Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu z serii Muzyczne upodobania, dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o swoich ulubionych utworach. Każdy ma piosenki, które lubi bardziej od innych, do których wraca w chwilach trudnych i radosnych. Słucha codziennie, po sto razy na dzień i nigdy mu się nie nudzą. Ja także, mam takie piosenki i chciałabym dzisiaj w ramach Muzycznych upodobań opowiedzieć o moich dziesięciu ulubionych piosenkach. Panuje tu ogromna różnorodność gatunkowa, ale właśnie do różnych chwil pasują różne utwory.
10. Paktofonika – Jestem Bogiem – nie słucham wiele piosenek hip – hopowych, jednak przed czymś trudnym do wykonania słucham sobie tej piosenki na pokrzepienie i uwierzenie w swoje możliwości. Swoją drogą ta piosenka w środowisku do którego przynależę, budzi sporo kontrowersji ze względu na swój tekst. Ja jednak wszystko zawarte w tej piosence traktuje metaforycznie.
9. Nightwish – Sleeping Sun – ta piosenka to moja liryczna ucieczka od otaczającego świata. Rozpływam się i marzę słuchając jej.
8. Metallica – Nothing else matters – piosenka bardzo oklepana i znana, ale ten utwór ma coś w sobie. Mnie zaś automatycznie uspokaja i pomaga funkcjonować, gdy jest już bardzo ciężko...
7. Christina Aguilera – Ain’t no other man – tej piosenki mogę słuchać na okrągło, uwielbiam głos Christiny, a ta piosenka do tego jest bardzo żywiołowa i ma w sobie coś z dawnych lat.
6. Josh Groban – You raise me up – piosenka, która wyzwala łzy w moich oczach, która podobnie jak Jestem Bogiem jest przez mnie słuchana przed jakimś ważnym wydarzeniem, ale też wtedy kiedy totalnie mam wszystkiego dosyć, a ta piosenka daje mi nadzieje na lepsze chwile. Wystarczy tylko uwierzyć.
5. Thirty Seconds To Mars – R – evolve – ten utwór Marsów wyzwala we mnie tyle emocji na raz, że ciężko to opisać, towarzyszy mi przy różnych okazjach i jest dobrym motywatorem.
4. Thirty Seconds To Mars – Hurricane – nie wiem, co jest z tą piosenką, ale ma w sobie coś, co sprawia, że ją uwielbiam, że słucham jej czasami w kółko. No i jest idealna na "dołek", przynajmniej dla mnie, głos Jareda działa na mnie kojąco.
3. Edyta Geppert – Kocham cię życie – nie ma prawdziwszej, lepszej piosenki, której tyle razy bym słuchała, gdy jest dobrze i gdy jest źle.
2. Red Hot Chili Peppers – Under the bridge – dawno temu polubiłam tę piosenkę, najbardziej znaną, wyróżnianą. Nie rozumiałam jej, ale teraz odnajduje siebie w tym tekście Anthony’ego. Może tą najbardziej ulubioną już nie jest, jednak wciąż jest bliska.
1. John Frusciante – One more of me – wystarczy posłuchać jak to śpiewa John, aby ją pokochać. Wystarczy przeczytać tekst, by miłość w nas została. Prostota słów i dźwięków. Nic więcej dodać nie trzeba, a John to moja muzyczna miłość bez względu na to co w tej chwili tworzy.

Słyszałam większość tych piosenek. 30 Second To Mars uwielbiam, tak samo jak Kryśkę i Red Hot Chilli Peppers. Paktofoniki nigdy nie słuchałam i jakoś nie mam zamiaru tego zmieniać. Właśnie jestem w trakcie poznawania Grobana. Zaraz zabieram się na poszukiwanie innych jego piosenek.
OdpowiedzUsuńJa dawno temu miałam taki epizod, że słuchałam trochę hip - hopu, a Paktofoniką zaraziła mnie niedawno koleżanka, a że to piosenka jakoś wpadła mi w ucho to już tak zostało. Każdy ma swój gust, mój muzyczny bardzo się rozserzył i teraz słucham wiele różnych sprzecznych ze sobą gatunków, choć Ci ulubieni wykonawcy pozostali bez zmian ;)
UsuńCiekawy post, a Metallice uwielbiam za tą piosenkę:)
OdpowiedzUsuń6,5,4 to moje ulubione piosenki ;)
OdpowiedzUsuńO proszę ;)
UsuńOoo, widzę, że mamy bardzo podobny gust muzyczny! :)
OdpowiedzUsuń