Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grudzień 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grudzień 2014. Pokaż wszystkie posty

Stosik grudniowy #22 (#10/2014)

Witajcie moi kochani!

Bardzo spóźniony, ale długo się wahałam czy ma on sens, w końcu jednak uznałam, że tak, więc i jest stosik grudniowy (choć może to zbyt duże słowo). Będzie on jednak trochę nietypowy, inny, niż stosy prezentowane wcześniej, ale o tym za chwilkę. Grudzień był dla mnie miesiącem innym, ale niestety ciągnęło się za mną fatum listopadowe, jednakże mamy nowy rok i nowe nadzieje, a to co było jest tylko wspomnieniem. Dzisiaj trochę inny stos, jednak niemniej zapraszam :)


Książka:


W grudniu w moje ręce wpadła tylko i wyłącznie jedna książka, pomimo urodzin, świąt i próśb o książki zdołałam wyprosić tylko jedną. Brakujące ogniwo do całej mojej serii o Engelsfors, czyli
Klucz Sary B. Elfgren i Matsa Strandberga, która to znajduje się w moim planie czytelniczym na styczeń.

Gra:


Tak dla większej rozrywki w szerszym gronie zdecydowałam się na zakup gry planszowej o nazwie: Gnaj do celu w PRLu. Gra, której akcja toczy się w czasach Rzeczypospolitej Ludowej jest rozrywką na długie godziny i świetnie można się przy niej bawić. Szerzej opowiem o niej w osobnej "recenzji", którą szykuje.

Inne:


Prezentowałam w grudniu swoje chcewajki użytkowe, jedne z nich udało mi się otrzymać w ramach świątecznego prezentu, więc postanowiłam tutaj je Wam pokazać. Są to nakładki Close Up i Makro, które bardzo chętnie używam, a efektu z ich użyciem możecie szukać na blogu zdjęciowym.

Zaciekawiło Was coś z mojego nietypowego stosu? Macie jakieś pytania?


Pandorum (2009)

PANDORUM
NIEMCY, USA | 2009
HORROR | AKCJA | SCI - FI
REŻYSERIA: CHRISTIAN ALVART
SCENARIUSZ: TRAVIS MILLOY

Dawno mi się nie zdarzyło, zupełnym przypadkiem obejrzeć film w telewizji. Oczekując, aż ciasto się wyrobi, włączyłam telewizor i pozostawiłam na tym kanale, co był. Rozpoczął się film, którego tytuł nic mi nie mówił, choć gdzieś coś dzwoniło – „Pandorum”. Przypuszczam, że film był dobrze reklamowany, albo gdzieś o nim czytałam. Postanowiłam obejrzeć.


Ziemia dogorywa. Ludzkość poszukuje nowej planety, na której mogłaby osiąść. Po latach poszukiwaniach sonda ląduje na planecie Tanis, gdzie odnajduje formy życia. Na planetę wyrusza statek Elysium z kolonią ludzi, którzy postanowili zasiedlić Tanis. Brzmi niewinnie, ale tak nie jest. Dwóch astronautów budzi się z hibernacji, nie wiedzą kim są, ani jaka jest ich misja. Bower wyrusza do reaktora, aby naprawić zasilanie i tym samym dowiedzieć się dokąd lecą i po co. Elysium skrywa jednak mroczną tajemnicę.

Podobno to horror sci – fi, jednak niezbyt przerażał mnie ten film. Oglądało się go dosyć przyjemnie, choć brała mnie już mała senność (z powodu godziny, a nie nudnej fabuły). W „Pandorum” cały czas coś się działo, tu coś wyskoczyło, tu pojawił się jakiś trup. Nie można było narzekać na nudę. Dawno nie oglądałam filmu science fiction, a na ten natrafiłam przypadkowo. Efekty nie były zbyt przerysowane, co lubię, trochę szerokiego kadru, niebieskie światła i muzyka potęgująca napięcie. Może nie jest to zbyt wyszukany i ambitny film, ale warty uwagi, choć nie do końca spodoba się wszystkim.


Co dla mnie było ciekawym zabiegiem, to tajemnica, która opiewała cały film. Co się stało i dlaczego tak jest? To pytania, na które poszukuje się odpowiedzi podczas oglądania filmu. Lubię, kiedy w filmach nie od razu jest wszystko wiadomo, a i na sam koniec, także nie dostajemy pełnej odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Podczas oglądania Pandorum” nasuwało mi się podobieństwo do serii o Obcym, czy do Prometeusza”, tajemnica, dziwne wydarzenia i coś niepokojącego.


Oczywiście Pandorum” nie jest filmem, który spodoba się każdemu. Nie oszukujmy się, nie każdy gustuje w filmach sci – fi, bo choć filmweb mówi, że to horror, ja na nim nie bałam się w ogóle. Warty uwagi, jeżeli nie oczekujemy zbyt wiele. Po prostu dobry film science – fiction nic więcej.

______________________________________________________
Zapraszam do udziału w konkursie:

Leszek Gnoiński, Marek Piekarczyk - Zwierzenia kontestatora



Marek Piekarczyk. Osoba dla większości znana głównie z programu „The Voice of Poland”, o którym jeśli ktoś nie ogląda to na pewno słyszał. Osoba, która może fascynować i na pewno wzbudza sympatię. Niejednokrotnie słyszałam, że pan Marek jest osobą serdeczną i miłą i to z pierwszej ręki, nie od kogoś, kto słyszał to od kogoś. Postanowiłam sięgnąć po biografię pana Piekarczyka, bo choć poznaję muzykę TSA, bo zawsze znałam ją pobieżnie, to jednak jego osoba jest intrygująca.

Ciężko jest ocenić czyjaś biografię, bo ciężko jest ocenić czyjeś życie, dlatego kwestie tego co zostało w książce powiedziane po prostu pominę. „Zwierzenia kontestatora” to biografia przedstawiona w formie wywiadu, osobiście nie spotkałam się jeszcze z taką formą życiorysu, ale bardzo przyjemnie czytało się i odbierało to co opowiadał i przekazywał pan Piekarczyk.

Co najważniejsze biografia przedstawiona w taki sposób nie nużyła, a wręcz przeciwnie ciekawiła. Pomimo tego, iż książka była dość pokaźnych rozmiarów, zabierałam ją ze sobą na uczelnię i czytałam w pociągu. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że „Zwierzenia kontestatora” to bardzo osobisty wywiad Marka Piekarczyka z Leszkiem Gnoińskim, jednak i tak pan Piekarczyk zachował swoją prywatną sferę dla siebie. Opowiadał on o tym jak to się stało, że został członkiem TSA, a także trafił do „The Voice of Poland”, mówił także o swoim życiu w Stanach Zjednoczonych, gdzie żył imając się różnych zawodów i roli w „Jesus Christ Superstar”.


Forma w jakiej cała biografia pana Marka powstała sprawiła, że książkę chciało i nie chciało się kończyć. Czytało się ją z przyjemnością, a wspominana już przez mnie forma, wcale nie zmuszała do dokończenia rozdziału, można było zatrzymać się na danym pytaniu i później rozpocząć od miejsca, w którym się skończyło, bez urywania sobie wątku. Bardzo podobało mi się to, że na początku każdego rozdziału znajdowaliśmy cytat z piosenek, których autorem był sam pan Marek (chyba, że zaznaczono inaczej). „Zwierzenia kontestatora”to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy choć trochę cenią sobie twórczość TSA i pana Marka, ale tacy którzy polubili go przy oglądaniu programu o którym była mowa. Wiem jedno po przeczytaniu tej książki, że pan Piekarczyk jest postacią barwną, od której wielu z nas mogłoby się sporo nauczyć.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu:



_____________________________________________________
Zapraszam do konkursu:


KONKURS - ROZDAWAJKA NOWOROCZNA

Witajcie!
Dzisiaj przygotowałam dla Was konkurs, tego jeszcze u mnie nie było. Zbliżają się święta, więc postanowiłam, że będzie to dobry czas na zorganizowanie właśnie takiej rozrywki. Zasady są proste, do jednej osoby trafi nowy Poradnik Pozytywnego Myślenia, nieczytany. Czas na zgłoszenia macie do 31.12.2014 r., ogłoszenie konkursu nastąpi  kilka dni po nowym roku (pomiędzy 01.01. - 03.01.2015 r.). Zaś aby wygrać należy odpowiedzieć na krótkie pytanie, oraz napisać swój adres e - mail:

Jaki jest mój sposób na pozytywne myślenie?


Regulamin:

  1. Organizatorem konkursu jest Ola z bloga Sometimes I feel that I'm going to another world.
  2. Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Jaki jest mój sposób na pozytywne myślenie?.
  3. Konkurs trwa od dnia ogłoszenia (22.12.2014r.) do 31.12.2014 r.
  4. Wyniki zostaną ogłoszone najpóźniej 03.01.2015 r. Ze zwycięzcą skontaktują się drogą mailową. W momencie braku odpowiedzi od zwycięzcy zostanie wytypowany ktoś inny.
  5. Adres wysyłkowy musi znajdować się na terenie Polski.
  6. Przesyłkę wyślę do dwóch dni od momentu otrzymania adresu zwycięzcy.
Zachęcam do wstawienia baneru na swojego bloga:



Spraw sobie prezent na nowy rok!

Jo Nesbø - Trzeci klucz


Czy w napadzie na bank może się kryć coś więcej, aniżeli wyłącznie chęć zdobycia większej sumy pieniędzy? Raczej słysząc o napadzie na bank spodziewamy się, że ktoś napadł na bank, aby ukraść parę tysięcy albo i więcej, bo zmusiła go sytuacja, bo lubi czuć adrenalinę związaną z napadem.


„Trzeci klucz” to moja trzecia powieść Jo Nesbø, po którą sięgnęłam. Podchodziłam do niej z lekkimi obawami, że tym razem norweski pisarz mnie zawiedzie lub książka okaże się schematyczna do pozostałych jego książek o Harry’m Hole (bo innych jak dotąd nie czytałam). Czytałam „Trzeci klucz” długi czas (jak dla mnie), ale coś mnie blokuje przed szybkim czytaniem kryminałów. Jakie jednak wrażenia odniosłam po lekturze czwartej części o policjancie z Oslo?

Harry próbuje ustalić kto stoi za zagadkowym napadem na bank, podczas którego ginie pracująca tam kobieta. W tym samym czasie Hole odwiedza swoją dawną przyjaciółkę, która jednak parę godzin po jego wyjściu zostaje znaleziona martwa. Komisarz zamiast łowcy staje się ściąganym, gdyż jest on ostatnią osobą, z którą widziała się znaleziona kobieta. Czy to rzeczywiście Hole jest zabójcą? I kto stoi za napadem?

„Trzeci klucz” to książka pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Zapewniła mi spore emocje, a także wymyślona przez Nesbø zagadka kryminalna mocno mnie zastanawiała. Nie spodziewałam się tego co znalazłam na kartach tej powieści. Mogę śmiało powiedzieć, że kolejna książka norweskiego pisarza bardzo mi się podobała. Zdobyła ona moje serce głównie tym, że nie była ona schematem, a miała nieco inną formę. Długo nie mogłam jednak, wejść w fabułę „Trzeciego klucza”, koniec końców udało mi się całkowicie poddać się historii, którą miałam przed oczami. Bardziej do gustu przypadło mi „Czerwone gardło” i „Karaluchy”, choć z drugiej cały finał „Trzeciego klucza” bardzo mnie zaskoczył.


Śmiało mogę polecić tę książkę fanom kryminału, gdyż akcja jest wartka, ale owiana sporą tajemnicą. Nie można się podczas lektury nudzić, a sam fakt poznania kto stoi za tym wszystkim powoduje, że z większą chęcią przewracamy karty książki.

Książka przeczytana w ramach wyzwań: