Słów kilka na dzień dobry


Witajcie moi drodzy!
Każdy nowy rok to często snucie planów i postanowień. Ile z nas co roku obiecuje sobie zmiany w swoim życiu. Ilu z nas w swoich postanowieniach jest w stanie wytrwać przynajmniej do połowy roku? Czasami bywa ciężko, znam to. Od dobrych kilku lat nie snuję długiej listy noworocznych postanowień, bo zmianę mogę zacząć w każdej chwili i nie potrzebuję na to nowego roku. W tym roku było podobnie, z jednym małym wyjątkiem.



Pół roku temu moje życie się zmieniło, na świat przyszło moje pierwsze dziecko. Choć czas na czytanie znajduję zawsze, ba nawet zdołałam powrócić do swoich dawnych pasji, jaką jest gra w teatrze to jednak pisanie recenzji książek nie sprawia mi już tak wiele satysfakcji i radości jak dawniej. Blogowanie jednak weszło mi w krew i smutno mi było, kiedy mój kochany blog, w który włożyłam sporo serca i pracy nie ma żadnej aktualizacji od pół roku. Po długich namysłach stwierdziłam, iż nie ma sensu zmiana tematyki bloga i postanowiłam powrócić do blogosfery z Lisimi pogaduszkami. Możecie się tutaj spodziewać dużej dawki lifestyle'u okraszonej autorskimi zdjęciami, wpisami z zakresu kultury, w końcu czytanie książek to moja pasja, a i o moich teatralnych występach nie można zapominać, a z mężem jesteśmy planszowymi maniakami, więc i o nich się co nie co pojawi. Na coś z zakresu fotografii też pewnie znajdzie się miejsce, bo fotografię to ja kocham prawie tak samo męża i syna. Chciałabym, aby posty tutaj pojawiały się przynajmniej raz w tygodniu, takie moje małe postanowienie [bynajmniej nie noworoczne - od tych stronię].

Będzie tutaj luźno, z humorem [czasem czarnym] i po lisiemu, czyli po mojemu. To dobry moment by nawiązać do wstępu. W ubiegłym roku kupiłam sobie kalendarz, który bardzo cieszył moje oko, ale zapisywałam tam niewiele, bo czasami pod poszczególnymi datami zwyczajnie nie było czego pisać. Postanowiłam, że na 2018 rok kupię sobie zwykły notesik, gdzie będę zapisywać co ważniejsze daty i rzeczy do wykonania, który będę mogła uzupełnić sama, zaplanować po mojemu. Planować lubię, bo porządkuje to moje sprawy do wykonania, już tak mam, że jak czegoś nie zapiszę to zapomnę, dlatego maleńki notesik w torebce to jest to! W tym swoim maleńkim kajeciku wyszczególniłam swoje małe cele na 2018 rok, które chciałabym zrealizować, ale niekoniecznie muszę [rozumiecie różnicę? żadne postanowienie, które muszę wykonać, a cel, który mogę rozłożyć na przykład na przyszły rok]. Jednym z celi był powrót do bloga lub zmiana jego zakresu działalności, postanowiłam na tą drugą opcję i startuję od zera. O planowaniu jeszcze Wam tutaj napiszę, bo od roku planujemy sobie z mężem budżet co do grosza, dzięki czemu wpadki z cyklu: Ojej zabrakło nam na paliwo się nam praktycznie nie zdarzają [bo człowiek nie jest nieomylny i czasem coś źle wyliczy lub czegoś nie wprowadzi].

Na dziś to tyle z mojej strony, trochę bez sensu, trochę chaotycznie, ale początek ma coś wspólnego z chaosem, prawda? Do zobaczenia już niebawem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz