Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia

Tytuł oryginalny: Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring, The
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Produkcja: Nowa Zelandia, USA
Premiera: 15 lutego 2002 (Polska), 10 grudnia 2001 (świat)
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens
Muzyka: Howard Shore
Na podstawie: J.R.R. Tolkien - Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia

Do pewnych filmów trzeba dojrzeć, takim filmem bez wątpienia jest dla mnie Władca Pierścieni, który wchodził do kin, gdy miałam lat 9, trzeba przyznać, że w tamtym czasie ten film mnie w ogóle nie interesował. Zmianę swoich poglądów zawdzięczam czasom gimnazjum i od tamtej pory starałam się obejrzeć tę trylogię i to w końcu prawie 11 lat od premiery pierwszej części trylogii(w Polsce), obejrzałam Władcę Pierścieni: Drużynę Pierścienia. Nie żałuje takiego obrotu sprawy, bo film pomimo tego że dwunastoletni jest wciąż filmem bardzo dobrym, wręcz rzekłabym, że kultowym. Parokrotnie wcześniej zabierałam się za oglądanie Władcy Pierścieni i stąd kojarzyłam parę wydarzeń, ale nie bardzo pamiętałam do jakich części filmu się one odnosiły. Pewnie gdyby nie uprzejmość mojego znajomego Władca Pierścieni wciąż byłby tym filmem z serii: Do obejrzenia kiedyś tam, a tak obejrzałam film stosunkowo na świeżo po obejrzeniu Hobbita: Niezwykła podróż i to w dodatku w wersji reżyserskiej.

Początek Władcy Pierścienia: Drużyna Pierścienia jest niemal podobny do początku Hobbita, jednak tym razem to nie Bilbo Baginns (Ian Holm) wyruszy w podróż pełną przygód, a Frodo (Eliajh Wood). W jaskini Golluma (Andy Serkis) Bilbo znalazł pierścień, który miał w posiadaniu przez 60 lat, gdy dożył sędziwego wieku pozostawił pierścień Frodo. Gandalf (Ian McKellen)podejrzewa, iż jest pierścień, który wykuty został przez złego Saurona. Pierścień Władzy, bo tak o nim  się mówi wyzwala u każdego człowieka chęć zdobycia go i wykorzystania do własnych celów. W tej części trylogii w Rivendell zostaje podjęta decyzja Pierścień Władzy musi zostać zaniesiony i zniszczony w miejscu, w którym został stworzony w Mordorze. Powiernikiem Pierścienia zostaje hobbit Frodo, ale wokół niego zbiera się drużyna, która pragnie chronić Pierścień przed Orkami i innymi stworzeniami, które spotyka na swojej drodze drużyna. Frodo w trudnej i niebezpiecznej wyprawie do Mordoru towarzyszą trzej inni hobbici: Sam (Sean Astin), Pippin (Billy Boyd), Merry (Dominic Monaghan), elf Legolas (Orlando Bloom), kransolud Gimli (John Rhys - Davies), Aragorn będący potomkiem zabójcy Saurona (Viggo Mortensen), Boromir (Sean Bean) - przedstawiciel rasy ludzkiej oraz czarodziej Gandalf Szary.



Przed obejrzeniem pierwszej części trylogii, jak już wspomniałam we wstępie mieszały mi się różne fragmenty z różnych części, których pamięciowo nie byłam w stanie umiejscowić we właściwej części, jak się okazało po obejrzeniu Drużyny Pierścienia to z tej części pochodziły kojarzone przez mnie fragmenty. Nie przepadam bardzo za filmami przygodowymi, ale jako że Władca Pierścieni jest również filmem fantastycznym to trafia w mój wybredny gust. Z jednej strony żałuję, że dopiero teraz obejrzałam ten film (do książek również się przymierzam), ale lepiej późno niż wcale.

W produkcji bardzo podoba mi się muzyka, który buduje napięcie i grozę. Oglądałam ten film nocą (zaczynałam około 22), więc wrażenia muzyczne i ogólnie dźwiękowe były dla mnie szczególnym przeżyciem, a że często zwracam uwagę na dopasowanie muzyki do filmu. Tutaj muzyka nie przeszkadzała, jak to czasami się zdarza, a wręcz umilała (choć nie jest to do końca dobre słowo) oglądanie filmu.

Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia jest filmem na wysokim poziomie, aż żałość ogarnia, że nie wszystkie ekranizacje światowych bestsellerów są w tak wspaniały sposób realizowane. Ta część Władcy Pierścieni była nominowana do 14 Oskarów, zdobyła 4 statuetki za: Najlepszą Charakteryzację, Najlepszą Muzyką Oryginalną, Najlepsze Efekty Specjalne oraz za Najlepsze zdjęcia. Oczywiście oprócz Oskarów zdobył on szereg innych nagród i nominacji. Ja oceniłam ten film na 9/10 i dodałam na listę swoich ulubionych.



Drogówka

Gatunek: Kryminał, Sensacyjny
Produkcja: Polska
Premiera: 1 lutego (Polska), 14 grudnia (świat)
Reżyseria: Wojciech Smarzowski
Scenariusz: Wojciech Smarzowski

Źródło: filmweb.pl
Ciężko wypowiedzieć się na temat tego filmu, choć jest filmem bardzo dobrym i wartym uwagi.

Drogówka to film o warszawskich policjantach, którzy poza obowiązkami zawodowymi lubią poimprezować, szybkie samochody i... kobiety. Wszystko zmienia śmierć jednego z policjantów, o którego zabójstwo oskarżony zostaje Ryszard Król (Bartłomiej Topa), Mężczyzna jednak nie zamierza przyznać się do czegoś czego nie zrobił, a także znaleźć prawdziwego sprawcę, przy tej okazji odkrywa prawdę o przestępczych powiązaniach w najwyższych strzeblach władzy.

Źródło: filmweb.pl

Na Drogówkę wybrałam się do kina, czego nie żałuję, jest to jednak film dosyć wulgarny, co nie każdemu przypadnie do gustu, o czym mogłam przekonać się już podczas seansu. Do produkcji Wojciecha Smarzowskiego należy podejść bardzo obiektywnie, na nie podobających się scenach odwrócić wzrok lub po prostu je przetrzymać. Choć jest w niej dużo erotyzmu i wulgarności jest to naprawdę bardzo dobra produkcja, nie zdecydowałabym się na ten film, gdyby nie jego dobre opinie i zwiastuny, które parokrotnie widywałam na seansach. Parokrotnie na filmie się uśmiałam, a  Częstochowa na długo pozostanie mi w pamięci.

W Drogówce znalazło się miejsce zarówno na nieprzewidywalną i dobrą akcję, a także na humor, w odpowiedniej dozie. Ogromnym atutem tego filmu mogą być aktorzy, którzy świetnie wywiązali się ze swoich ról, szczególnie spodobała mi się rola Jacka Braciaka - znanego głównie z roli Pshemko w BrzydUli -, który dla mnie w Drogówce był fenomenalny, również gra Bartłomieja Topy, który odgrywał jakby nie patrząc główną rolę, nie powinna być pominięta, bowiem według mnie pasował na Ryszarda Króla.
Drogówka, choć jest filmem bardzo dobrym i wartym uwagi, nie jest filmem odpowiednim dla każdego. Pozornie może wydawać się głupim, wulgarnym, typowym filmem o policjantach to jednak, niesie w sobie coś głębszego, co wyskubać można wyłącznie po obejrzeniu tego filmu. Oceniłam ten film dosyć wysoko, ale uważam, że w pełni sobie zasłużył na tą ocenę: 8/10, bardzo cieszy mnie, że to polski film.


2 urodziny bloga!

Pierwsze urodziny przegapiłam, drugich już nie. Blog powstał 10 lutego 2011 roku, jako blog poświęcony moim wierszom, których już w tamtym czasie pisałam mało, a on miał być pretekstem, motywacją do ich pisania.
20 czerwca 2012 rozpoczęła się dla mojego Sometimes I feel... nowa era, bowiem przeniosłam się z domeny blog.com pod skrzydła Bloggera. Początkowo troszkę żałowałam swojej decyzji, ale w tej chwili jest po prostu wygodniej tak jak jest. Odkąd przeniosłam się na Bloggera wygląd zmieniał się już kilkanaście razy. Aktualny chyba pobędzie na dłużej, gdyż odpowiada mi całkowicie, ewentualnie wprowadzę małe kosmetyczne zmiany.


Ciekawostki związane z blogiem:


Jak mnie znajdujecie, czyli jak ktoś trafiał na mój blog:


  1. wyszywanie/wyszywanie obrazów z muliny jak to zrobić - na blogu raz jeden pojawił się post o mojej pasji, którą niestety z braku czasu trochę zaniedbuje, o wyszywaniu, od tej pory na bloga trafia wiele osób, a post o wyszywaniu: Moje pasje: Wyszywanie cały czas jest w najpopularniejszych;
  2. August Rush film - niedawno leciał w telewizji i chyba wiele osób chciało odnaleźć ten film i trafiło na mój blog;
  3. chodzi mi o to, że ludzie utrudniają sobie życie bardziej, niż musi być - szczerze mówiąc nie wiem do jakiego posta mógł odnieść się ten wpis, ale w zasadzie jak tak bardzo często narzekam na wszystko, że chyba to była kwestia czasu by ktoś trafił na mój blog w ten sposób;
  4. gitarzyści długie kręcone włosy - niezwykle podoba mi się to słowo kluczowe, podejrzewam, że ktoś trafił w tym momencie na wpis o Hillelu Slovaku;
  5. adhd i inne cudowne zjawiska opinie - Adhd i inne cudowne zjawiska to spektakl na którym byłam i wyraziłam swoją opinię, cieszy mnie, że prawie pół roku po premierze, wciąż ludzie trafiają na mój blog wyszukując informacji o tym innym przedstawieniu;
  6. miasteczko halloween / the nightmare b - film o którym pisałam wiele, bowiem bardzo lubię tę produkcję Tima Burtona, oglądam ją często nie tylko w święta: Miasteczko Halloween/Koszmar przed Gwiazdką;
  7. jak były traktowane służące - wpisując to, ktoś natrafił na mój post poświęcony filmowi Służące;
  8. pomysł na bransoletkę - ten wpis pojawia się często, a mój blog z tym wspólnego tylko tyle, że raz opublikowałam post o zrobionej przez mnie bransoletce, ponadto pojawia się wiele wpisów o podobnym wyrazie;
  9. "ostatnia dieta" "smith12" - domyślam się, że ten post doprowadził kogoś do mojego posta zatytułowanego Odchudzanie, który swoją drogą mówił o tym opowiadaniu

Blog w liczbach i datach:

  1. W ciągu tych dwóch lat na blogu zostało opublikowanych 216 postów, ten będzie 217!
  2. Już tutaj na Bloggerze (stan na 10.02.2013) napisanych zostało 114 postów, z czego opublikowanych zostało 111 (łącznie z tym)
  3. Na domenie blog.com postów napisanych było 121, w tym 106 opublikowanych.
  4. Na Bloggerze przewinęło się 4200, a jeśli chodzi o blog.com to ciężko powiedzieć, nie miałam statystyki.
  5. Opublikowałam 34 opinie na temat książek.
  6. O filmach pisałam 29 razy, z tym, że jeden post zawierał opinie o trzech filmach, a jeden o dwóch.Pisałam również na temat oglądanych/ulubionych seriali, dotychczas takich postów powstało 10, dwukrotnie pisałam o Grimmie, który bez wątpienia jest moim ulubionym.
  7. O różnego rodzaju przedsięwzięciach teatralnych pisałam 5 razy.
  8. Na blogu zostało opublikowanych 33 wierszy.
  9. Trzykrotnie napisałam/opublikowałam swoje zdjęcia.
  10. O swojej twórczości pisałam 9 razy.
  11. Dotychczas na blogu przewinęły się 3 serie postów: 10 filmów spośród ulubionych Pikusia (dwie edycje), 20 ulubionych książek, Filmowe wyzwania i oczekiwania.
  12. Moich opinii, w spisie treści nazwanych "artykułami", na różne tematy powstało 30.
  13. Facebookowy fanpage powstał 18 kwietnia 2012 roku.
  14. Na Blogger oficjalnie przeniosłam się 21 czerwca 2012 roku.

 3 najpopularniejsze posty (od przenosin na Bloggera):

Jego żywot nie zawsze był taki pewny:

Kilkakrotnie zastanawiałam się nad jego usunięciem, najpoważniej, gdy blog miał zaledwie 5 miesięcy po mojej maturze, a jednak przetrwał, zmienił nieco swoje oblicze, ale prowadzę go dalej.

Pragnę sobie życzyć, bym dalej miała motywację do jego pisania oraz, abym nigdy nie miała ochoty go zawieszać (choć różne rzeczy się zdarzają).

Harvard Lampoon - Zmrok

Dzisiaj czekając na wyniki egzaminu z podstaw matematyki kończyłam czytanie Zmroku, pomimo tego iż nie była to książka wysokich lotów, idealnie nadała się na odstresowanie pomiędzy egzaminami.

Zmrok to pastisz popularnej sagi Zmierzch, byłam ciekawa tej książki głównie z tego powodu, iż fanką Zmierzchu i pary Edward Cullen - Bella Swan po prostu nie jestem. Obejrzałam cztery filmy (nie widziałam tylko Zaćmienia), przeczytałam trzy książki (nie dałam rady z Przed Świtem, ale kiedyś na pewno go przeczytam, nie lubię mieć nieprzeczytanych książek na półce) wyżej wymienionej sagi.

Spodziewałam się chyba za dużo po Zmroku, myślałam, że będzie to dobra pozycja i naprawdę udana parodia nielubianej przez mnie sagi, ale trochę się zawiodłam. Momentami się uśmiałam, ale bardziej Zmrok był dla mnie żałosną próbą stworzenia parodii znanego bestselleru. Wcześniej jakoś nie mogłam się przemóc, by ją przeczytać, ale ochota przeczytania czegoś krótkiego sprawiła, że sięgnęłam po ową książkę. Żałuję trochę czasu na nią poświęconą, bowiem przede wszystkim parodie czegokolwiek to nie mój ulubiony gatunek zarówno filmowy jak i literacki. One po prostu mnie nie bawią, tak i było w przypadku Zmroku, jednak kłamstwem byłoby, gdybym choć w jednym momencie się uśmiechnęła, ale były to wyjątki i głównie śmiałam się z głupoty, albo raczej żałości jaką odznaczali się główni bohaterowie Edwart Mullen i Belle Goose.

Nie jest to książka, którą da się przeczytać jednym susem i czyta się ją niezwykle przyjemnie, bowiem ogarnia człowieka żałość jak to czyta. Może ja nie potrafię podchodzić do parodii, bo po prostu nie lubię tego gatunku, ale z drugiej strony jak przeglądam opinie tej książki w serwisie lubimyczytać.pl nie ma on zbyt pochlebnych opinii. Książka może i ma momenty zabawne, ale jest ich niewiele, dla mnie jest po prostu żałosna.


Django

Miałam zabrać się za oglądnie filmów z mojej listy Wyzwań filmowych dopiero po zakończeniu sesji, ale wyszło jak zwykle. Obejrzałam Django i nie mam czego żałować.

Źródło:filmweb.pl
Tytuł oryginalny: Django Unchained
Gatunek: Dramat, Western
Premiera: 18 stycznia 2013 (Polska), 25 grudnia 2012 (świat)
Reżyseria: Quentin Tarantino
Scenariusz: Quentin Tarantino

Django był moim pierwszym filmem Quentina Tarantino, który obejrzałam w całości, wcześniej jakoś nigdy nie potrafiłam, albo nie miałam okazji do obejrzenia filmów tego reżysera. Nie wiedziałam jak mam się do tego filmu odnieść, ale chyba dość szybko się w nim odnalazłam i z przyjemnością obejrzę inne filmy Tarantino.

Django to imię głównego bohatera filmu, młodego czarnoskórego niewolnika (Jamie Foxx), który zupełnym przypadkiem trafia na Łowcę Głów, niejakiego dr King Schultza (Christoph Waltz), który go wykupuje i czyni wolnym, co nie jest zjawiskiem dość powszechnym w tamtych czasach, bowiem akcja Django rozgrywa się na dwa lata przed wojną secesyjną. Django pragnie odnaleźć swoją żonę Broomhildę (Kerry Washington), która została sprzedana, z pomocą swojego nowego przyjaciela wyrusza na poszukiwanie żony. Na Shultza i Django czeka wiele przygód, w końcu trafiają na trop, że Broomhildę może znajdować się w posiadłości Candyland, należącej do Calvina Candy (Leonardo DiCaprio).
Źródło: filmweb.pl

Nie lubię westernów, a tak ten film sklasyfikowano, jednak Django to nietypowy film, ale na wysokim poziomie, świadczyć o tym mogą nominacje do Oskarów i Złotych Globów (w tym dwie wygrane: dla najlepszego aktora drugoplanowego - Christoph Waltz oraz dla Quentina Tarantino za najlepszy scenariusz), a także innych nagród filmowych. Nie mam porównania pomiędzy innymi filmami Tarantino, więc oceniam go tak jak go odebrałam, a nie przez wzgląd na całą twórczość reżysera. Bardzo mi się spodobał ten film, bowiem akcja była niemal przez cały czas, nie dało się na tym filmie nudzić, przynajmniej ja się nie nudziłam. Momentami Django był zabawny, momentami przerażał, zdarzały się w nim również sceny, które nieco mnie odrzucały i nie byłam w stanie ich oglądać.

Bardzo podobała mi się muzyka z filmu, która była tłem do akcji i równie dobrze mogłoby jej nie być, to jednak nadawała Django innego odbioru, bez niej film nie byłby tym czy był. Już na wstępnie spodobała mi się piosenka tytułowa, którą posłuchać możecie poniżej:
Film zaskakiwał, a mnie osobę, która po raz pierwszy oglądała film Tarantino zaskoczył tym bardziej, o czym już parę razy wspomniałam. Django porusza wątek, który w pewnym sensie jest niechlubną przeszłością Stanów Zjednoczonych (i nie tylko) jakim było niewolnictwo osób czarnoskórych, uznawanie ich za podgatunek, ale równocześnie pokazuje, że nie zawsze trzeba się godzić ze swym losem, tak jak to zrobił Django. Pozytywnie się zaskoczyłam podczas oglądania tego filmu i teraz wiem, że był wart obejrzenia. Django może spodobać się każdemu, bo myślę, że każdy znajdzie w nim to co lubi. Jest to jednak film nieco krwawy, co może niektórych do tego filmu zrazić, ale na pewno jest on wart uwagi i wart nominacji i nagród, które otrzymał. Moja ocena tego filmu: 8/10.

Ze smutkiem i radością

Zdjęcie mojego autorstwa, zrobione jeszcze latem.

Przygotowania do konkursu recytatorskiego, które na razie były tylko wyszukaniem utworów zaowocowały moim nowym wierszem, zamiast uczyć się na egzaminy ja wiersze piszę, bywa i tak, jaki on jest oceńcie sami. Jak zwykle przejawia się w nim moja pesymistyczna natura.

Ze smutkiem i radością w duszy, 
Myślę ileż mnie jeszcze czeka wzruszeń, 
Czy na białym koniu, rycerz zjawi się 
W zbroi czarnej? 
A może książę rodem z bajki 
Do mych drzwi zapuka.
Ileż mnie jeszcze czeka wzruszeń?



Ze smutkiem i radością na sercu, 
Myślę ile mnie jeszcze czeka wzruszeń,
Czy spotkam miłość, co życie
Me odmieni całkowicie?
A może jednak los inny mnie czeka
Gdzie mur od świata oddziela?
Ileż mnie jeszcze czeka wzruszeń?

Filmowe wyzwania i oczekiwania #1


Seria Filmowe wyzwania i oczekiwania #1 będzie comiesięcznym podsumowaniem miesiąca, ale również    zaprezentowaniem tego na co czekam lub mam zamiar obejrzeć w miesiącu przyszłym.

Podsumowania Stycznia:


Obejrzałam stosunkowo mało filmów (jak na mnie), ale było to spowodowane raczej brakiem czasu, aniżeli brakiem chęci. Obejrzałam takie tytuły jak:
  1. Bogowie ulicy (End Of Watch)
  2. Kobieta w czerni (Women in Black)
  3. Porąbani (Tucker & Dale vs. Evil)
  4. Wyspa Tajemnic (Shutter Island)
  5. Niepokonany III (Undisputed III: Redemption)
  6. Uwierz w Ducha (Ghost)
  7. Zielona mila (Green mile)
  8. Rzecz o banalności miłości (Spektakl Teatru Telewizji)
Bardzo się cieszę, że obejrzałam Zieloną Milę, jednak smuci mnie fakt, że nie oglądałam jej od początku i że wcześniej nie czytałam książki Stephena Kinga, co nadrobię z pewnością i przyjemnością po sesji. Oczywiście musiałam obejrzeć na pewnym kanale film Uwierz w ducha, pomimo tego że egzamin z Metodyki Kształtowania Pojęć Matematycznych w Przedszkolu był blisko. W ramach odpoczynku od nauki obejrzałam spektakl Teatru Telewizji - chciałam napisać swoją krótką recenzję, ale najpierw musiałabym obejrzeć go od początku, gdyż podobnie jak Zieloną Milę, oglądałam go nie od początku. Malutko filmów jak na 31 - dniowy styczeń.

Plany na Luty:

W nadchodzącym miesiącu chciałabym obejrzeć te oto filmy, niektóre ciągną się za mną już jakiś czas, inne są "świeżynkami":
  1. Les Miserables: Nędznicy
  2. Django
  3. Pulp Fiction
  4. Lincoln (Premiera: 1 lutego 2013 )
  5. Ralph Demolka
  6. Poradnik Pozytywnego Myślenia (Premiera: 8 lutego 2013)
  7. Życie Pi
  8. Atlas chmur
  9. Strażnicy Marzeń
  10. Operacja Argo
  11. Abraham Lincoln: Pogromca wampirów
  12. Sin City
  13. Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia
  14. Władca Pierścieni: Dwie Wieże
  15. Władca Pierścieni: Powrót Króla
  16. Prefontaine
  17. i pewnie się jeszcze coś znajdzie :)
Na luty planuję również powrót do moich seriali Moonlight i White Collar, których oglądanie przerwałam na czas egzaminów.

Pozdrawiam!