem. Mam zamiar zabrać się również za Opowieści z Narnii C.S. Lewisa, które niedawno pożyczyłam. Wiem, że muszę w końcu przeczytać Hobbita, ekranizacja po prostu mnie oczarowała, ale właśnie tę książkę jak całą sagę Władcy Pierścieni miałam już jakiś czas w planach. Chciałabym się zaopatrzyć w czytnik e-booków, który na pewno trochę ułatwiłby mi życie.
Wszystkim na ten Nowy 2013 rok wszystkiego co najlepsze!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




