Nietykalni (2011)

Źródło: filmweb.pl
Tytuł oryginalny: Intouchables
Produkcja: Francja
Premiera: 13 kwietnia 2012 (Polska), 23 września 2011 (świat)
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Komedia
Scenariusz i reżyseria: Olivier Nakache, Eric Toledano

Ten film naprawdę warto obejrzeć, obiło mi się coś o tym filmie o uszy, ale, że premiera w Polsce była w czasie, kiedy nie bardzo interesowałam się repertuarem kin, więc najzwyczajniej w świecie go przeoczyłam. I mam czego żałować. Pewnie bym go nie obejrzała (choć pojawił się w moim rekomendacjach na filmwebie.pl , gdzie często zaglądam, gdy najzwyczajniej w świecie nie mam pomysłu co obejrzeć), gdyby nie fakt, że oglądaliśmy go na Oazie.

Pewien chłopak z przedmieścia - Driss (Omar Sy) właśnie wyszedł z więzienia, przychodzi on do domu pewnego sparaliżowanego mężczyzny - Philippe (Francois Cluzet), aby podpisał mu pewien papierek, by ten mógł otrzymać zasiłek. Driss zostaje jednak zatrudniony w domu Philippe jako jego opiekunka. Młody mężczyzna początkowo nie potrafi odnaleźć  się w nowej sytuacji, ale stopniowo pomiędzy nim, a Philippe nawiązuję się silna przyjaźń.
Źródło: filmweb.pl



Nietykalni poruszają serca i pokazują, że każdy może się zmienić, o ile sam tego chce - film oparty jest na prawdziwej historii, więc nie jest to puste przesłanie i czysta fikcja filmowa. Driss pomimo swoich uprzedzeń i nie zbyt chwalebnej przyszłości był w stanie zaopiekować się sparaliżowanym mężczyzną, z czym nie potrafili sobie poradzić wykwalifikowane do tego osoby. Nietykalni pokazują, że świat nie musi być podzielony na tych bogatych i biednych i nie zawsze ci pierwsi muszą izolować się od tych drugich, ale obie strony mogą stworzyć przyjaźń, która jest ponad wszystko. Czas poświęcony na obejrzenie tego filmu na pewno nie będzie czasem zmarnowanym, a dobrze spożytkowanym, a przede wszystkim coś się z tego filmu wyniesie.
Źródło: filmweb.pl

Jak moja opinia nie przekona was do obejrzenia tego filmu to warto wspomnieć, iż jest to film, który w rankingu filmowym zajmuje 3. miejsce,, więc mój zachwyt na tym filmem jest uzasadniony.







10 wybranych filmów spośród ulubionych Pikusia/ I Am Number Four

Witam, jakoś mało czasu mam by coś tutaj napisać, ale gdy wracam z uczelni jestem zbyt zmęczona by napisać coś o jakimś filmie, a ostatnio przypadkiem obejrzałam sporo. Zmieniłam wygląd bloga, bo zależało mi na tym, aby każdy post był odrębnym oknem - teraz jestem usatysfakcjonowana. Przechodzę jednak do tematu posta, a więc do kolejnego ulubionego filmu, tym razem filmu na podstawie książki o tym samym tytule autorstwa Jamesa Freya &Jobie Hughes - książki nie miałam okazji czytać, ale z przyjemnością to uczynię.

Jestem Numerem Cztery (I Am Number Four) (2011)

Gatunek: Thriller, Akcja, Sci - fi
Premiera: 17 lutego 2011 (świat), 18 lutego 2011 (Polska)
Produkcja: USA
Reżyseria: D.J. Caruso
Scenariusz: Alfred Gough, Miles Millar, Marti Noxon
Na podstawie: książki Jestem Numer Cztery autorstwa  James Frey & Jobie Hughes

Może nie jest to wybitnie dobry film, ale mnie się spodobał z powodu tego, iż lubię filmy z superbohaterami, a historia z Jestem Numerem Cztery jest trochę inna niż mi znanych filmów czy komiksów.

Jestem Numerem Cztery opowiada historię chłopaka, który przybył na Ziemię z innej planety - Lorien, w chwili, gdy została on zaatakowana przez niejakich  Mogadorian, przebywa on w różnych miejscach, aby ukryć się przed Mogadorianmi. Numer Cztery i pięć innych zdołało wraz ze swoimi opiekunami uciec z Lorien. Każdy z nich obdarzony jest jakąś szczególną umiejętnością. Numer Cztery poznajemy w chwili, gdy umiera Numer Trzy, a Mogadorianie chcą zabić właśnie jego.

Jak napisałam nie jest to film wybitnie dobry, ale warto obejrzenia, choćby dla rozluźnienia, nie wymaga myślenia. Akcja może jest trochę nudnawa i dopiero pod koniec naprawdę się coś dzieje to jednak nie traci się tych prawie 2 godzin, które trwa film. Film ma dobre efekty specjalne, co w przypadku takich filmów jest niezwykle ważne.
Moja ocena: 8/10 (według oceniania na stronie filmweb.pl)






*** (Tęsknota zaspokojona)

Tęsknota zaspokojona,
ale nienasycona.
Nie, nie nasycę jej,
bo czas oddać go jej.

Pocałunku nie będzie,
nie usłyszę czułych słów.
Nie przytulę się,
nie będzie Ciebie i mnie.
Marzenia się nie spełnią,
pozostaną tylko snami.

/8 - 12 października 2012 r./ 
Pesymistyczna odpowiedź do wiersza: *** (Nie pragnę niczego bardziej)


D. Rekosz - Zamach na Muzeum Hansa Klossa

Książkę dorwałam w Krakowie na rekolekcjach, czytałam o niej wcześniej na blogu Herbatka z książką, po lekturze tej recenzji bardzo zachęciłam się do tej książki (o której wcześniej nie słyszałam) i postanowiłam ją przeczytać. Kiedy ją zobaczyłam na półce w pewnej interesującej krakowskiej księgarni po prostu nie mogłam się oprzeć. Przechodzę jednak do mojej opinii o tej książce.

Warto zauważyć, że Muzeum Hansa Klossa w Katowicach istniało naprawdę od 1 marca 2009 roku do końca grudnia, zostało zamknięte z wielu powodów.

W książce Dariusza Rekosza spotykamy się z kryminałem, który jest trochę inny, a finał nieco zaskakuje. Wszystko zaczyna się w chwili, gdy w Katowicach przy ulicy Gliwickiej powstaje Muzeum Hansa Klossa, a więc muzeum poświęconego serialowi Stawka większa, niż życie. Niespodziewanie ktoś włamuje się do muzeum, jednakże nic nie znika, tylko gablota z silikonowymi Klossem i Brunerem jest naruszona, ale same figury nie zniknęły. Kto więc ma zamiar ukraść bohaterów serialu? I w jakim celu? Zachęcam do przeczytania tejże książki.

Zamach na Muzeum Hansa Klossa niezwykle przypadł mi do gustu, bardzo lubię kryminały, a ten nieco odmienny niezwykle mnie zainteresował. Nie wiem na ile powodem był lekki, aczkolwiek interesujący sposób pisania Dariusza Rekosza, a na ile moja znajomość Katowic. Czytając tą książkę nie miałam problemu z odnalezieniem się w miejscach, szczególnie właśnie, gdy akcja działa się w Katowicach. Dla mnie ogromnym autem książki było to, że rozdziały opatrzone były datami przez co pełniej przechodziło się przez akcję książki. Poza tym w książce naprawdę była akcja, jakiej oczekuję po tego typu powieściach. Czytając ją przypomniałam sobie jak jeszcze do niedawna wyglądał katowicki dworzec kolejowy, a jak już powoli zaczyna wyglądać teraz. Czytając ja po prostu przeniosłam się w czasie do nierozkopanych Katowic. Książkę polecam wszystkim fanom kryminałów, gdyż ten na pewno ich nie rozczaruje, a także fanom Hansa Klossa. Po lekturze Zamachu na Muzeum Hansa Klossa nie żałuję, że kupiłam ją tego pięknego dnia na rekolekcjach, bo była warta zakupu.





M.Gutowska - Adamczyk - Cukiernia pod Amorem: Zajezierscy


„ból jest niczym. Bez niego życie byłoby jak potrawa bez soli – zupełnie pozbawione smaku.”

O Cukierni pod Amorem dowiedziałam się z jakiegoś przypadkowo odwiedzonego bloga z recenzjami, a poza tym wszystkie trzy tomy powieści kusiły mnie ciekawą okładką z witryny miejscowej księgarni. Jednakże decyzję o przeczytaniu książki Małgorzaty Gutowskiej – Adamczyk podjęłam, idąc oddać Anioły i demony oraz Poczwarkę do biblioteki, zobaczyłam ją na półce z nowościami i postanowiłam się w końcu na nią skusić. Wypożyczyłam bez zastanowienia i nie żałuję.

„Miłość to zabawka bogaczy i biedaków”

Akcja książki rozgrywa się na przestrzeni dwóch wieków XX i XIX. W XX wieku, akcja rozgrywa się  w 1995 roku, zaś w XIX wieku w roku 1864 – 1865 oraz 1894 – 1895. Bohaterów części współczesnej Waldemara i Igę Hryciów poznajemy, gdy w Gutowie wykopana zostaje mumia z tajemniczym pierścieniem, o których Iga słyszała od swojej babki Celiny Hryć, który w chwili wykopania mumii dostaje udaru. Iga próbuje rozwiązać zagadkę  mumii, kim mogła być i skąd miała pierścień należący do jej rodziny. W części XIX wiecznej poznajemy życie ostatniego pana Zajezierskiego – Tomasza, który żeni się z niejaką Adrianną z Bysławskich, przy okazji poznajemy również losy rodzinny Bysławskich. Nie chcę zdradzać zbyt wielu treści z tej książki.

„ – Wszyscy jesteśmy patriotami – powiedział tylko”

Jeśli chodzi o pierwszy tom Cukierni pod Amorem, mam bardzo mieszane uczucia, jednak po skończeniu go mam ochotę przeczytać kolejne dwie części. Na początku bardzo denerwowały mnie przeskoki akcji z XIX wieku do XX wieku i odwrotnie, gdyż gdy akcja zaczynała być ciekawa urywała się i często nie było powrotu do niej, jednak w pewnym momencie przyzwyczaiłam się do tego podziału fabuły. Początkowo bardziej podobała mi się akcja dziewiętnastowieczna, ale później wraz z rozwojem akcji wciągnęła mnie ta z roku XX wieku. W Cukierni pod Amorem: Zajezierscy były lepsze momenty i dlatego nie potrafię na temat tej książki jednostronnie wypowiedzieć, ciekawiła i nudziła mnie równocześnie.

„Zresztą ludzie się zmienili, bardzo zhardzieli, wszystko chcieliby dostać na tacy, są leniwi i wciąż wysuwają  roszczenia.”

Książkę czytałam głównie w nocy, gdyż w ciągu dnia nie miałam czasu. Cukiernia pod Amorem: Zajezierscy idealnie nadała się na długo godzinną podróż pociągiem, gdyż nie była ona ciężka i można było od niej spokojnie odpocząć. Jest to też książka dobra na spokojny wieczór z kubkiem gorącej herbaty pod kocem.





10 wybranych filmów spośród ulubionych/Beetle Juice

Prezentuję kolejny film, kolejną produkcję Tima Burtona, którą po raz pierwszy oglądałam w zeszłym roku, choć jest filmem dużo starszym. Rozpoczęły mi się studia i będę teraz miała mniej czasu - to już drugi rok, ależ to przeleciało. Przechodzę do filmu.

Sok z żuka (Beetle Juice) (1988)

Gatunek: Fantasy, Czarna komedia
Premiera: 29 marca 1988
Produkcja: USA
Reżyseria: Tim Burton
Scenariusz: Michael McDowell, Warren Skaaren

Film opowiada historię małżeństwa Adama i Barbary Maitland (Alec Baldwin/Geena Davis), którzy ulegają wypadkowi i zostają duchami. Przez 350 lat mają mieszkać w swoim domu. Problem pojawia się wtedy, gdy do ich domu wprowadza się rodzina Deitz. Nowi mieszkańcy nie widzą swoich współlokatorów, oprócz trochę dziwnej Lydi (Winona Ryder), która zauważa państwo Maitland. Wzywają oni Beetlejuice (Micheal Keaton), by pomógł mi wypędzić rodzinę z domu. Sprawy jednak przyjmują zupełnie inny bieg.

Ten film, może nie bawi mnie do łez, ale potrafi rozbawić niesamowicie. Gdy oglądałam go po raz pierwszy byłam nim oczarowana i miałam wtedy dość kiepski humor, po obejrzeniu tego filmu - zły humor odszedł. Beetle Juice jest czarną komedią, a więc gatunkiem, który do mojej osoby niezwykle trafia, najczęściej jednym z niewielu, który potrafi rozbawić. 

Wiem, że nie jest to film, który spodoba się każdemu, ale jest w nim wiele dość ciekawych rozwiązań, a sama postać Beetlejuice, w którego wcielił się Micheal Keaton jest po prostu mistrzowska. Mi osobiście bardzo spodobała się rola Winony Ryder, która zagrała Lydię. Moja ocena tego filmu to 9/10 (wg sposobu oceniania na filmweb.pl)

Poznasz przystojnego bruneta (2010)



Źródło: filmweb.pl
Tytuł oryginalny: You will meet a tall dark stranger
Gatunek: Komedia obyczajowa
Produkcja: Hiszpania, USA
Premiera: 11 marca 2011 (Polska), 10 maja 2010 (Świat)
Scenariusz i reżyseria: Woody Allen

Jak już pisałam wielokrotnie bardzo lubię filmy Woody’ego Allena, z jego nowszych produkcji nie widziałam (do wczoraj) tylko Poznasz przystojnego bruneta. Nie słyszałam o tym filmie pochlebnych opinii, ale postanowiłam go obejrzeć, z racji tego, iż filmy Allena z reguły bardzo mi się podobają. Wczoraj podchodziłam do tego filmu po raz drugi, za pierwszym razem nie dałam rady.

W Poznasz przystojnego bruneta mamy jak to zwykle bywa w Allenowskich produkcjach z kilkoma bohaterami, którzy poszukują w swoim życiu szczęścia.  W filmie mamy narratora, który zapoznaje widzów z bohaterami. Główną bohaterką wydaje się być starsza pani Helena Shebritch (Gemma Jones), od której odchodzi mąż - Alfi (Anthony Hopkins), gdyż uważa on, że będzie on żył wiecznie, poznaje on młodą kobietę - Charmaine (Lucy Punch) - z którą się żeni. W tym czasie Helena chodzi na regularne wizyty do wróżki - oszustki - Cristal Delgiorno (Pauline Collins), która mówi jej, że jej życie się odmieni, a także życie jej córki - Sally (Naomi Watts) i jej męża Roya (Josh Brolin). Sally pracuje w galerii należącej do Grega (Antonio Banderas), bardzo podoba się jej podoba. Roy zaś jest pisarzem jednej książki i próbuje stworzyć coś nowego, aby w końcu zarobić nieco pieniędzy z tego co napisał.

Źródło: filmweb.pl
Wiele w tym filmie znanych i lubianych aktorów, co tym bardziej kusi, aby go obejrzeć. Mnie jednak trochę rozczarował ten film, spodziewałam się czegoś lepszego po takiej obsadzie jak i samym reżyserze. Nie mówię jednak, że film jest beznadziejny, bo w Poznasz przystojnego bruneta jak w każdym filmie Allena widać przesłanie. Plusem dla filmu są dialogi, które są tak samo zwyczajne jak normalne życie, jednak mało to było sytuacji, które naprawdę mnie rozbawiły, a nawet wręcz wcale.